Test

Volkswagen Golf Sportsvan 1.5 TSI 150 KM DSG Highline | TEST

W pół do czegokolwiek

Wygodniejszy od Varianta, choć ma mniejszy bagażnik. Zwinniejszy od Tourana, choć różnica pomiędzy nimi nie jest wielka. Dla kogo stworzono Golfa Sportsvana?

Moda na minivany powoli przemija. Praktyczne wnętrza i przepastne bagażniki ustępują miejsca wszechobecnym SUV-om, które mają być niczym panaceum lekiem na wszystko. Potrzebujesz dużego auta? SUV. Masz całą gromadę dzieciaków? SUV.  Tymczasem gdzieniegdzie kurzą się jeszcze klasyczne „MPV-ki”, czyli auta zaprojektowane z myślą o praktyczności. Takim autem jest właśnie Golf Sportsvan. Czy warto wziąć go pod uwagę szukając rodzinnego auta?

Kosmetyka

Volkswagen Golf Sportsvan do sprzedaży trafił na początku roku 2014, zastępując Golfa Plus, czyli bezpośredniego poprzednika. Zachowano tutaj charakterystyczną podniesioną sylwetkę oraz ukierunkowanie na wysoki komfort podróżowania. Ciekawostką jest pozycjonowanie tego auta. Sportsvan jest o 18,9 mm krótszy od Tourana i o 22,2 mm krótszy od Golfa Varianta. W porównaniu do tego ostatniego dorzucono natomiast 15,2 mm na wysokość, co pozwoliło na inną aranżację wnętrza.

W roku 2017 zaprezentowano wersję po liftingu, którą odświeżono w sposób zbliżony do standardowego Golfa. Delikatnie zmienił się front (nowe światła oraz zderzak) oraz tył (zmiany identyczne jak z przodu). W środku zaś znajdziemy przede wszystkim nowe systemy inforozrywki oraz zmienione wzory tapicerek – to by było na tyle. Sportsvan z pewnością nie aspiruje do tytułu najpiękniejszego auta na rynku – pękata bryła oraz duża przeszklona powierzchnia sprawia, iż nie będzie to pierwszy wybór wśród osób ceniących sobie ciekawą stylistykę. Zresztą nie o to tutaj chodzi.

Prezentowany egzemplarz wyposażono dodatkowo w 18-calowe felgi aluminiowe z małym pakietem R-Line. Elementy te dodają nieco charakteru rodzinnemu Golfowi, aczkolwiek nie są elementem, który warto rozważać – tym bardziej, że w codziennej eksploatacji mniejsze, 17-calowe felgi sprawdzą się znacznie lepiej.

Praktyczność

Największą zaletą Golfa Sportsvana jest przede wszystkim wnętrze. Wyższe nadwozie pozwoliło na inne usytuowanie foteli – umiejscowiono je nieco wyżej, dzięki czemu zajmowanie miejsc jest znacznie wygodniejsze. Bardzo przyjemna jest także pozycja za kierownicą. Doskonała widoczność na wszystkie strony to chyba jeden z największych atutów tego auta – siedząc wyżej (ale nie tak wysoko jak w SUV-ie) można komfortowo obserwować sytuację wokół auta. Pod fotelami znajdziemy przydatne szuflady, w których można ukryć rzadziej używane rzeczy (np. skrobaczkę do szyb).

Inaczej zaprojektowano też całą deskę rozdzielczą. Stylistycznie jest ona bliższa tej z Tourana, choć o dziwo od tej też się różni. Ekran systemu inforozrywki przeniesiono nieco wyżej, dzięki czemu jest na jednej linii z zegarami. Pod panelem klimatyzacji wygospodarowano z kolei wielką skrytkę na telefon, portfel lub inne podręczne przedmioty. Powyżej zaś znajdziemy szczelinę na bilety parkingowe lub karty dostępu. Uchwyty na kubki mają możliwość sprytnego „blokowania” przewożonej rzeczy, co znajdziemy także w Touranie.

Z tyłu mamy klasyczną kanapę z oparciem dzielonym w proporcjach 40:20:40. Jest to jedna z większych różnic pomiędzy Golfem Variant (gdzie kanapa składa się w proporcjach 60:40) oraz Touranem (trzy niezależne fotele). Tutaj także znajdziemy regulowane oparcie (można je wyprostować lub nieco pochylić), co pasażerowie docenią podczas dłuższej podróży. Zaskakuje też ilość miejsca na nogi i nad głową – jest go znacznie więcej niż w standardowym Golfie. W oparciach ulokowano także praktyczne stoliki z uchwytami na kubki.

Bagażnik w Golfie Sportsvanie mieści 498 litrów (z możliwością powiększenia do 1512 litrów) najróżniejszych bagaży. Jego kształt jest ustawny, zaś szeroki otwór załadunkowy z nisko położonym progiem ułatwi wrzucenie większych przedmiotów. Kufer jest jednak mniejszy od tego w Golfie Variant (tam wygospodarowano 605 litrów), o Touranie nie wspominając (od 634 litrów).

Ma być wygodnie

Co prawda Golf Sportsvan robi wszystko, aby ukryć swój rodzinny charakter, ale niezależnie od starań Volkswagena wychodzi on na każdym kroku. I dobrze, bo robienie na siłę sportowego minivana jest absolutnie bez sensu. Nie zmieni tego zawieszenie DCC (kosztująca ponad 6 000 zł opcja), które w trybie Sport na siłę usztywnia pracę amortyzatorów. Samochód ten nigdy nie będzie rakietą do pokonywania zakrętów, tak więc najlepiej na stałe włączyć opcję Comfort lub Normal i zapomnieć o tym przełączniku. Układ kierowniczy jest typowo Golfowy, czyli dość czytelny, ale jednocześnie mocno wspomagany. Nadwozie (pomijając tryb Sport) delikatnie się wychyla w szybko pokonywanych zakrętach. W niczym to nie przeszkadza i wręcz zachęca do spokojniejszej jazdy. O dziwo pomimo obecności 18-calowych felg Golf Sportsvan wciąż przyzwoicie wybiera nierówności, męcząc się jedynie na krótkich podłużnych uskokach.

Pod maską testowanego egzemplarza znalazł się znany już silnik 1.5 TSI EVO generujący 150 KM. Spięto go z 7-biegową przekładnią DSG, czyli jest to dość standardowy zestaw, który można spotkać w coraz większej liczbie nowych Golfów. Na papierze osiągi wyglądają bardzo dobrze – producent obiecuje sprint do setki w 8,8 sekundy oraz prędkość maksymalną wynoszącą 212 km/h. W praktyce jednostka 1.5 TSI zdaje się być dużo bardziej „zamulona” od starszego 1.4 TSI. Auto rozpędza się dość sprawnie, ale wszystko to zdaje się być bardzo flegmatyczne i powolne. Skrzynia też dość leniwie skacze pomiędzy przełożeniami, a wymuszenie „kickdowna” wymaga maksymalnego dociśnięcia pedału gazu. Ciekawostką jest natomiast zużycie paliwa. W przypadku standardowego Golfa w wersji 1.5 TSI różnice względem starszego 1.4 TSI nie były aż tak porażające. Warto też zwrócić uwagę na fakt, iż silnik 1.5 TSI wyposażony jest standardowo w filtr GPF.

W Sportsvanie o dziwo udało mi się uzyskać znacznie lepszy wynik na porównywalnej trasie. Przy 100 jak i 120 km/h Golf zadowala się naprawdę małą ilością paliwa. Pomaga w tym tryb odłączania dwóch cylindrów (ACT), będący standardem w tej wersji. Dopiero przy 140 km/h wynik ten wzrasta. Mały dramat zaczyna się po wjeździe do miasta, gdzie jednostka 1.5 TSI po prostu lubi sobie wypić. Zejście poniżej 10 litrów na setkę nie jest wcale takie proste, a wyniki rzędu 10,5 litra stają się codziennością.

Zużycie paliwa:Volkswagen Golf Sportsvan 1.5 TSI 150 KM DSG
przy 100 km/h:4,4 l/100 km
przy 120 km/h:5,6 l/100 km
przy 140 km/h:7,3 l/100 km
w mieście:9,8 l/100 km

Kosztowne opcje

W przypadku egzemplarza testowego trudno było przyczepić się do wyposażenia. Topowa wersja Highline już w standardzie oferuje bogate wyposażenie, które tutaj dodatkowo wzbogacono o wiele pozycji z listy opcji. Elementem, który warto mieć są ledowe światła mijania (LED Top), które nie tylko świetnie oświetlają drogę, ale także doskonale doświetlają zakręty. Zanurzając się jednak w konfiguratorze można łatwo odpłynąć w kierunku horrendalnych cen. Dokładając przykładowo aktywne zawieszenie DCC (wymóg przy 18-calowych felgach), szereg systemów bezpieczeństwa, pakiety, kamerę cofania czy przeszklony dach bez problemu dobijemy do 150 000 zł – tak jak w przypadku tego egzemplarza. Jest to wysoka cena – tym bardziej, że bardzo podobnie skonfigurowany Touran w wersji pięcioosobowej będzie kosztować tyle samo (a nawet mniej!). Jedyny haczyk polega na tym, że w Touranie wciąż oferowana jest jednostka 1.4 TSI.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, iż konkurenci tego auta wymierają. Większość aut była jednak nieco większa i bliższa takim modelom jak Citroen C4 Picasso (teraz SpaceTourer), przez co konkurowały głównie z Touranem. Tutaj najbliższym pod kątem charakteru autem jest moim zdaniem Mercedes Klasy B, choć cenowo to już zupełnie inna półka.

Zalety:
  • przestronne i komfortowe wnętrze
  • bardzo dobre przednie fotele
  • mnogość schowków
  • komfortowe zawieszenie

Wady:
  • bagażnik „w połowie drogi” pomiędzy Golfem a Touranem
  • wysoka cena

Podsumowanie

Dla kogo jest ten samochód? Długo się nad tym zastanawiałem – wielu osobom wystarczy Golf Variant (ładniejszy i z większym kufrem, za to z ciaśniejszym wnętrzem), zaś rodziny postawią na Tourana. Na dobrą sprawę Golf Sportsvan najbardziej odpowiada mi w roli… taksówki. Dużo miejsca z tyłu, bagażnik w sam raz na dwie walizki, krótszy i zwrotniejszy od Tourana i Golfa Varianta i jednocześnie dobrze radzące sobie na nierównościach zawieszenie. Jeśli chcesz jednak coś „dla rodziny” – bierz w ciemno Tourana.

Podobne artykuły