Test

Mercedes B 200d | fot. Dominik Kopyciński

TEST: Cichy debiut. Mercedes B 200d

Na dystansie:
670 km

Nowa klasa A bardzo hucznie wjechała do salonów producenta ze Stuttgartu, a tuż po niej modele A Sedan, CLA i CLA Shooting Brake. W tym czasie, gdzieś w tle pojawiła się trzecia generacja klasy B, czyli niepozornego minivana bazującego na segmencie kompaktów.

Klasa B nigdy nie była specjalnie kontrowersyjnym autem, choćby na tle pierwszych generacji klasy A, czy nijakiego BMW serii 2 Active Tourer. Swoje zadania zawsze spełniała we właściwy sposób, oferując wystarczającą przestrzeń dla mniejszej rodziny oraz jednostki napędowe, czy wyposażenie wykraczające poza większość minivanów na rynku. Trzecia generacja wciąż podąża za technologią i stylistyką klasy A, będąc jej bardziej przestronnym odpowiednikiem. Ale czy jest tylko jej większą kopią?

Mercedes B 200d | fot. Dominik Kopyciński

 

Po prostu klasa B

Stylistycznie, nowy model jest w zasadzie ewolucją tego, co widzieliśmy w poprzedniej generacji, zaktualizowanym o charakterystyczne detale aktualnego języka stylistycznego. Sprawdzona bryła minivana nie uległa jednak większym zmianom. Samochód ma o około 3 cm dłuższe nadwozie oraz rozstaw osi, jest o centymetr szerszy i pół centymetra wyższy, a więc również wymiary nie zmieniły się radykalnie.

Najważniejsze, że klasa B zachowała praktyczne walory poprzednika. Mamy więc bardzo dobrą widoczność, spore tylne drzwi oraz nisko poprowadzoną klapę bagażnika, dającą próg bagażnika poprowadzony na równi z jego podłogą. Sama pojemność kufra to minimum 450 litrów, z możliwością powiększenia do 705 lub 1540 litrów, odpowiednio po przesunięciu (jeśli dokupimy dodatkową opcję) lub złożeniu tylnych siedzeń.

Mercedes B 200d | fot. Dominik Kopyciński

Sama przestrzeń w środku również zasługuje na pochwałę. Szczególne wrażenie robi ilość miejsca w drugim rzędzie siedzeń, gdzie nie zabraknie go oczywiście nad głowami pasażerów, ale również w okolicach kolan i stóp. Dla osób zasiadających z tyłu przewidziano też w końcu osobne nawiewy w tunelu środkowym oraz dwa dodatkowe wejścia typu USB-C.

 

Powiew technologii

Znacznie więcej dzieje się jednak z przodu kabiny, gdzie zagościł nowy system inforozrywki MBUX, który znacie już z naszych wcześniejszych testów. W moim przypadku jest to tak naprawdę pierwszy dłuższy kontakt z następcą COMAND-a, którego nigdy nie darzyłem sympatią. I już śmiało mogę powiedzieć, że MBUX praktycznie pod każdym względem jest od niego co najmniej odrobinę lepszy.

Do dyspozycji mamy tradycyjnie dwa ekrany zatopione w jedną taflę, które łączą dwa centra dowodzenia w jedno. Obsługa komputera pokładowego nie uległa radykalnej zmianie względem ostatnich wersji COMAND-a (w innych modelach) i wciąż odbywa się przy pomocy gładzika oraz przycisków umieszczonych po lewej stronie kierownicy. Kombinacji widoków, jak i samych motywów stylistycznych, jest multum. I muszę przyznać, że wszystko to naprawdę robi bardzo dobre wrażenie.

Mercedes B 200d | fot. Dominik Kopyciński

Podobnie jak rozdzielczość ekranów i całkowicie nowo zaprojektowane menu większego z nich. Mimo ogromnej liczby opcji, po pewnym czasie w końcu udało mi się w miarę intuicyjnie operować podstawowymi funkcjami systemu. Najważniejsze, że sama obsługa z tunelu środkowego odbywa się już nie na dwa sposoby, a wyłącznie za pomocą touchpada, który działa dość precyzyjnie. Sam wyświetlacz jest dotykowy, więc w wielu sytuacjach możemy przyspieszyć wybór opcji właśnie przez bezpośrednią obsługę ekranu. Reakcje są szybkie, a z trafieniem we właściwy punkt nie powinniśmy mieć większych problemów.

W czasie jazdy możemy również skorzystać z gładzika i przycisków umieszczonych z prawej strony kierownicy, które dublują większość funkcji touchpada. Szkoda, że producent w dalszym ciągu nie widzi potrzeby umieszczania klasycznych przycisków do przełączania utworów i, jeśli nie mamy ustawionego odpowiedniego widoku na jednym z ekranów, wciąż musimy to robić „na dwa razy”, przy pomocy odpowiedniego przycisku na tunelu środkowym oraz touchpada. Choć, o dziwo, jest to bardziej intuicyjne niż w przypadku systemu COMAND, gdzie używaliśmy do tego pokrętła.

Sam system posiada zaawansowaną obsługę głosową, którą aktywujemy wypowiedzeniem słów „Hej Mercedes”. Warto jednak przed skorzystaniem zapoznać się z listą poleceń, bo rzucanie przypadkowych komend w stronę systemu może nie przynieść rezultatu lub wręcz wywołać niezrozumienie. Przypadkowe wprowadzenie celu w nawigacji? Żaden problem. Wydaje się jednak, że sama obsługa głosowa ma duży potencjał i być może przy dłuższym kontakcie nauczylibyśmy się ze sobą „rozmawiać”.

Kolejną ciekawostką jest funkcja ENERGIZING Plus, która, korzystając z działania klimatyzacji, oświetlenia Ambiente, systemu audio i elektryki fotela, ma za zadanie pobudzić kierowcę i pasażera na przykład w czasie dłuższej trasy, proponując specjalne, kilkuminutowe programy. Ciężko tę opcję zrozumieć, podróżując wyłącznie po mieście, dlatego z jej właściwą oceną wstrzymam się do najbliższej możliwej trasy.

Mercedes B 200d | fot. Dominik Kopyciński

W poruszaniu się po ulicach z większą pomocą będzie tryb rozszerzonej rzeczywistości, czyli – mówiąc wprost – szeroki widok z przedniej kamery, połączony dodatkowo ze wskazaniami nawigacji, działający zaskakująco dobrze. Kolejnym świetnym rozwiązaniem są adaptacyjne reflektory Multibeam LED, które w bardzo sprawny sposób przełączają kolejne obszary działania automatycznych świateł drogowych, dając poczucie zaufania, a nie oślepiania, jak to bywa w wielu przypadkach. Zresztą, nawet z wyłączoną funkcją, radzą sobie bardzo dobrze.

Niestety, po przeciwnej stronie tych wszystkich zalet stoją opcjonalne systemy bezpieczeństwa, z których po swoich doświadczeniach bez zastanowienia bym zrezygnował (aktywują się oczywiście po każdym uruchomieniu). W teście klasy G wspominałem o zbyt ostro i nachalnie działającym asystencie pasa ruchu i identycznie sprawa wygląda w naszym minivanie. Do tego dochodzi zbyt często reagujący czujnik martwego pola, dźwiękiem informujący nas o autach, które w żaden sposób nie kolidują z naszym torem jazdy, czy wreszcie nadwrażliwe czujniki parkowania, „krzyczące” o przeszkodach znajdujących się w okolicy tylnych błotników, nawet jeśli do zahaczenia brakuje nam dobrych kilkudziesięciu centymetrów.

Do tego dorzuciłbym nietypową sytuację, w której, w czasie równoległego parkowania tyłem, jeden z systemów nagle zatrzymał auto. Powodem był przejeżdżający przeciwnym pasem ruchu samochód, który został wykryty przez radar. Tylko jaki sens ma zatrzymywanie auta w sytuacji, w której powinno ono jak najszybciej powinno opuścić ulicę? Dodam, że był to manewr w tym przypadku całkowicie bezkolizyjny, a pół auta znajdowało się już na miejscu parkingowym.

 

Komfort i płynność

Pomijając jednak natrętne działanie systemów, klasa B jest autem zaskakująco komfortowym niemal w każdym aspekcie tego słowa. Oprócz bardzo wygodnych, choć niezbyt dobrze trzymających w zakrętach foteli, nad naszym spokojem czuwa bardzo dobre wyciszenie, które dotyczy także wysokoprężnej jednostki napędowej. To z kolei pozwala wykazać się zestawowi audio od Burmestera, moim zdaniem niewiele gorzej grającemu od tych topowych, dostępnych wyłącznie w droższych modelach.

Komfort w wykonaniu klasy B to jednak przede wszystkim układ zawieszenia, które w zależności od trybu jazdy może być miękkie lub bardzo miękkie, co mnie osobiście bardzo przypadło do gustu. Minivan ma być przede wszystkim wygodnym rodzinnym połykaczem kilometrów, a nie pseudosportowcem, jakich w każdym segmencie znajdziemy wielu. I w tej kwestii sprawdza się idealnie. Układ kierowniczy ma nieprzesadnie krótkie przełożenie i działa z idealnie wyważoną siłą, a jego precyzja wystarcza do spokojnego, a nawet bardziej dynamicznego pokonywania zakrętów.

Mercedes B 200d | fot. Dominik Kopyciński

Zapędy słusznie studzi jednak podwozie, które wyraźnie nastawiono na komfort, zakłócany tylko na szczególnie mocno zapadniętych studzienkach czy dziurach w asfalcie (dlatego zamiast 18-calowych wybrałbym 17-calowe koła). Nadwozie zauważalnie wychyla się w zakrętach, choć nawet przy próbie szybkiego wejścia nie przekracza pewnej granicy, przy której wciąż czujemy się bardzo bezpiecznie. Nie poczujemy tu jednak większej satysfakcji ze sportowej jazdy, dlatego najlepiej od razu oddać się typowo relaksacyjnej jeździe.

Wszystkie pozostałe znaki wskażą nam zresztą tę samą drogę. Nowa, ośmiobiegowa, dwusprzęgłowa skrzynia biegów produkcji Mercedesa zadebiutowała właśnie w klasie B i od razu zaskoczyła mnie bardzo sprawną i płynną pracą niemal w każdych warunkach. Przekładnia zachowuje się momentami jak klasyczny „hydrokinetyk”, nie szarpiąc nadmiernie podczas jazdy w korku. Jest jednocześnie właściwie szybka, a przygotowując sobie niższy bieg przy redukcjach (nie robi tego specjalnie długo), nie wywołuje „laga” w pracy silnika. To jeden z lepiej działających automatów, z jakimi miałem do czynienia w autach spod znaku gwiazdy.

Na duży plus zasługuje również dwulitrowy silnik Diesla, który wydaje się być jednostką stworzoną wprost do tego auta. Jest dość kulturalny, a przede wszystkim świetnie łączy bardzo dobrą dynamikę z zaskakującą wręcz ekonomią jazdy. Bo chyba nie zaprzeczycie, że przestronny minivan schodzący ze spalaniem do 3,5 l/100 km (a nawet poniżej) to rzecz całkowicie normalna. Nie jest to przecież 90-konne Renault Clio, a ponad półtorej tony uformowane w wysokie nadwozie, które w razie czego ma do dyspozycji 150 KM i potrafi osiągnąć pierwszą setkę w niewiele ponad 8 sekund.

B 200d jest również bardzo oszczędne w mieście, gdzie wyniki, w zależności od natężenia ruchu, wahać się będą od 5,5 do 7 l/100 km. Odcinek pomiarowy wykazał 6,2 l/100 km, czyli o niecałe pół litra więcej niż podczas poruszania się maksymalną dopuszczalną prędkością autostradową. To moje drugie, po odmianie 400d w modelu CLS, osobiste zaskoczenie wydajnością wysokoprężnego silnika Mercedesa.

Zużycie paliwa:Mercedes B 200d
przy 100 km/h3,6 l/100 km
przy 120 km/h4,5 l/100 km
przy 140 km/h5,8 l/100 km
w mieście6,2 l/100 km

Szkoda tylko, że odmiany wysokoprężne występują wyłącznie z napędem na przednią oś. Chcąc wejść w posiadanie klasy B z układem 4MATIC, jesteśmy skazani na wybór spośród topowych odmian benzynowych – 220 oraz 250. Z innych wad – nieco ospale działa system start/stop, który przy ruszaniu pod górę niekiedy pozwala autu delikatnie się stoczyć, zanim silnik wejdzie na obroty. Sytuację da się „obejść”, trzymając lewą nogę na pedale hamulca, ale jest to pewne niedopatrzenie.

Dopracowana i niezbyt tania

Choć wykonanie wnętrza miejscami jest zbyt plastikowe (przede wszystkim uchwyty na drzwiach), a ilość fortepianowego lakieru na desce i tunelu środkowym przyprawia o zawrót głowy, to w dużej mierze sprawia ono wrażenie dopracowanego i bardzo przemyślanego. Godziny spędzone podczas projektowania czuć nawet w rozplanowaniu ambientowego oświetlenia, które buduje bardzo przyjemny klimat, ale bez typowej dla większych modeli „nachalności”.

Klasę premium łatwo też odczuć, przewijając opcje w konfiguratorze. Nasz egzemplarz jest akurat stosunkowo stonowany, jeśli chodzi o dobór kolorów. Lakierów nadwozia, listew wykończeniowych, czy odcieni i szycia skóry jest jednak do wyboru naprawdę sporo. Wszystko to oczywiście ma swoją cenę. W przypadku testowego egzemplarza – przekraczającą barierę 200 tysięcy złotych. W kontekście tego, co oferuje w swoim minivanie konkurent z Monachium, to jednak w mojej opinii uczciwa propozycja. Zwłaszcza, że z ceną testowanego auta możemy sporo zjechać, rezygnując z kilku mniej przydatnych gadżetów.

Mercedes B 200d | fot. Dominik Kopyciński

Zalety:
  • wyjątkowo ekonomiczny, a przy tym dynamiczny silnik Diesla
  • udana dwusprzęgłowa skrzynia biegów
  • bardzo komfortowe zawieszenie
  • dobre wyciszenie kabiny
  • wygodne fotele
  • nowoczesne, przestronne i praktyczne wnętrze
Wady:
  • irytujące działanie systemów bezpieczeństwa
  • brak możliwości wyboru napędu 4MATIC z dieslem
  • nieco skrzypiące elementy wykończeniowe

Podsumowanie

Klasa B to jeden z najmniej wyróżniających się modeli w gamie producenta, a jednocześnie jeden z lepszych, z jakimi miałem do czynienia. Zaskakuje ekonomią, komfortem i płynnością jazdy, a przy tym zachowuje cechy swojego poprzednika, czyli przestronne i praktyczne wnętrze. Warto jednak przemyśleć wybór kilku opcji z zakresu bezpieczeństwa.

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMercedes B 200d
Silnikturbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1950 cm³
Moc maksymalna150 KM (110 kW) przy 4400 obr./min
Maks. moment obrotowy320 Nm przy 1400 obr./min
Skrzynia biegówautomatyczna, 8-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny McPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony225/45 R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń450/1540 l
Zbiornik paliwa43 l
Typ nadwoziaminivan
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4427/1796/1578 mm
Rozstaw osi2729 mm
Masa własna /ładowność1585/470 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/1600 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnieśrednie WLTP: 5,5-4,9
Emisja CO2145-128 g/km
Prędkość maksymalna219 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h8,3 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Cena wersji podstawowejB 160: 110 500 zł
Cena wersji testowej149 400 zł
Cena egz. testowego- zł