Test

BMW 225i Active Tourer

Marcin Napieraj

Święty Mikołaj istnieje

Na dystansie:
490 km

I to mimo tego, że jesteśmy w okresie poświątecznym, a więc wiesz, że kolejne skarpety dostałeś od wujka Stefana (nawet ceny nie odkleił), a uwzględniona w liście do Świętego whisky Laphroaig 30 YO pod choinką okazała się „Złotą Lochą” z dyskontu z Robalem.

W tej „wspaniałej” świątecznej atmosferze ciężko można podzielać dziecięcy entuzjazm co do istnienia faceta z brodą i stadkiem reniferów, który w jedną noc objeżdża circa 7 miliardów ludzi i każdemu zostawia prezent. Ale jest już po świętach, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że legendarny biskup z Izmiru naprawdę ma się całkiem nieźle. Bo dlaczego miałby być tylko mitem. W końcu teraz można kupić przednionapędowe BMW i na dodatek vana – to zestawienie brzmi równie prawdopodobnie jak zaprzęg ciągnięty przez Rudolfa. A propos Rudolfa, większość vanów napędzanych jest przez wynalazek pana Diesla, a BMW, które testowałem, ma silnik benzynowy. Przełożony od hothatcha – 2.0 turbo o mocy 231KM.

Szybciej na wyprzedaże!
Poświąteczne „boxing daye” i inne posezonowe wyprzedaże przyciągają tłumy klientów. Niektórzy koczują nawet pod sklepami, ale w naszym kraju raczej się to nie zdarza. Mimo wszystko, lepiej dojechać tam wcześniej niż później, zwłaszcza jeśli małżonka/partnerka domaga się nowego płaszcza/bluzki/czegokolwiek, co na pewno będzie w cenie niższej niż zwykle. A zatem schodzimy do garażu, odpalamy naszego €”rodzinnego vana”€ i lecimy.

Jak tylko uda nam się dogrzać silnik (brak kontrolki na desce rozdzielczej), obieramy kurs na najbliższą/wymaganą galerię handlową i odpuszczamy trzymanie prawej nogi w „dziwnie skurczonej” pozycji. Dwulitrowe turbo bardzo sprawnie pompuje moc, a co za tym idzie, przenosi ją na asfalt. Jeśli tylko na jezdni nie jest mokro, w nieco ponad 6,5 sekundy będziecie mieli na liczniku 100 km/h. Nastolatek, który właśnie dostał na gwiazdkę od rodziców Golfa GTI, będzie bardzo zdziwiony. Moc w 225i rozwijana jest całkiem płynnie i bez widocznej turbodziury. A co najważniejsze, 350 Nm momentu obrotowego macie już od 1750 obr./min. Dzięki temu wyprzedzenie kolumny tirów, albo kilku niedzielnych kierowców, którzy trzymają się niekoniecznie prawego pasa, pójdzie gładko i sprawnie. Trzeba przyznać, że BMW zachęca do ostrzejszej jazdy, co zupełnie nie licuje z zewnętrznym wyglądem samochodu. Za to jak najbardziej z brzmieniem. Choć oczywiście cztery cylindry w rzędzie raczej zawsze będą brzmiały jak wyrób tuningowy niż jak potężny silnik, konstruktorzy postarali się o niski gang z wydechu, a nawet czasem jakby „strzelanie”. Mimo tego jestem niemal pewien, że dźwięk jest nieco sztukowany przy pomocy głośników. Tak czy inaczej, dzieci na tylnych siedzeniach trzeba będzie przyzwyczaić do atrakcji „audio”.

Niezależnie od wszystkiego, silnik w 225i ma bardzo dużo zalet. Jest elastyczny, szybki i dość kulturalny w pracy. Sprzężony jest z ośmiobiegową skrzynią, ale o dziwo nie ZF, jak przyjęło się w BMW, tylko z konstrukcją japońskiego Aisina, przystosowaną do napędzania przednich kół. Choć bardzo obawiałem się tej przekładni (rzućcie okiem na mój test Volva XC60 z takim samym Aisinem pod maską), akurat okazała się ona dość mocnym punktem. Oczywiście, nie ma pełnej płynności i gładkości, ale szybkość reakcji czy „zdolność” do nieprawidłowych decyzji raczej nie występują. Irytować może co najwyżej chęć do szarpania, nawet przy niezbyt dynamicznej jeździe.

Wątpliwości może budzić sam sens takiego samochodu. Ale jak chyba każdy entuzjasta motoryzacji, lubię samochody bez sensu. Jednakże dostępna od niedawna w naszych salonach wersja, poprawiona o napęd xDrive, byłaby idealna. Nie miałbym tego lekko denerwującego poczucia, że mam samochód zbyt mocny do danego nadwozia. BMW często szuka trakcji i w przeciwieństwie do wielu hothatchy, dysponujących przecież często większa mocą, dość to przeszkadza.

Ale za chyba największą wadę 225i Active Tourer muszę uznać spalanie. Nawet przy próbach delikatnej jazdy nie udało mi się zmusić silnika do spalania niższego niż 10,5-11l/100 km w mieście. A pełne wykorzystanie jednostki często kończy się wynikami na poziomie 16-17 l. Spalanie fabryczne można włożyć między bajki, bo okolice 7,5 l są osiągalne, ale raczej w trasie niż w mieście. Dokładamy do tego bak o pojemności 50 l i kończy się to tym, że po paru tygodniach jesteśmy po imieniu ze wszystkimi pracownikami pobliskiej stacji benzynowej.

Omijajcie studzienki
Active Tourer – to zachęca do wrzucenia rowerów/nart/innego sprzętu turystycznego i pojechania na długą wycieczkę. I bardzo dobrze. Będziecie bardzo zadowoleni z prowadzenia samochodu. Jadąc w pełni załadowanym BMW będziecie mieli namiastkę prawdziwej „radości z jazdy” znanej z tylnonapędowych modeli. Piszę „namiastkę”, bo aż tak różowo nie jest. Jak na przednionapędowego vana, 225i prowadzi się bardzo dobrze. Jest pewne, stabilne i przewidywalne w swoich zachowaniach. Zakręty teoretycznie można pokonywać całkiem szybko. Niestety, 225i ma tendencje do podsterowności, co ograniczy Wasze sportowe zapędy podczas prób utarcia nosa osobom w teoretycznie szybszych samochodach.

Jeśli będziecie jechać z rodziną, okaże się, że jest jeszcze jedna wada zawieszenia. Testowana wersja na osiemnastocalowych kołach była, jak na nadwozie tego typu, po prostu zbyt mało komfortowa. W Megane RS czy M235i (żeby pozostać w klimacie marki) uznałbym zawieszenie za sztywne, ale adekwatne. Jednak chyba nawet BMW nie uważa 225i za samochód usportowiony. Układ jest sztywny i nie dość sprężysty. Oczywiście, nie każdy może być Citroenem, ale jakiś złoty środek byłby tu wskazany. Trzymajcie się więc w miarę równych dróg. Na miejskich nierównościach samochód będzie podskakiwał, a jeżeli spędzacie więcej czasu na drogach gorszej kategorii, po prostu się zmęczycie. Nasz Active Tourer to zdecydowanie samochód dla miłośników równych dróg i „sportowego” zawieszenia niezależnie od klasy samochodu

Nie mogę natomiast zarzucić nic hamulcom. Są naprawdę skuteczne. Podobnie dobre noty zbiera układ kierowniczy – składanie się do zakrętu, ale także manewrowanie, to spora przyjemność. Opór jest odpowiedni, podobnie jak wyczucie nawierzchni. Choć niektórzy mogą zarzucać zbyt małą mechanikę w prowadzeniu, to nie będę robił z tego solidnego zagadnienia, ponieważ jedyne „M” w tym samochodzie znajduje się w nazwie „BMW”.

Bez rewolucji
Co bardziej złośliwi powiedzą, że BMW wzorowało wygląd swojej serii 2 Active Tourer na koreańskim vanie KIA Carens. Patrząc na linię boczną można zauważyć pewne podobieństwo. Jednak w tego typu nadwoziu „prochu się nie wymyśli”, a co za tym idzie, to detale przesądzają o urodzie samochodu. Przy takiej konstrukcji to wnętrze będzie decydować o sukcesie samochodu. A wnętrze w BMW… jest wnętrzem w BMW. Choć deska rozdzielcza jest nieco inna niż w standardowej serii 2 (moim zdaniem sporo lepsza, z nieco zmodyfikowaną konsolą środkową), to każdy, kto choć raz miał do czynienia z produktem z Monachium, znajdzie się w ciągu kilku chwil „jak w domu”. Jakościowo również nie można mu niczego odmówić. Mam nawet wrażenie, że materiały i wykończenia są minimalnie lepsze niż w serii 1 i 2, choć oczywiście i tu trafiają się fragmenty twardego plastiku niczym z samochodu, który nie chwali się byciem „premium”.

Również nie premium, i jak dla mnie, wielkim zaskoczeniem, jest komfort foteli. BMW przyzwyczaiło mnie do naprawdę wygodnych siedzisk, niezależnie od modelu. Testowałem nową serię 1, testowałem serię 2, ale w Active Tourerze są wyraźnie gorzej ukształtowane i… chyba węższe. Nie znaczy, że są złe, są po prostu przeciętne i niczym się nie wyróżniają.

Lepsze wrażenie sprawia tylna kanapa, choć ma trochę zbyt krótkie siedzisko. Ale jest dość wygodna, przesuwana (w zakresie 13 cm) i ma regulowane pochylenie oparcia. Dzięki temu udało się wygospodarować całkiem sporo miejsca. Także w kwestii miejsca na nogi, jest wyraźnie lepiej niż w „jedynce” – BMW nie odstaje tu od kompaktowych minivanów w typie Scenica, Carensa, czy C-Maxa.

Również bagażnik jest dość dobrze zorganizowany. Podłoga jest niska, podwójna, a kształty są regularne. Pojemność to 468 l (nie wątpię, że w wersji bez koła zapasowego), którą można powiększyć do 1510 litrów przy pomocy składanej na płasko kanapy. Ta dzieli się w stosunku 40:20:40, co dodatkowo zwiększa praktyczność. Swoją drogą, BMW poszło tu moim zdaniem w dobrą stronę, robiąc po prostu dzieloną na trzy kanapę, a nie usiłując zmieścić trzy osobne fotele. To wygląda dobrze w folderach reklamowych i przyciąga klienta, ale w większości przypadków w samochodzie tej wielkości efektem są trzy fotele, w których nikt się nie mieści. Kanapa pozwala chociaż dwójce osób siedzieć w komfortowych warunkach.

Dla „Frankowiczów”
Nie będę się znęcał ani wkurzał ludzi, którzy wpadli w kredyt we Franku Szwajcarskim. Po prostu BMW 225i to samochód dla Szwajcarów. Zwłaszcza, jak już wspomniałem, w wersji z xDrive. Ale samochód tego typu wymaga dość dużego nakładu środków. Mało nie pali, a cena również nie jest okazyjna. Choć BMW zachęca do kupna informując, że cena rozpoczyna się od 108 900 zł za model 218i (Mercedes B180 od 108 000 zł, B160 CDI od 105 000 zł), to testowany egzemplarz ma cenę poniekąd kontrowersyjną. Na pewno nie wygląda ona jak oferta poświątecznej wyprzedaży – 154 900 zł. Do tego kilka dodatków. Lakier, tapicerka, automatyczna skrzynia biegów, 18-calowe felgi, pakiet BMW ConnectedDrive Advanced Plus, nawigacja satelitarna oraz audio sygnowane przez Harman Kardon. W sumie 215 368 zł. Za niewiele więcej (ok. 230 tys.) otrzymamy podobnie wyposażone 328i Touring Sport line. Co kto lubi. Jak ktoś woli gwiazdkę od śmigiełka, to cena B250 wynosi ok. 195-200 tys. zł.

Zalety:
  • przemyślane i sensownie zorganizowane wnętrze,
  • dynamiczny silnik i dość udana skrzynia biegów,
  • pewne i stabilne prowadzenie.
Wady:
  • wysokie spalanie,
  • koszmarnie wysoka cena,
  • ograniczony komfort jazdy w testowanej konfiguracji.

Podsumowanie:
Active Tourer – to w sumie całkiem dobre określenie na ten samochód. Jest przestronny i w swojej „vanowatości” całkiem udany, co nie zawsze ma miejsce przy samochodach marek „premium” bądź przy wypełnianiu nisz. Bagażnik spory, miejsca z tyłu dużo. Tyle tylko, że 225i jest wersją zbyt ekstremalną. Silnik jest paliwożerny (BMW 328i paliło mi o 2-3 l/100 km mniej), a bak niewielki. Do tego cena jest dużo za wysoka jak na „niepełnosprawne BMW”. Obstawiam, że jeżdżąc np. 220d Active Tourer na siedemnastocalowej feldze, miałbym nieco inne, lepsze zdanie. Póki co, jest w tym nieco rozczarowania, aczkolwiek w kategorii „rozczarowanie kwartału” skarpety od wujka Stefana wciąż wygrywają. BMW 225i to dowód na istnienie Świętego Mikołaja – w końcu ten staruszek też nie jest idealny.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaBMW 225i Active Tourer
Silnikt. benz, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1998 cm³
Moc maksymalna231KM (170kW) przy 4750-6000obr/min
Maks. moment obrotowy350 Nm przy 1250obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, ośmiobiegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went.
Opony225/45R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń468/1510 l
Zbiornik paliwa51 l
Typ nadwoziaminivan
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4342/1800/1586 mm
Rozstaw osi2670 mm
Masa własna /ładowność1505/515 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/1500 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie7,6/5,1/6,0 (test: 13,1/7,6/10,2)
Emisja CO2135 g/km
Prędkość maksymalna240 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h6,6 s
Gwarancja mechaniczna3 lata lub 100 tys. km
Gw. perforacyjna /na lakier12lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 20 tys. km lub co rok
Cena wersji podstawowej(218i) 108 900 zł
Cena wersji testowej(225i Sport line) 159 600 zł
Cena egz. testowego215 368 zł