Test

Poczuj się jak w 2001 roku. Mitsubishi Space Star to powrót do przeszłości | TEST

Dla fanów marki

Na dystansie:
350 km

To nie jest wóz dla osoby wymagającej. Zapewnia zupełnie podstawowe potrzeby i choć czyni to dobrze, to zostawia po sobie mieszane uczucia.

Space Star większości osób, które śledzą motoryzację i tak zawsze będzie kojarzyć się z niewielkim vanem sprzed 15 lat. Tymczasem od kilku lat jest to mały, miejski hatchback, którego najłatwiej zakwalifikować jako samochód pomiędzy segmentami A i B. Przy czym „mały” jest określeniem ze wszech miar słusznym – Mitsubishi ma co prawda niemal 3,8 metra długości, ale zaledwie 1,67 m szerokości, co wyraźnie odbija się na (braku) przestronności wewnątrz.

Bezpośredni następca

Oczywiście nie „jeden do jednego”, ale zajęcie miejsca w Space Starze wywołuje wrażenie, jakbyśmy przenieśli się do 2005, kiedy zakończyła się produkcja „poprzedniej generacji”. Podobne rozmieszczenie przycisków, podobna grafika i funkcjonalności. Owszem, jest automatyczna klimatyzacja (grzeje i dmucha, jakby miała ogrzać coś rozmiaru Titanica) oraz radio z Bluetooth (sterowanie wyłącznie głosowe, w języku angielskim), ale całość zaprojektowano i wykonano w sposób mało finezyjny. Faktem jest, że przy tym bardzo przejrzyście i w miarę solidnie – tylko czasem plastiki „odzywają się” w trakcie jazdy. Ale wyglądają przeciętnie – choć to akurat można tłumaczyć niską ceną samochodu. Zresztą, ani Ford Ka+, ani Dacia Sandero nie należą do najlepiej wykonanych samochodów na rynku, więc wykończenie nie jest wcale bardzo słabą stroną Mitsubishi.

W przeciwieństwie do komfortu z przodu – wspomniane wcześniej wąskie nadwozie przekłada się na niewielką szerokość w środku, a do tego fotele są wąskie, krótkie i dziwnie wyprofilowane – naprawdę trudno mi było znaleźć jako tako wygodną pozycję. Nawet jak to się udało, to nie wybrałbym się tym samochodem w jakąkolwiek trasę, która trwałaby dłużej niż godzina. Jeśli chodzi o tylną kanapę, to dwie osoby możemy podwieźć bez najmniejszych problemów. Byle krótko, bo przestrzeń na kolana znajdzie się tylko wtedy, kiedy w obu rzędach usiądą osoby o wzroście nie wyższym niż 175 cm i pozbawione długich nóg. Ale to norma w tym segmencie – Space Star nie wyróżnia się tutaj ani negatywnie, ani pozytywnie. Tak jest też zresztą z komfortem samej kanapy.

Bagażnik w odmianie, gdzie mamy do dyspozycji podwójną podłogę ma pojemność 175 litrów, co również plasuje go bliżej segmentu A. Z tym że pod podłogą mamy naprawdę spore schowki – w szerokie „szuflady” zmieścimy np. ze dwie bańki płynu do spryskiwaczy (pięciolitrowe), gaśnicę, apteczkę i jeszcze kilka gadżetów. Szkoda, że praktyczność bagażnika ograniczona jest przez wąski i wysoki otwór załadunkowy.

Mocny punkt krzyczy o tym głośno

Space Star w naszym teście napędzany jest wolnossącym, trzycylindrowym silnikiem benzynowym 1.2 – wg przedstawicieli marki, stanowi on przytłaczającą większość, jeśli chodzi o sprzedane egzemplarze. Jednostka dysponuje 80 KM i 106 Nm, które muszą sobie poradzić z zaledwie 845 kg nadwoziem. A to oznacza, że od konkurencji wóz jest znacznie szybszy. Tak, Mitsubishi Space Star jest dynamiczne. 100 km/h osiąga po niecałych 12 sekundach, a utrzymanie prędkości do 120 km/h nie nastręcza problemów. Chętnie wkręca się, w typowo japoński sposób, na wysokie obroty, choć i przy niskich pozwala na płynną jazdę bez szarpnięć. Pięciobiegowa skrzynia manualna nie jest najbardziej precyzyjna, ale nie przeszkadza podczas codziennego korzystania z samochodu. Choć muszę przyznać, że nie wszystkim będzie pasować sposób, w jaki pracuje sprzęgło („łapie” prawie nie stawiając oporu). Mimo tego, Space Starem jeździ się niemalże przyjemnie. Elastyczność w mieście, starty spod świateł, utrzymywanie prędkości na drodze „nieautostradowej” powodują, że naprawdę małego Japończyka można polubić. A raczej można by było, bo zdecydowanie poskąpiono na wygłuszeniu – Space Star jest koszmarnie głośny, a trzycylindrówka wydaje z siebie dźwięki, o których nawet w dobie silników „R3” już zapomniałem. Klekocze i grzechocze jak garść orzechów wrzuconych do wiadra. Przy płynnej jeździe (np. na tempomacie) nie słychać tego aż tak bardzo, choć wciąż w samochodzie nie jest cicho.

Przy szybkiej jeździe – np. na autostradzie, wyraźnie kończy się też dynamika Space Stara – to zdecydowanie jest samochód do miasta, gdzie silnik sprawdza się bardzo dobrze. Zresztą, jak widać po naszej tabelce, autostrada to też najgorszy „wróg” spalania w Mitsubishi. Nawet w mieście nie osiąga średnio więcej niż 7,5 l/100 km. Spokojna jazda bez korków zamykała się w czasie testu często w 6 – 6,5 l/100 km. W spokojnej trasie trzeba spodziewać się minimum 5 l/100 km.

zużycie paliwaSuzuki Space Star 1.2
przy 100 km/h:5,5 l/100 km
przy 120 km/h:7,0 l/100 km
przy 140 km/h:7,8 l/100 km
w mieście:7,5 l/100 km

Mieszczuch

Również prosta konstrukcja zawieszenia Mitsubishi powoduje, że to wóz na miasto. Nie prowadzi się źle. Zakręty pokonuje dość pewnie, zwłaszcza jak na dość wysoko zawieszony (15 cm prześwitu) wóz na wąskich kołach (175 mm szerokości). Układ kierowniczy przy niższych prędkościach jest wystarczająco precyzyjny i pracuje z odpowiednim oporem, żeby samochodem łatwo się manewrowało. Zwłaszcza, że jest bardzo zwrotny – promień skrętu wynosi 4,6 metra. To w sumie dobrze, że Space Starem można się wszędzie wcisnąć, bo ze „wspomagaczy” mamy tylko lusterka i tylną szybę – czujniki cofania należą do grupy akcesoriów dealerskich – nie są dostępne wśród wyposażenia standardowego bądź opcjonalnego. Ale małym „Japończykiem” dzięki jego możliwościom można naprawdę sprytnie śmigać po mieście.

Zwłaszcza, że pojedyncze dziury i nierówności są sprawnie wybierane przez zawieszenie. Przez dłuższą chwilę byłem solidnie zaskoczony Mitsubishi – w wyniku splotu okoliczności musiałem nawet przejechać dość dziurawą drogą gruntową i również dawał sobie radę. Niestety potem trafiły się poprzeczne przeszkody w postaci progów zwalniających. Tutaj niezależnie od prędkości, tył gwałtownie podskakiwał i mocno hałasował. Samochód przy długich poprzecznych przeszkodach staje się nieco nerwowy w prowadzeniu. Podobnie jak przy szybszej jeździe, gdzie dodatkowo układ kierowniczy, choć nie „bezpłciowy” jak w nowoczesnych, elektrycznie wspomaganych układach, przestaje informować o tym, co dzieje się z kołami. W efekcie nie wiemy, jakie skutki będzie miało skręcenie kierownicą o dany kąt. Po przekroczeniu 120 km/h Space Star staje się też mało precyzyjny nawet przy jeździe na wprost – dłuższa jazda z tymi prędkościami na pewno będzie męcząca.

Nie mam za to zastrzeżeń do układu hamulcowego. Swoje zadanie spełnia prawidłowo – czyli w mieście jest jak najbardziej skuteczny.

Nie jest drogo

Mitsubishi Space Star kusi dobrą dynamiką, oszczędnym silnikiem i sporą zwrotnością. Do tego nie należy do drogich. Testowana odmiana Intense może wpaść w Wasze ręce za 53 990 zł. Nie ma zbyt wielu dodatków – głównie lakier. Wśród dodatkowych akcesoriów w naszym znalazły się niebieskie wstawki – kosztują 827 zł. Dwukolorowa tapicerka jest jedną z dwóch do wyboru „w cenie samochodu”. W wyposażeniu tej wersji znajdziemy wspomniane wcześniej radio, cztery elektryczne szyby, klimatyzację automatyczną, czujnik deszczu, a także… reflektory biksenonowe. Świecą przeciętnie i dość krótko, ale są na wyposażeniu i mają czujnik zmierzchu. Oprócz tego Space Star wyposażony jest w „pół” systemu bezkluczykowego. Tzn. faktycznie, kluczyka nie ma, zamiast niego mamy przycisk startera, umieszczony (niczym w Porsche) po lewej stronie kolumny kierowniczej. Ale samochód i tak trzeba otworzyć z pilota, bo nie ma czujników zbliżeniowych.

Tak czy inaczej, Mitsubishi w tej cenie wyposażone jest bogato. Tyle, że konkurencja nie śpi. Mamy Suzuki Baleno, albo wspomniane wcześniej Forda Ka+ i Dacię Sandero. Wszystkie mają silniki o podobnej mocy i kosztują podobne pieniądze. Najbardziej zbliżony jest Ford. Jest wyraźnie wolniejszy i kosztuje tyle samo, ale moim zdaniem jeździ wyraźnie „dojrzalej”, ma też większy bagażnik i wygodne fotele. No i ma czwarty cylinder. Dacia i Suzuki są nieco większe, a japoński konkurent jest w stanie pochwalić się rozbudowanym wyposażeniem (choć w nieco większym budżecie).

Zalety:
  • dynamiczny silnik
  • niewielkie zużycie paliwa
  • niezła zwrotność

Wady:
  • fatalne wygłuszenie i dźwięk silnika
  • brak precyzji przy jeździe na wprost
  • nerwowa praca zawieszenia
  • niewygodne fotele
  • wąskie wnętrze
  • wykonanie i wyposażenie jak w samochodach sprzed 15 lat

Podsumowanie

Nie będę ukrywał, że to wóz dla specyficznego klienta. Tego, który raczej nie zapuszcza się poza miasto, potrzebuje samochodu bardzo prostego i potencjalnie trwałego. Ale nie wiem, dlaczego nie miałbym zamiast Space Stara wziąć Forda Ka+, Dacii Sandero 0.9 TCE, albo Suzuki Baleno 1.2. Mitsubishi ma kilka mocnych zalet, ale trzeba być fanem marki, albo akurat być w wąskiej grupie docelowej, żeby się z nim polubić.

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMitsubishi Space Star 1.2 MIVEC Intense
Silnikbenz, R3, 12 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk wielopunktowy
Pojemność1193 cm³
Moc maksymalna59 kW (80 KM) przy 6 000 obr/min.
Maks. moment obrotowy106 Nm przy 4 000 obr/min.
Skrzynia biegówmanualna, pięciobiegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłbelka skrętna
Hamulcetarczowe went./bębnowe
Opony175/55R15
Bagażnik / po złożeniu siedzeń175 l
Zbiornik paliwa35 l
Typ nadwoziahatchback
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)3795/1665/1505 mm
Rozstaw osi2450 mm
Masa własna /ładowność845/495 kg
Masa przyczepy / z hamulcem100/200 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie5,5/4,2/4,7
Emisja CO2107 g/km
Prędkość maksymalna180 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h11,7 s
Gwarancja mechaniczna5 lat lub 100 tys. km
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Cena wersji podstawowej(1.0 Entry) 42 990 zł
Cena wersji testowej53 990 zł
Cena egz. testowego56 717 zł