Pierwsze jazdy

Volkswagen Arteon | fot. Marcin Napieraj

VW Arteon – Atak na Audi

To najbardziej zaawansowany i najnowocześniejszy samochód z Wolfsburga. Bez ściemy, to nie jest tylko Passat w innym nadwoziu. Poznajcie Arteona, z którym mogliśmy zapoznać się w malowniczej Szwajcarii.

Oczywiście, nie sposób nie zauważyć, że największy europejski samochód osobowy Volkswagena ma wiele wspólnego z przebojem klasy średniej. Jest jednak od niego kilka centymetrów dłuższy, ma większy rozstaw osi (o 48 mm) i… zmieniony wygląd. To trzeba przyznać, ten samochód idzie inną drogą niż reszta gamy. Ma zgrabną linię pięciodrzwiowego liftbacka przypominającego coupe, szyby bez ramek oraz całkowicie nowy przód. Ten front to mocny atut. Na pewno nie każdemu będzie się podobał, ale jest na wskroś nowoczesny, ciekawie narysowany, ale przede wszystkim, zupełnie inny niż w pozostałych modelach koncernu.

Volkswagen Arteon | fot. Marcin Napieraj

Przy niemal 4,9 metra długości udało się też wygospodarować sporo miejsca na nogi. Jest go na pewno więcej niż we wspomnianym wcześniej Passacie, czy podobnym pod względem kształtu Audi A5 Sportback. Trzech pasażerów tylnej kanapy (a zwłaszcza dwóch na zewnętrznych, wyprofilowanych miejscach) będzie miało naprawdę dużo przestrzeni nawet przy wysokich osobach siedzących z przodu. Oczywiście mówię o „centymetrach” na nogi, bo linia dachu wymusza zmniejszoną ilość powietrza nad naszymi głowami. Pod opadającym tyłem udało się za to wygospodarować sporą przestrzeń na bagaże – teoretycznie do dyspozycji jest ponad 560 litrów bagażnika. Z kolei przodu jest odpowiednia ilość miejsca, podobna do tej z Passata. Nieco inna jest też deska rozdzielcza. Póki co, bo tańszy model dostanie ją podczas przyszłorocznego faceliftingu.

Jak jeździ Arteon?

Moje pierwsze wrażenie, jeszcze przed prezentacją, było takie, że to po prostu następca Passata CC. Może nieco dłuższy, może inny, ale wciąż Passat. Jednak już kilka kilometrów po drogach Szwajcarii i Francji przekonały mnie, że ten samochód się różni. Do dyspozycji otrzymaliśmy wersję R-Line z topowym silnikiem wysokoprężnym o mocy 240 KM, dysponującym 500 Nm momentu obrotowego. W takim wariancie obligatoryjnie otrzymamy siedmiobiegowe DSG oraz napęd na cztery koła 4Motion. Do końca roku w ofercie znajdzie się pełna gama modelowa z silnikami od 1.5 TSI EVO 150 KM, poprzez dwa diesle (150 i 190 KM) z możliwością zamówienia 4Motion, aż po 280-konną benzynę 2.0 (dostępną już teraz, podobnie jak “nasz” diesel).

Volkswagen Arteon | fot. Marcin Napieraj

Mimo sporych rozmiarów, samochód z tym silnikiem radzi sobie bardzo dobrze – 100 km/h osiąga w 6,5 sekundy, a duży zakres momentu obrotowego pozwala na naprawdę dobrą elastyczność. Doceniliśmy to również w górach, gdzie na podjazdach Arteon nie tracił wigoru. Tu też dość dobrze sprawdziło się 4Motion, oparte na systemie Haldex piątej generacji. Fakt, nie jest to Torsen, czy nawet Quattro Ultra, ale w codziennym użytkowaniu pozwala na pewne pokonywanie zakrętów i naprawdę wydajne wykorzystanie mocy.

Nasz egzemplarz był wyposażony w adaptacyjne zawieszenie DCC, jednak nawet na najbardziej miękkich ustawieniach czuć było, że popracowano nad prowadzeniem samochodu w stosunku do Passata. Samochód wciąż jest komfortowy, ale wyraźnie sztywniejszy i bardziej zwarty. Zapewnia zdecydowanie większą pewność i inne wrażenia z jazdy po krętych drogach niż “gorszy brat”. Jest neutralny i dość sztywny (w trybie Sport, bądź Individual), nie tracąc przy tym komfortu. Nie jest to wóz do “upalania” (czuć w nim masę), ale jeździ się przyjemnie. Spora w tym też zasługa standardowego w Arteonie progresywnego układu kierowniczego. 2,1 przełożenia między położeniami krańcowymi to naprawdę dobry wynik i zdecydowanie ma to wpływ na sposób prowadzenia. Prawie pięciometrowego Volskwagena prowadzi się łatwo i pewnie.

Wspomniane wcześniej DCC w Arteonie zyskało jeszcze jedną funkcję wartą wzmianki. W trybie Individual jego twardość jest regulowana… płynnie, przy pomocy suwaka na ekranie. Co ciekawe, poza dużą możliwość ustawienia wartości “pośrednich” między definiowanymi trybami, możemy pójść dalej. Albo bardziej miękko niż w Comfort, albo twardziej niż w Sport. To zresztą nie jedyna nowość dostępna w Arteonie.

Technologia warta wzmianki

Od samego początku koncern podkreśla, że Arteon jest modelem łączącym Passata z Phideonem – chińskim następcą Phaetona. Innymi słowy, jest pozycjonowany wyżej niż klasa średnia. Czy słusznie, każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Na pewno jednak jest najbardziej zaawansowanym technologicznie Volkswagenem oferowanym na naszym rynku. Duża część z tych “gadżetów” trafi w przyszłości do innych modeli. Ale tak jest zawsze. Póki co jednak przyjrzyjmy się, co oferuje producent w standardzie i w opcji.

Volkswagen Arteon | fot. Marcin Napieraj

Przede wszystkim, Volkswagen zrezygnował z tradycyjnych linii wyposażenia. Arteon występuje jako bazowy Essence oraz równoległe, wyższe wersje Elegance i R-Line, różniące się estetyką i charakterem. Ale już podstawowy model ma w wyposażeniu pełne oświetlenie LED z dynamiczną regulacją zasięgu, aktywnego asystenta pasa ruchu, Front Assist z funkcją wykrywania pieszych oraz awaryjnego hamowania, a także pierwszą z nowinek wartych wzmianki – inteligentny aktywny tempomat, analizujący dane z kilku źródeł. Jak bardzo jest inteligentny? Układ analizuje dane z systemu nawigacji oraz z kamery umieszczonej na przedniej szybie i automatycznie jest w stanie dostosować się do zmieniających się ograniczeń prędkości (także tych czasowych, wynikających np. z remontu). Robi to w sposób delikatny i z wyprzedzeniem tak, że samochód w momencie mijania znaku zazwyczaj ma już wymaganą prędkość. Gdy nie ma znaku, trzyma się dopuszczalnych ograniczeń, jednak przy ostrzejszych zakrętach, skrzyżowaniach bez sygnalizacji i innych potencjalnie niebezpiecznych miejscach również “zdejmuje nogę z gazu”. Oczywiście, nie musi tego robić, jeśli chcemy jechać szybciej na tempomacie, to nie będzie nam przeszkadzał. Ale trzeba przyznać, że na najeżonych fotoradarami szwajcarskich drogach okazał się bardzo przydatnym urządzeniem.

Analizując listę wyposażenia okazuje się, że Arteona możemy wyposażyć w jeszcze kilka ciekawostek. Poza znanymi już systemami Traffic Jam Assist, Side Assist Plus pomagającym w zmianie pasa ruchu, Rear Traffic Alert, pojawia się kilka systemów w nowych wersjach. I tak Emergency Assist, który do tej pory był w stanie awaryjnie wyhamować w określonych okolicznościach, teraz dostał funkcję zmiany pasa ruchu tak, aby zatrzymać pojazd na zewnętrznym pasie drogi. Ponieważ podobno ciężko go “oszukać”, nie przetestowaliśmy jeszcze, czy działa. Na pewno działają za to “aktywne” czujniki parkowania, które gdy zignorujemy ciągły sygnał zbliżania się do przeszkody, automatycznie zahamują samochód (niestety robią to samo, gdy “przeszkodą” jest trawa – da się je jednak wyłączyć).

Po raz pierwszy w Volkswagenie pojawiły się także nowe reflektory z serii LED High. Podobnie jak Matrix LED w Audi, analizują one dane z kamer i nawigacji satelitarnej i potrafią odpowiednio doświetlić zakręt jeszcze zanim my zabierzemy się za jakikolwiek ruch kierownicą.

Volkswagen Arteon | fot. Marcin Napieraj

Mało? Arteona możemy konfigurować naprawdę długo, wzbogacając go o takie “oczywistości” jak Active Info Display, ogrzewanie postojowe, rozbudowaną nawigację Discover Pro (z darmowymi usługami internetowymi przez 3 lata i dożywotnimi darmowymi aktualizacjami map), system kamer 360 stopni, HUD, elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, i wiele wiele innych. Z biegiem czasu duży nacisk zostanie położony na usługi z serii Car-Net i dedykowaną aplikację Volkswagena.

Czy jest za co płacić?

Faktem jest, że Arteon zaczyna się dość “wysoko” jeśli chodzi o ceny. 127 690 zł będzie kosztować model 1.5 TSI z przekładnią manualną. Następny “w kolejce” jest 2.0 TSI Essence z DSG (tylko 1.5 będzie dostępny z ręczną skrzynią biegów) za 145 890 zł. Jeśli jednak zaczniemy porównywać wyposażenie i podobne wersje, to okaże się, że Arteon jest od ok. 2 do 4 tys. zł droższy od Passata sedan. A więc niedużo. Czy otrzymujemy dużo więcej? Na to sobie każdy musi sam odpowiedzieć. Na pewno jest to bardziej zaawansowany technologicznie samochód, z większymi możliwościami doposażenia, lepiej prowadzący się i nieco większy. Do tego, dla wielu osób, ładny.

Co w Arteonie może się nie podobać? Po pierwszych jazdach ciężko powiedzieć coś więcej. Jeśli o mnie chodzi, spodziewałem się wykończeń na wyraźnie wyższym poziomie niż w Passacie. Jest dobrze, plastiki i tkaniny są odpowiedniej jakości, ale niezbyt różni się to od typowego “Hajlajna”. Więcej obiektywnych zarzutów być może będziemy mieli po tygodniu spędzonym z Arteonem. Póki co jednak okazuje się być po prostu bardzo dopracowanym samochodem z oryginalną stylistyką i wysoką ceną. Teoretycznie ma odebrać klientów Audi. Czy tak się stanie, nie wiem. Bardzo możliwe, że osoby, które wybierały A5 z silnikami diesla, lub małymi benzynami, zostaną przy Volkswagenie. W kuluarach mówi się także o tym, że do gamy ma dołączyć topowa jednostka benzynowa, z silnikiem V6 i mocą przekraczającą 408 KM.

Podobne artykuły