Test

Mercedes GLA 220 4MATIC | TEST

Miastowy

Na dystansie:
663 km

Najmniejszy crossover z gwiazdą na masce zyskał drobne, acz zauważalne poprawki. Czy kompaktowe GLA zasługuje na miano prawdziwego Mercedesa? Sprawdzamy to w teście nowego w palecie wariantu 220 ze 184-konnym silnikiem benzynowym i napędem 4MATIC.

Na swojej stronie internetowej, w zakładce poświęconej modelowi GLA niemiecki producent dumnie używa trzech magicznych liter tworzących akronim „SUV”. Tak się składa, że akronim ten stanowi nazwę segmentu, który kilka lat temu zadomowił się w świadomości konsumentów w szufladce z opisem: “CHCĘ!” i nic nie wskazuje na to, by miał niebawem wyjść z mody. W każdym razie nie zapowiadają tego działania producentów nieustannie zaskakujących nowymi quasi-terenowymi produktami zapełniającymi kolejne rynkowe nisze. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że w rzeczywistości Mercedesowi GLA brakuje trochę do miana SUV-a, więc określanie go w ten sposób to drobne nadużycie. Trafniej będzie zakwalifikować kompaktowego Mercedesa do grupy crossoverów – bo jak inaczej nazwać auto, które nie jest ani typowym kompaktem, ani “terenówką”? Tak naprawdę Mercedes GLA to po prostu „napompowany” i nieco podniesiony hatchback segmentu C premium.

 

Bulwarówka

Jestem z miasta, to widać – śpiewał w 1991 roku Kuba Sienkiewicz. Nie bez powodu przytaczam na początku tego testu słowa przeboju Elektrycznych Gitar – to samo stwierdzenie mogłoby zostać wypowiedziane przez testowe auto, gdyby tylko potrafiło mówić. Skąd takie skojarzenie? Otóż Mercedes GLA na pierwszy rzut oka wygląda na typowego zadbanego, eleganckiego, ale i dość delikatnego „miastowego”. To trochę tak jak z turystami snującymi się po zatłoczonych w szczycie sezonu Krupówkach – od razu rozpoznacie, kto przyjechał z miasta na wyczekiwany od roku urlop w Zakopanem. Mercedes GLA lubi brylować na parkingu w tłumie innych aut i nie przeszkadza mu w tym nawet szary, metaliczny lakier wtapiający go w otoczenie.

W testowym egzemplarzu za ściąganie uwagi odpowiedzialny był pakiet wyposażenia w linii AMG, który obejmuje nie tylko 19-calowe obręcze aluminiowe o charakterystycznym, 5-ramiennym wzorze, ale także przedni zderzak z większymi wlotami powietrza po bokach, przeprojektowane progi i tylny zderzak z wylotami powietrza oraz inaczej ukształtowanym, większym dyfuzorem. Nawet w pozbawionych sportowego genu klasycznych odmianach samochodu jest na czym zawiesić oko, crossover spod znaku gwiazdy bowiem otrzymał przy okazji liftingu nowe, w pełni LED-owe reflektory znakomicie oświetlające drogę i doświetlające zakręty (w standardzie jednak są lampy… halogenowe). Lekko zmieniła się także osłona chłodnicy, w której “wywiercono” dodatkowe otwory w dwóch poziomych listwach. Z tyłu zmiany ograniczono do niezbędnego minimum, dlatego dostrzegą je tylko fani modelu. Jeśli nie możecie doszukać się tu modyfikacji, to podpowiem, że projektanci inaczej ułożyli LED-owe listwy w lampach (są one teraz ustawione horyzontalnie) i zmienili kształt oraz kolor dyfuzora. Tyle. Najwyraźniej klienci nie potrzebowali niczego więcej.

Mercedes GLA, choć przez producenta określany mianem SUV-a, to w rzeczywistości rozciągnięta na wszystkie strony Klasa A – podobieństwo do kompaktowego hatchbacka jest uderzające, ale podwyższone zawieszenie, relingi dachowe i zestaw plastikowych nakładek na karoserii zdradzają, że mamy do czynienia z „czymś” więcej. I tak jest w istocie, GLA bowiem jest od swojej siostry dłuższe aż o 12,5 cm (4424 mm), szersze o 2,4 cm (1804 mm) i wyższe o 6,1 cm (1494 mm). Większe wymiary zewnętrzne przekładają się, na szczęście, na przestrzeń we wnętrzu, której jest więcej nie tylko w kabinie, ale także (a może przede wszystkim) w kufrze. Niestety nie na tyle, żeby na kanapie mogli komfortowo zasiąść wysocy pasażerowie – będą oni narzekać na mało miejsca nad głową (zwłaszcza gdy doposażycie GLA w opcjonalny szklany dach), a także na nogi (to efekt sportowych foteli zamontowanych z przodu). Prawdę mówiąc, wyższym osobom może być ciasno nawet w przedniej części kokpitu. To dość zaskakujące, bo z zewnątrz samochód wydaje się naprawdę pojemny. Jedynie bagażnik nie rozczarowuje i rzeczywiście pochłania znacznie więcej pakunków od mniejszej Klasy A – jego pojemność wynosi dokładnie 421 litrów, a to już satysfakcjonujący wynik w tym segmencie.

Pokaz mody

Jeśli myśleliście, że niemieccy styliści poprzestali na skrojeniu atrakcyjnej karoserii dla GLA, to byliście w błędzie. Właściwa część modowego spektaklu rozpoczyna się zaraz po otwarciu drzwi Mercedesa w kolorze stali. Kierowcę i pasażera wita umieszczony na progu dyskretnie podświetlony napis Mercedes-Benz, a wewnątrz czeka na nich to, co modne w obecnym sezonie, czyli sport pomieszany z elegancją. Pierwsze wrażenie po zajęciu miejsca za kierownicą jest bardzo dobre – wyraźnie poprawiła się jakość materiałów użytych do wykończenia kabiny. Drobnym potknięciem jakościowym jest twardy i wyglądający dość tanio plastik, z którego odlano środkowy tunel. Poza tym naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. A jednak można coś zrobić porządnie – brawo dla Mercedesa!

Deska rozdzielcza została niemal żywcem przeniesiona z Klasy A. Różnice są naprawdę marginalne, a główna z nich to inaczej poprowadzony, wykończony szarym, zamszowym materiałem centralny pas, który w GLA nie zachodzi jeszcze na panel radia. Czy to wada? W żadnym wypadku, wszak projekt kabiny hatchbacka to, moim zdaniem, jedno z lepszych dzieł, które wyszły spod niemieckich rąk w ostatnich latach. Górny fragment deski rozdzielczej został obszyty czarną skórą, a trochę kolorytu do wnętrza wprowadzają kontrastowe, czerwone szwy na krawędziach. Dokładnie tak samo wykończono wygodne, sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami i boczki drzwi. Zestaw ten uzupełnia nowa, grubsza, trójramienna kierownica znakomicie leżąca w dłoniach. Nie moglibyśmy mówić o współczesnym Mercedesie, gdyby zabrakło w jego wnętrzu okrągłych nawiewów wywodzących się z kokpitu Mercedesa SLS. Innym obowiązkowym elementem jest ekran systemu inforozrywki lewitujący nad deską rozdzielczą niczym zawieszony w powietrzu tablet. To rozwiązanie ma swoich zwolenników i przeciwników, ale większość z nas przyzwyczaiła się już chyba do postępującej “tabletyzacji” kokpitów, więc nie będę narzekać.

A skoro już jesteśmy przy systemie infotainment, to należy się słowo odnośnie jego obsługi. Zacznijmy od tego, że generalnie obsługa jakiegokolwiek Mercedesa może przysporzyć trudności osobie, która po raz pierwszy chwyta w dłonie kierownicę ze srebrną gwiazdą na środku. Niemiecki producent już od lat montuje wajchę zmiany biegów “po amerykańsku”, czyli za kierownicą, a dokładniej w miejscu dźwigni służącej do zarządzania wycieraczkami. To rozwiązanie wymaga przyzwyczajenia i z początku może nieco denerwować, ale po paru dniach kierowca zauważa, jak bardzo to wygodne. A przy okazji przeniesienie drążka zmiany biegów skutkuje pojawieniem się dodatkowego, pojemnego schowka w tunelu środkowym. Podobnie jest z przyciskami do ustawień foteli, które znajdują się w okolicy klamek na boczkach drzwi, a nie tradycyjnie na samych fotelach. Cóż, taki jest Mercedes – podąża własną drogą. A co z systemem multimedialnym? Krótko mówiąc, jego obsługa nie jest intuicyjna, przez co potrafi irytować.

Prawdziwy Mercedes

Znakomite wykończenie kabiny? Nietypowo umieszczona wajcha zmiany biegów? Fotele regulowane za pomocą przycisków na boczkach drzwi? Tak, to elementy charakterystyczne dla każdego współczesnego Mercedesa, ale w rzeczywistości to nie one utwierdzają kierowcę w przekonaniu, że prowadzi auto z gwiazdą na masce. W praktyce już pierwsze kilometry jazdy potrafią udowodnić, że GLA zasługuje na miano prawdziwego Mercedesa. O czym mówię? O harmonijnej pracy zawieszenia, układu kierowniczego i napędu 4MATIC. Napęd ten może nie pozwoli na bezstresowe przedarcie się przez leśne błoto, ale świetnie sprawdzi się przy podnoszeniu stabilności samochodu w zakrętach. Zwłaszcza, że dopuszcza on lekką nadsterowność samochodu, którą jednak bardzo szybko tłumi zapobiegawcze ESP.

Mercedes GLA prowadzi się tak, jak tego oczekujesz, a w spełnianiu twoich zachcianek nie przeszkadza mu wyżej umieszczony środek ciężkości niż w siostrzanej Klasie A. Oczywiście, nie można rozpływać się w zachwytach, bo nie jest to rasowa maszyna do połykania ciasnych zakrętów czy zbijania cennych milisekund na torze. Jednak jak na crossovera GLA prowadzi się zaskakująco pewnie, a wszystko to dzięki precyzyjnemu, niepozbawionemu czucia układowi kierowniczemu, który pozwala kierowcy doskonale “wczuć” się w auto. Jeśli dodacie do tego optymalnie zestrojone zawieszenie (nieprzesadnie, ale wystarczająco twarde, a jednocześnie bardzo komfortowe), wyjdzie Wam idealny samochód do codziennego poruszania się i czerpania z tego przyjemności. Nawet 19-calowe koła nie wpływają negatywnie na iście mercedesowski komfort podróżowania.

 

Zabawę psuje tylko siedmiobiegowa przekładnia automatyczna, która potrafi wyprowadzić z równowagi nawet kierowcę o bardzo spokojnym usposobieniu. To niestety problem, który znamy już z innych nowych Mercedesów i do tej pory nic się nie udało z nim zrobić. Skrzynia lubi szarpnąć albo zawahać się chwilę przed redukcją biegu, co powoduje, że jest nieobliczalna i może wywołać niebezpieczną sytuację na drodze. Na szczęście liniowo rozwijający moc, 184-konny motor nie prowokuje do częstego testowania przekładni. Według katalogowych danych technicznych GLA 220 przyspiesza do 100 km/h w 7,1 s i może się rozpędzić nawet do 230 km/h. W praktyce nie odczuwa się tego, silnik bowiem rozwija moc bardzo jednostajnie, a to oznacza, że nie możecie liczyć na wciśnięcie w fotel czy odczuwalne kopnięcie.

Mimo to nowa jednostka zapewnia odpowiednią dynamikę, choć jest ona okupiona wysokim apetytem samochodu na paliwo. Przy prędkościach autostradowych nawet w trasie trudno zredukować spalanie poniżej 9 l/100 km. Wystarczy jeden korek na wjeździe do miasta, by wynik wyświetlany przez komputer pokładowy przekroczył poziom 10 l/100 km. Wysokie spalanie to także domena siostrzanej Klasy A, ale Niemcy już pracują nad jej następczynią i zarzekają się, że będzie znacznie oszczędniejsza od obecnego wcielenia kompaktu. Nowy Mercedes GLA powstanie właśnie na jej platformie, więc liczmy na to, że i on okaże się mniej spragniony.

Zużycie paliwaMercedes GLA 220 4MATIC
przy 100 km/h6,6 l/100 km
przy 120 km/h7,9 l/100 km
przy 140 km/h9,8 l/100 km

Kosztowna gra

W tym momencie dochodzimy zupełnie przypadkiem do kolejnego punktu, w którym GLA udowadnia, że jest prawdziwym Mercedesem. Wystarczy zajrzeć do katalogu, by rozwiać swoje wszelkie wątpliwości. Cennik niemieckiego crossovera otwiera najtańszy wariant, czyli benzynowe GLA 180 kosztujące dokładnie 124 300 zł. Ta cena nie wydaje się przesadnie wysoka jak za quasi-terenowe auto segmentu premium, ale decydując się na wersję ze 184-konnym motorem benzynowym i napędem 4MATIC, dorzucacie do tej kwoty niemal 30 tysięcy złotych. Sporo? Testowany egzemplarz został doposażony w pakiety, które wywindowały jego cenę do poziomu 224 291 zł! A to już naprawdę niemało.

Zalety:
  • precyzyjny układ kierowniczy
  • znakomicie zestrojone zawieszenie
  • pojemny i ustawny bagażnik
  • niebanalna stylistyka
  • wciąż świeży projekt kabiny

Wady:
  • wysoka cena
  • spory apetyt na paliwo
  • zawiła obsługa systemu multimedialnego
  • drażniąca charakterystyka przekładni 7G-DCT
  • ciasna kabina

Podsumowanie

Mercedes GLA to modny samochód, który nie próbuje za wszelką cenę udowodniać, że jest SUV-em. W pełni zasługuje na miano prawdziwego Mercedesa, a świadczą o tym choćby znakomite właściwości jezdne lub wysoka jakość wykonania. W wersji GLA 220 4MATIC potrafi wykazać się dynamiką tłumioną jednak przez irytującą przekładnię automatyczną 7G-DCT. Czy mimo to zasługuje na miano lidera segmentu crossoverów klasy premium? Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMercedes GLA 220 4MATIC
Silnikbenz., R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1991 cm³
Moc maksymalna184 KM (135 kW) przy 5500 obr./min.
Maks. moment obrotowy300 Nm przy 1200 - 4000 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, 7-biegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódkolumny McPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe w./tarczowe w.
Opony235/45 R19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń421/1235 l
Zbiornik paliwa56 l
Typ nadwoziaSUV
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4424/1804/1494 mm
Rozstaw osi2699 mm
Masa własna /ładowność1505/510 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/1800 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie8,7/5,5/6,6
Emisja CO2155 g/km
Prędkość maksymalna230 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,1 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 tys. km lub co rok
Cena wersji podstawowejGLA 180: 124 300 zł
Cena wersji testowej152 600 zł
Cena egz. testowego224 291 zł


  • Piotr

    Najważniejsze zmiany z tyłu – lampy typu Stardust z Mercedesa klasy E