Testy

2019 Skoda Superb FL | fot. Maciej Kuchno

PIERWSZY TEST: Drobne poprawki? To wystarczy. Jeździliśmy odświeżoną Skodą Superb

Delikatne zmiany wizualne, nowe rozwiązania i debiutujący wariant Scout – Skoda Superb dostała całą porcję drobnych poprawek, dzięki którym pozostaje udanym samochodem.

Jaki jest Superb, każdy widzi. Skodzie udało się wykorzystać wszystkie atuty rozwiązań z koncernu Volkswagena i ubrać je w praktyczne i przestronne nadwozie. Pierwsza generacja bez dwóch zdań była sukcesem. Druga zdefiniowała z kolei kierunek, w którym rozwinął się ten model, stawiając na nadwozia liftback i kombi. Trzecia generacja ubrała to doświadczenie w bardzo przyjemną wizualnie formę, która cały czas wygląda świeżo – i jak widać nie potrzebowała rewolucyjnych zmian.

Bo tak naprawdę auto wygląda niemal identycznie. Z przodu delikatnie zmieniły się światła, zderzak oraz grill. Te pierwsze są nieco węższe i skrywają technologię LED MATRIX z aktywnymi przysłonami, która po raz pierwszy dotarła do Skody. Nowe oświetlenie ma być dużo bardziej skuteczne oraz będzie szybko wycinało lub doświetlało poszczególne fragmenty drogi i pobocza. Z tyłu z kolei znajdziemy odświeżone lampy z aktywnymi kierunkowskazami i nową sygnaturą świetlną, chromowaną listwę która je łączy oraz duży napis SKODA, zastępujący klasyczne logo. I to by było na tyle. Poza tym w gamie kolorów mamy delikatnie odświeżone odcienie (do gamy Superba wjechał kolor Blue Race), a w nadkola można wpasować nowe felgi aluminiowe. I to by było na tyle.

W środku zmian jest jeszcze mniej, gdyż tak naprawdę wszystko, co miało zagościć w tym aucie, zostało wprowadzone podczas nowego rocznika modelowego kilka miesięcy temu. Znajdziemy więc tutaj cyfrowe zegary z możliwością indywidualizacji wskazań, system multimedialny Columbus w topowych wariantach oraz przyzwoite wykończenie wszystkich elementów. Pojawiły się tutaj także nowe listwy ozdobne oraz odświeżono wygląd tapicerek. A skoro o multimediach mowa, to warto dodać, że teraz wprowadzono tutaj instalację eSIM, dzięki czemu posiadamy stałą i szybką łączność z siecią. Zapewnia to także dostęp do wielu nowych funkcji ułatwiających korzystanie z auta – takich jak zarządzanie serwisem pojazdu, połączenie samochodu z zaawansowaną aplikacją mobilną oraz wiele innych.

Słowo-klucz: technologie

Skoda Superb została przede wszystkim naszpikowana szeregiem nowych rozwiązań, których do tej pory nie było w ogóle w autach tej marki. Podobnie jak w testowanym przeze mnie kilka dni temu Passacie zagościł tutaj aktywny tempomat z funkcją przewidywania. Dopasowuje on z wyprzedzeniem prędkość do nadchodzących ograniczeń na danym odcinku oraz zwalnia przed zakrętami. Wszystko to za sprawą danych z nawigacji, które analizowane są przez komputer tempomatu. Częściowo z tym udogodnieniem współpracuje najnowszy wariant systemu Emergency Assist, awaryjnie zatrzymującego samochód w sytuacji, gdy kierowca traci przytomność lub zasypia za kierownicą. Emergency Assist potrafi także uniknąć kolizji lub wyminąć pojawiającą się znikąd przeszkodę.

Pod maską znajdą się z kolei doskonale znane silniki. Gamę otworzy jednostka 1.5 TSI o mocy 150 KM. Półkę wyżej stanie wariant 2.0 TSI 190 KM i ten sam motor w wersji 272 KM. Diesle? 1.6 TDI 120 KM oraz 2.0 TDI generujący 150 lub 190 KM. Każdy silnik standardowo zyska przekładnię 6-biegową (manualną), a opcją będzie automat DSG o siedmiu przełożeniach. Mocniejsze warianty będą take oferowane z napędem 4×4.

Nowością pod maską Superba będzie za to hybryda typu plug-in. Auto będzie występowało pod nazwą Superb iV i skorzysta z napędu znanego z Passata GTE. Jest to jednostka 1.4 TSI, którą spięto z silnikiem elektrycznym oraz baterią. Łączna moc tego zestawu to 218 KM, co w połączeniu z akumulatorem o pojemności 13 kWh zapewni nie tylko świetne osiągi, ale przede wszystkim do 55 kilometrów jazdy na samym prądzie. Co więcej, ładowanie „do pełna” ma zajmować zaledwie 3,5 godziny przy wykorzystaniu Wallboxa wzmacniającego ładowanie.

Skoda Superb Scout – brakujące ogniwo

Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem podwyższonych kombi. Tego typu samochody mają przyjemnie zwiększony prześwit, tak więc lepiej radzą sobie na szutrówkach, a jednocześnie nie powielają wad SUV-ów, czyli kiepskiej aerodynamiki i bułowatego nadwozia. Skoda dołącza do rodziny aut, które oferują podniesione kombi – takim samochodem jest właśnie Superb Scout. Zawieszenie podniesiono tutaj o 15 mm, co cieszy, ale przydałoby się trochę więcej prześwitu. Nadwozie ubrano też w bojowe zderzaki i boczne osłony, dzięki którym prezentuje się nieco bardziej „terenowo”. W zależności od wyboru można także dołożyć tutaj dodatkowe osłony podwozia, dzięki którym auto nie będzie tak bardzo narażone na uszkodzenia. W nadkolach można zainstalować nawet 19-calowe felgi, a paleta kolorów zyskała kilka odważnych barw.

I właśnie taki wariant wybrałem do pierwszych jazd testowych. Dlaczego? Przede wszystkim jest największą nowością w gamie tego modelu. Niestety, wariant iV, czyli hybryda, dołączy do oferty nieco później, bo na początku 2020 roku. A jak jeździ się Skodą Superb Scout? Otóż wszystko jest po staremu – i to cieszy. Nikt nie bawił się w udziwnienia i dodawanie elementów, które mogłyby popsuć odbiór samochodu. Zwiększony o 15 mm prześwit pozwala na bezstresową jazdę po szutrowych drogach, a osłony zderzaków sprawiają, że Superb prezentuje się nieco bardziej efektownie. Prowadzenie również nie zawodzi. Testowany egzemplarz wyposażono w aktywne zawieszenie DCC. W przeciwieństwie do Passata nie znajdziemy tutaj jednak płynnej regulacji sztywności za pomocą suwaka. Czy to źle? Moim zdaniem różnica jest na tyle znikoma, że nie ma się czym przejmować.

Poza tym Superb Scout, nawet na 19-calowych felgach, dobrze wybiera nierówności i pozwala na komfortowe podróżowanie. W zakrętach również radzi sobie dobrze – podniesiony środek ciężkości jest nieodczuwalny, a napęd na cztery koła wspomaga trakcję i niweluje podsterowność. Oczywiście Scout zachowuje też pełną praktyczność innych odmian. 660 litrów pojemności bagażnika oraz praktyczny organizer sprawiają, że upakowanie wszystkich podręcznych przedmiotów to żaden problem. Moim zdaniem model ten w wielu aspektach przebija Kodiaqa. Nie ma tutaj dudniącego na nierównościach zawieszenia, zwiększonych oporów powietrza czy też wyraźniejszego hałasu w kabinie. Mamy za to podobną sprawność na kiepskich drogach i ten sam napęd na cztery koła. Każdemu według potrzeb, ale mam wrażenie, że Scout może przyciągnąć pewne grono klientów, które rozważało dużego Kodiaqa. Dodatkowym argumentem stojącym za Superbem Scout jest znacznie lepsze wykończenie wnętrza – zastosowane tutaj plastiki są w większości miękkie i nie trzeszczą. Czego Skoda natomiast nie poprawiła? Przede wszystkim długości siedziska z tyłu – wciąż jest zbyt krótkie i mało wygodne. Na dopracowanie tego elementu przyjdzie nam więc czekać do kolejnej generacji.

Sprawdziłem także nowego „Superb-diesla”

2.0 TDI EVO EA288. Pod tą nazwą skrywa się najnowszy wariant tego silnika, który oferowany będzie w wersji 150-konnej. Jednostka ta dopiero przechodzi testy homologacyjne – mimo to Skoda przywiozła dla nas kilka samochodów na próbnych rejestracjach, podkreślając, że trzeba na nie uważać. Nie mogłem jednak oprzeć się pokusie sprawdzenia najważniejszego aspektu, czyli zużycia paliwa. Do jazd dostałem wersję spiętą z manualną skrzynią biegów – ograniczyło to możliwość korzystania z systemu miękkiej hybrydy, który najlepiej prezentuje swoje możliwości przy automatycznej przekładni. Trasa wiodła z jednej z miejscowości w okolicy Wiednia do samego centrum stolicy Austrii.

2019 Skoda Superb FL | fot. Maciej Kuchno

Była więc droga krajowa, kawałek autostrady oraz miejskie korki. I muszę Wam przyznać, bez żadnego słodzenia i chwalenia w imię Skody, ale silnik ten jest bardzo udany. Owszem, mógłby nieco ciszej pracować – to trzeba podkreślić. Zużycie paliwa jest jednak naprawdę niskie. Przy 130 km/h udało się utrzymać wynik na poziomie 4,4 litra. Nie, nie jest to żart ani materiał sponsorowany – przy płynnej jeździe paliwa z baku w zasadzie nie ubywa. Średnie zużycie z całej wycieczki wyniosło z kolei 4,6 litra. Jako ciekawostkę dodam, że od tankowania (czyli najprawdopodobniej wczoraj) i po kilku dziennikarzach za kierownicą średnie z komputera wynosiło 5,3 litra. W Austrii jeździ się przepisowo, ale znając kolegów z innych krajów, to z pewnością znalazło się kilku amatorów szybkiej jazdy.

Niebawem poznamy ceny

Szczegółowy cennik odświeżonego Superba zostanie opublikowany już za kilka dni. Jedno jest jednak pewne – będzie on nieco droższy. Poprawiono za to wyposażenie seryjne, dorzucając m.in bezkluczykowe uruchamianie oraz lepszy system multimedialny w standardzie. Czy to wystarczy aby przekonać klientów? Myślę, że tak – tym bardziej, że Polska jest trzecim rynkiem w Europie (i czwartym na świecie), gdzie Superb bije rekordy sprzedaży. Oczywiście jest to głównie zasługa firm – zaledwie niecałe 20% tych aut trafia do klientów indywidualnych.

 

Dyskusja

komentarzy