Test

Skoda Superb 2.0 TSI Laurin&Klement

Dla wybrednych

Na dystansie:
490 km

Dla Skody przygoda z Superbem – pomijając czasy modelu o tej nazwie sprzed II wojny światowej – rozpoczęła się ponad dekadę temu. Początkowo szło źle i planowano nawet zakończenie produkcji. Jednak na przekór wszystkiemu, w 2008 r. światło dzienne ujrzała druga generacja tej limuzyny.

Tym razem Czesi byli całkowicie usatysfakcjonowani wynikami sprzedaży, gdyż klienci szybko polubili samochód, który celował o klasę wyżej nie tylko swoimi rozmiarami i bogatym wyposażeniem, ale też charakterem. Trzeba przyznać, że ta sztuczka udała się włodarzom Skody znakomicie. Pomimo, że Superb w istocie należy do segmentu aut klasy średniej, to teoretycznie może rywalizować z niektórymi przedstawicielami klasy średniej wyższej. Zwłaszcza, gdy mówimy o najwyżej pozycjonowanej wersji wyposażeniowej, czyli Laurin&Klement.

Jej nadwozie…
…dość atrakcyjnie prezentujące się z przodu i zdecydowanie mniej urodziwie z boku i z tyłu (choć to zapewne kwestia gustu), względem tańszych wersji zaopatrzono w nieco inaczej zabarwiony grill, 18-calowe felgi oraz stylizowany emblemat na nadkolach przednich kół. Trzeba przyznać, że nie są to krzykliwe wyróżniki, ale najzupełniej wystarczą, zwłaszcza jeżeli cenimy dyskrecję i nie chcemy wyróżniać się z tłumu. Aby otworzyć drzwi, wystarczy tylko chwycić za klamkę, ponieważ „inteligentny kluczyk” należy do wyposażenia seryjnego, podobnie jak ozdobne, chromowane nakładki na progi. Uroku dodają również wstawki z elementów imitujących drewniane inkrustacje oraz oczywiście skórzana tapicerka.

Producent nie ukrywa, że nie jest ona w 100% naturalna i rzeczywiście w kilku miejscach widać wyraźnie, że tzw. lico było nanoszone mechanicznie, co jest charakterystyczne właśnie dla skór ekologicznych, których struktura jest wyciskana na walcach podgrzanych do wysokiej temperatury. Każdy tapicer przyzna, że można było to zrobić lepiej, natomiast przeciętny Kowalski – nawet taki, którego stać na Superba w wersji Laurin&Klement – najprawdopodobniej w ogóle nie zorientuje się w czym rzecz. Wielka szkoda natomiast, że wnętrze może być tylko i wyłącznie ciemne, tzn. nie ma możliwości zamówienia jasnej tonacji. Miejmy nadzieję, że Skoda wkrótce naprawi to niedopatrzenie.

Bezwzględnie jedną z najmocniejszych stron wszystkich Superbów jest przestronność przedziału pasażerskiego, a w szczególności drugiego rzędu, niczym w prestiżowych limuzynach klasy wyższej z wydłużonym rozstawem osi. Nawet Laurin&Klement nie ma co prawda oddzielnego sterownika klimatyzacji, ale może pochwalić się za to dodatkowymi podnóżkami i podgrzewanymi miejscami kanapy. Nawiewy powietrza w słupkach bocznych to standard, do pełni szczęścia brakuje tylko „elektryki”, aby można było np. bardziej pochylić oparcie i może jeszcze dodatkowego panelu kontrolnego, za pomocą którego pasażer siedzący z tyłu mógłby obsługiwać świetnie brzmiący, 10-głośnikowy zestaw audio. Wrażenie jest takie, jakby miał on przynajmniej 4 głośniki więcej niż w rzeczywistości, swoje robi także dobre wygłuszenie wnętrza. Zestaw ten, oznaczony jako Skoda Sound System, jest bardzo udany – na marginesie, w tańszych wersjach można dokupić go jako opcję za 1700 zł i zdecydowanie warto to zrobić.

Jeżeli chodzi zaś o miejsce dla bagaży…
…to do tematu w tej kwestii Skoda postanowiła podejść w sposób nowatorski. Domyślnie – jak w zwykłym sedanie – otwiera się tylko klapa bagażnika, ale po naciśnięciu i przytrzymaniu dodatkowego przycisku umieszczonego pod listwą ozdobną, pokrywa unosi się wraz z szybą, zupełnie jak w liftbacku. System ten nazwano Twin Door. Sprawdza się nie tylko wtedy, gdy chcielibyśmy przewieźć coś większego, ale także podczas niesprzyjających warunków atmosferycznych, np. w zimie, bo otwarcie tylko i wyłącznie klapy (a więc bez szyby) nie powoduje wychłodzenia kabiny.

Po zamknięciu, wszystko wraca do stanu wyjściowego i bagażnik znowu otwiera się jak w sedanie. Co ciekawe, samą klapę można unieść automatycznie, wciskając przycisk na pilocie zdalnego sterowania, co jest przydatne szczególnie wtedy, gdy podchodzimy do samochodu, mając ręce zajęte trzymaniem np. toreb z zakupami. Niestety, gdy zamarzy nam się liftback, to nielekką klapę wraz z szybą będziemy musieli dźwigać do góry we własnym zakresie, nierzadko brudząc sobie przy okazji dłonie. Przestronny i ustawny bagażnik ma 565 l pojemności, a po złożeniu oparcia tylnej kanapy jego wielkość wzrasta aż do 1700 l. Cieszy również spora, 638-kilogramowa ładowność. Generalnie, w tym segmencie, pod względem funkcjonalności nadwozie Superba nie ma sobie równych.

Czy wypada, aby taki samochód…
…jak Superb miał w dzisiejszych czasach pod maską silnik inny niż wysokoprężny? No cóż, do przewagi liczebnej diesli na rynku zdążyliśmy już przywyknąć, ale oferowane są przecież także jednostki napędzane benzyną. W tym konkretnym przypadku mowa o doładowanym, dwulitrowym silniku o mocy 200 KM i maksymalnym momencie obrotowym o wartości 280 Nm. Z jednej strony jest doskonale wyważony, pracuje cicho i bez uciążliwych wibracji, a z drugiej przyspiesza bardzo zdecydowanie, ale bez zaskoczenia i występujących skokowo przyrostów mocy, świetnie uzupełniając się z seryjnym 6-biegowym „automatem” DSG.

Jak na TSI przystało, potrafi być oszczędny, ale jeśli będzie poganiany, swoje wypije. Podczas spokojnej jazdy na trasie można utrzymać zużycie na poziomie około 7 l/100 km, natomiast próby bardziej dynamicznego „połykania” kilometrów kończą się zwykle wynikiem dochodzącym do 9 l/100 km. W mieście z kolei trzeba doliczyć do tego jeszcze 3-4 litry. Przydałby się jednak większy zbiornik paliwa, bo 60 litrów w tak dużym aucie to odrobinę za mało i w praktyce w warunkach typowo miejskich może ograniczyć rzeczywisty zasięg do około 400 kilometrów.

W testowanej wersji z przenoszeniem siły napędowej na asfalt muszą zmagać się wyłącznie koła przedniej osi. Na suchej i gładkiej nawierzchni radzą z tym sobie w zasadzie bez zarzutu. W takim przypadku jedynie naprawdę zdecydowane wciśnięcie pedału przyspieszenia podczas ruszania skutkuje ingerencją systemu kontroli trakcji. Kiedy jednak droga staje się nierówna lub mokra, koła tracą chwilowo przyczepność. Niestety, napędu na obie osie nie można łączyć z silnikiem 2.0 TSI, dlatego, aby cieszyć się nieporównywalnie lepszą trakcją, trzeba wydać aż 42 200 zł więcej na wolnossącą rzędowo-widlastą odmianę 3.6 FSI albo „polubić się” z klekoczącym dieslem i wybrać 140-konny wariant 2.0 TDI DSG 4×4. W tym ostatnim przypadku dopłata będzie znacznie niższa (podobnie zresztą jak zużycie paliwa) i wyniesie 11 200 zł. Owszem, mocy może niezbyt wiele, ale za to moment obrotowy niczego sobie – 320 Nm.

Pomimo że, topowy Superb ma…
…tradycyjne, a nie aktywne zawieszenie, to trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do jego własności jezdnych. Resorowanie przebiega w sposób subtelny, ponieważ filtracji podlegają nierówności, ale nie sygnały, które pomagają kierowcy w wyczuciu samochodu. Wyboje niespecjalnie dają się pasażerom we znaki i to pomimo zastosowania niskoprofilowych opon w rozmiarze 235/40 R18. Pod względem jakości resorowania jest dużo lepiej niż np. w Chevrolecie Malibu, również dlatego, że pracujący układ jezdny nie generuje niemiłych odgłosów przenoszonych do wnętrza kabiny. Oczywiście Skoda nie byłaby sobą, gdyby w opcji nie zaoferowała swojego słynnego „pakietu na bezdroża”. Za 1200 zł nabywca otrzymuje nie tylko zwiększony o 18 mm prześwit, ale także dodatkowe osłony silnika, elementów układu hamulcowego, wahaczy, ale jednocześnie musi pogodzić się z gorszą prezencją, ponieważ zamiast na felgach 18-calowych, samochód wyjedzie z fabryki na 17-calowych.

Superb jest oczywiście dużym samochodem, ale dość poręcznym i łatwym w manewrowaniu. Elektromechaniczny układ kierowniczy reaguje wystarczająco sprawnie, a jednocześnie korekta toru jazdy przebiega łagodnie, tak jak na auto nastawione na komfort przystało. Pomocna bywa funkcja statycznego doświetlania zakrętów, realizowana reflektorem przeciwmgielnym umieszczonym w obudowie razem z lampą do jazdy dziennej. To spora pomoc po zapadnięciu zmroku, zwłaszcza na małych i ciasnych, powoli przejeżdżanych skrzyżowaniach. Dzięki temu można znacznie szybciej (a czasami nie tyle szybciej, a w ogóle) dostrzec przeszkodę czy nawet wkraczającego na jezdnię człowieka. Z kolei oślepianiu kierowcy zapobiegają lusterka fotochromowe.

Laurin&Klement…
…to wprawdzie najwyższa wersja wyposażeniowa, ale jak się okazuje, nawet w jej przypadku można jeszcze pofantazjować i dokupić co nieco, np. asystenta parkowania równoległego, szyberdach tradycyjny lub z wbudowanym panelem baterii słonecznych, ogrzewanie postojowe, podgrzewaną przednią szybę, rolety przeciwsłoneczne czy wentylowane fotele. Tymi ostatnimi mogą cieszyć się niestety tylko osoby siedzące z przodu, a dodatkowo wyraźnie widać, że funkcja ta została dodana niejako w ostatniej chwili, ponieważ włączniki nawiewu umieszczono w trudno dostępnym miejscu na zewnętrznej części podbudowy siedzisk, gdzie są ledwo widoczne.

Nic nie ukryje też twardych tworzyw sztucznych takich samych jak w przypadku tańszych wersji, a przede wszystkim znaczka na masce, który do tzw. wielkiego świata nie będzie pasował prawdopodobnie nigdy. Dzieje się tak z prostej przyczyny. Otóż Skoda Superb – nawet testowany egzemplarz Laurin&Klement za 161 450 zł – gra po prostu w innej lidze. Jest samochodem z pogranicza dwóch segmentów, sprzedawanym w dobrej cenie, ale jednak z pogranicza.

Generalnie jednak trzeba wyraźnie podkreślić, że obecna generacja tego samochodu cieszy się bardzo dobrą opinią nie tylko właścicieli, ale również stacji serwisowych. Nie jest przesadnie awaryjna i po prostu można na niej polegać. A poza wszystkim, trudno nie dostrzec wyraźnego trendu, jaki stał się udziałem Skody w ciągu kilku ostatnich lat – firma ta produkuje coraz lepsze samochody. Tak naprawdę tylko Czechom udało się osiągnąć pozycję rynkową, o jakiej żaden z producentów samochodów osobowych dawnego socjalistycznego bloku wschodniego nie mógł nawet pomarzyć.

Plusy:
+ poprawnie zestrojone zawieszenie
+ silnik o wysokiej kulturze pracy
+ dobra skrzynia biegów
+ łatwy dostęp do przestrzeni bagażowej
+ bardzo przestronne wnętrze
+ bogate wyposażenie

Minusy:
– brak możliwości zamówienia napędu 4×4
– niewielki zbiornik paliwa

Podsumowanie:
Komfortowa limuzyna z pogranicza dwóch segmentów sprzedawana w dobrej cenie.

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaSkoda Superb 2.0 TSI Laurin&Klement
Silnikbenzynowy, turbo, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk wielopunktowy
Pojemność1984 cm³
Moc maksymalna200 KM przy 5100 obr./min.
Maks. moment obrotowy280 Nm przy 1700 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, 6-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony225/40 R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń565/1700 l
Zbiornik paliwa60 l
Typ nadwoziasedan/liftback
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4838/1817/1462 mm
Rozstaw osi2767 mm
Masa własna /ładowność1555/638 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/1600 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie10,6/6,3/7,9 (test: 12,9/7,5/10,2)
Emisja CO2178 g/km
Prędkość maksymalna236 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,8 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 15 tys. km lub co rok
Cena wersji podstawowej1.4 TSI Active: 76 900 zł
Cena wersji testowej134 600 zł
Cena egz. testowego161 450 zł