Fascynacje

Czym do St. Tropez? Dylematy milionera w latach 60-ych

Lata 60-e to okres powojennego rozkwitu, bogactwa i zabawy. Wcielamy się w młodych milionerów, którzy chcą zadać szyku na Lazurowym Wybrzeżu. Jaki samochód wybrać?

I u nas mamy już lato, więc przenosimy się w czasie o, powiedzmy, pięćdziesiąt lat. Mamy więc 1969 rok, koniec czerwca. Lazurowe Wybrzeże, pełne wspaniałych widoków, rozkwitających kurortów i gwarantujące nie tylko dobrą pogodę, ale i zabawę w doborowym towarzystwie wymaga odpowiedniej oprawy. Podjechanie pod kasyno w Cannes, czy St. Tropez Rolls Royce’m Phantomem na pewno zwróci uwagę, ale ten wóz zdecydowanie lepiej prezentuje się w londyńskim City. Może jakieś coupe? Owszem, ale mamy lato. Zostaje więc jakiś kabriolet. Najlepiej stylowy roadster, który dobrze oddaje klimat tamtego okresu. Choć nie musi być prosto z salonu.

Choć z naszego punktu widzenia są egzotyczne, to na ten moment odrzucamy samochody amerykańskie – Thunderbird, czy Corvette są świetne, ale nie o ten rodzaj emocji nam chodzi. Tu musi być coś szykownego i reprezentacyjnego. W grę wchodzą więc samochody brytyjskie, niemieckie i, przede wszystkim, włoskie.

Aston Martin DB6 Volante

Zacznijmy od „najszybszej ciężarówki świata”, jak nazywano Astona Martina w tamtych czasach (m. in. ze względu na brzmienie). I od razu prawdziwego „rodzynka”. DB6 Volante zadebiutował „trzy lata temu” – w 1966 roku, ale wiele ich nie ma na ulicach – przez cały okres produkcji (do 1970 roku) powstanie ich zaledwie 215, łącznie z mocniejszą odmianą Vantage. Tych ostatnich powstało tylko 29 – może by więc poczuć się jak Twiggy, Peter Sellers, Mick Jagger, albo Paul McCartney? Każde z nich miało swojego Vantage Volante. Czterolitrowa, rzędowa „szóstka” z trzema podwójnymi gaźnikami Webera i ostrzejszymi wałkami dysponowała mocą 330 KM. Jeśli będziemy mniej wymagający i weźmiemy DB6 Volante, otrzymamy i tak całkiem przyzwoitego, stylowego roadstera o mocy 286 KM – 100 km/h osiąga w nieco ponad 6 sekund.

Bentley S3 Continental Drophead

Jesteście nieco bardziej ekstrawaganccy? Trochę sztywni, ale z lekką nutką szaleństwa. W wąskich uliczkach śródziemnomorskich miasteczek nie będzie najporęczniejszy, ale Bentley Continental S3 Drophead prezentuje się wyjątkowo okazale. Ale nie każdemu podpasują „chińskie” przednie lampy – za to szansa na to, że zaparkujemy obok podobnego jest niewielka – zbudowano tylko 75 sztuk, napędzanych 6,2-litrowym V8 o mocy około 200 KM.

Ferrari 275 GTS

A może następca słynnego 250 GT California Spider? Wybraliśmy 275 GTS zamiast nowszego 330 GTS z powodu… urody. 330 GTS z przodu przypomina kolejny z samochodów o którym „myślimy” – Jaguara E-Type. Zostańmy więc przy klasycznym 275, z 3,3-litrowym V12, dysponującym 260 KM, układem Transaxle i całkowicie niezależnym zawieszeniem wszystkich czterech kół. W ciągu dwóch lat, od 1964 do 1966 powstało ok. 200 sztuk. Przy odrobinie szczęścia może uda się dostać, z amerykańskiego rynku jeden z dziesięciu wyprodukowanych 275/4 GTS NART Spyder, z czterowałkowym silnikiem, zbudowanych na zamówienie dla Luigiego Chinettiego, dealera marki z USA.

Jaguar E-Type

W tym towarzystwie to niemalże masówka. Jeśli wybierzemy „aktualny” model drugiej serii, to w sumie powstanie ich niemal 9 000 sztuk. Pierwszej serii powstało ponad 17 tys. egzemplarzy w dwóch wersjach silnikowych. Weźmy więc nowszy, mniej popularny model, wciąż z silnikiem 4,2 o sześciu cylindrów w rzędzie. To jeden z najpiękniejszych samochodów, jakie powstały, z olbrzymią maską, niewielkim wnętrzem i krótkim tyłem. 269 KM przy tym otwartym nadwoziu pozwoli już naprawdę przyjemnie pojeździć.

Lamborghini 350 GTS

Niedawno powstała marka, która planuje nawiązać walkę z Ferrari, oficjalnie nie ma żadnego kabrioletu w ofercie. Zbudowała tylko dwa egzemplarze „pokazowe” 350 GTS. Można jednak oddać 350 GT do „przerobienia”. W historii powstanie ich zaledwie kilka sztuk (Wiadomo o jednej konwersji 350 GT do GTS, która „dopiero powstanie” w 1982 roku. Do tego wykonano trzy lub cztery egzemplarze oparte na późniejszym modelu 400 GT). Pod długą maską spoczywa V12 o pojemności 3,5 litra, które rozwija 284 KM – wystarczająco dużo, by faktycznie móc konkurować z Ferrari 275 GTS.

Maserati Ghibli Spyder

„Świeżynka” prosto z salonu. Najnowszy wóz w naszych rozważaniach, zaprezentowany w listopadzie 1968 roku. Przekonuje całkowicie nowym sposobem projektowania nadwozia. Piękny klin, podnoszone przednie lampy, niewiele wystających elementów, ale wciąż stylowo, z dużą ilością detali. Pod maską V8, w dwóch wersjach. Popularniejszej o pojemności 4,7 litra i mocy 309 KM lub SS – powstanie ich tylko 45 sztuk (jeśli chodzi o Spydera) z jednostką o pojemności 4 930 centymetrów sześciennych, o mocy 335 KM. Z prędkością maksymalną 280 km/h jest najszybsze w tym towarzystwie. I rzadkie – słabszych Spyderów powstanie tylko 80.

Mercedes 300 SL Roadster

Na koniec prawdziwy klasyk, choć już „wiekowy” – ostatnie egzemplarze wyprodukowano w 1963 roku. Mimo tego zasługuje, żeby wziąć go pod uwagę. Nowsza „Pagoda” jest nieduża i w gruncie rzeczy, choć piękna, to nie ma takiej prezencji i „prestiżu” jak Gullwing. No prawie gullwing, bo wersja Roadster ma drzwi otwierane w klasyczny sposób. Ale wciąż ma trzylitrową, rzędową „szóstkę” o mocy 243 KM, pozwalającą, w zależności od zamówionej wersji, osiągnąć nawet 260 km/h. Do tego oryginalny kształt i długa lista słynnych osób, które były w posiadaniu którejś z wersji nadwoziowych, przekonują do zainwestowania w Mercedesa.

Mamy lato 1969 roku. Który wóz zabieracie na podbój południa Europy?

PS. Gdybyście chcieli stać się posiadaczami ww. samochodów w roku 2019, to Astony zaczynają się od ok. 700 tys. Euro, Bentleye ok. 350 tys. Euro, a Jaguary po mniej więcej 100 – 150 tys. Euro. Sekcja włoska, czyli Ferrari, to koszt ponad 2 mln Euro, Lamborghini raczej nie kupicie, ale konwersja na Spydera na modelu 400 GT (nadwozie #0577) sprzedała się 5 lat temu na aukcji za 450 tys. dolarów, czyli poniżej ceny, którą trzeba zapłacić za oryginalne coupe. Maserati Ghibli spyder – od 350 tys. Euro. Jedyny Niemiec w tym towarzystwie, czyli Mercedes 300 SL, w ogłoszeniach pojawia się za kwoty minimum 1,2 mln Euro.

Dyskusja

komentarzy