Test

Ford Mondeo Vignale 2.0 TDCi Twin-Turbo Powershift | fot. Dominik Kopyciński

Ford Mondeo Vignale 2.0 TDCi Twin-Turbo Powershift

Próba

Na dystansie:
1163 km

Coraz więcej popularnych producentów stara się zbliżyć swoje samochody do klasy premium. Jedni stawiają na bezpieczeństwo, inni wzbogacają listę wyposażenia o kolejne rozwiązania technologiczne. Częściowo spotkamy się ze zwiększoną możliwością konfiguracji, ciekawymi wersjami, czy też lepszymi materiałami użytymi do wykończenia wnętrza. Ford postanowił wziąć odrobinę każdej z tych cech i dorzucić coś od siebie.

Linia Vignale nie jest pierwszą tego typu próbą w historii producenta. Pamiętacie na pewno markę Ghia – charakterystyczny herb na tylnych drzwiach, wymowny dopisek przy nazwie modelu i bogate jak na tamte czasy wyposażenie wyróżniały część egzemplarzy zjeżdżających z taśm spośród reszty. Tym razem posunięto się jednak o kilka kroków dalej.

 

Chrom i skóra

Już pierwsze spojrzenie na nasze testowe Mondeo Vignale podważa dość luźne porównanie do wersji Ghia. Choć za czasów rozwijającej się telegazety i zatłoczonej giełdy w Słomczynie, dopisek Ghia oznaczał respekt wśród potencjalnych kupców, dziś, poza właścicielami Fordów, mało kto o nim pamięta. Okleina przypominająca drewno? Dziękujemy, w 2016 roku mamy Vignale.

Głównym znakiem rozpoznawczym specjalnej linii w przypadku Mondeo są duże ilości chromowanych wykończeń. Znajdziemy je niemal wszędzie – od wypełnienia lamp, przez felgi, elementy zderzaków i drzwi, aż po listwę umieszczoną na klapie bagażnika. O końcówkach wydechu, obramowaniach grilla czy okien nie muszę wspominać, bo spotkać je można nawet u konkurencji, która nie aspiruje do miana bycia premium. Przesyt? W moim odczuciu nie – jest dobrze.

Charakterystyczny wzór wypełniający przednią atrapę, specjalny lakier Nocciola (niedostępny poza Vignale) i duże, 19-calowe obręcze tworzą naprawdę udaną kompozycję, która powinna przypaść do gustu nawet wątpliwym zwolennikom stylistyki Mondeo. Tak skonfigurowany sedan klasy średniej nie zwraca zbytnio uwagi na ulicy, ale na pewno nie można mu odmówić elegancji – myślę, że dla wielu z Was takie połączenie będzie idealne.

Podobnie sprawa ma się tuż po otwarciu drzwi. Kolorystyka testowanego egzemplarza świetnie współgra z kolorem nadwozia, a charakterystyczny wzór szycia foteli nadaje indywidualny charakter kabinie. I tu zaczynają się schody. Podobne sześciokątne „cięcia” widziałem już w odmianach ST, Red czy Black Edition modeli Fiesta, czy Focus i wcale nie wzbudziły we mnie zachwytu, a wręcz przeciwnie – wyglądały dość tanio. Być może przesadzam i powinienem się leczyć.

Nie zaprzeczycie jednak, że dwa kolory i jeden wzór tapicerki, listwy wykończeniowe bez możliwości zmiany, czy kilka innych szczegółów, którymi bez problemu pobawimy się w konfiguratorach „niemieckiej trójki”, to trochę rozczarowujący fakt, jeśli weźmiemy pod uwagę kwotę wyjściową przekraczającą 150 tysięcy złotych. Oczywiście, należałoby pamiętać, że Mondeo dostępne jest także w normalnych wersjach i wtedy wybór robi się znacznie większy, ale osoby rozglądające się za Vignale raczej nie zechcą z powrotem schodzić na ziemię, szukając czegoś pod swój gust.

Wspomnianą niemiecką trójkę często krytykuje się za twarde wykończenia niektórych elementów i Ford najwyraźniej nie chciał wychodzić przed szereg. Niezbyt dobrze prezentujące się plastiki spotkamy w dolnych partiach deski rozdzielczej oraz na pokryciach drzwi. W obu przypadkach znajdziemy miejsca, gdzie elementy wyraźnie ruszają się pod naciskiem (bok deski rozdzielczej, schowek w drzwiach). Nie są to może rażące błędy, ale wydając niemal 200 tysięcy na testowane auto, życzyłbym sobie, żeby ich nie było. Szczególnie, że tam, gdzie nie znajdziemy skórzanych wykończeń, praktycznie zawsze trafimy na typowe, błyszczące taniością tworzywo sztuczne.

Na szczęście, przeszytych jasną nicią naturalnych obić jest sporo i, pod tym względem, wnętrze Mondeo Vignale zdecydowanie zasługuje na uznanie. Główny schowek między fotelami, ten przed pasażerem, jak i w tylnym podłokietników – jak przystało na klasę premium – wykończono miękkim materiałem. Tylną parę drzwi “zdobią” rolety przeciwsłoneczne, z kolei poważny ukłon w stronę bezpieczeństwa serwują nam nadmuchiwane pasy, które w razie wypadku w znacznym stopniu zwiększają swoją objętość (opcje warte kolejno 400 i 850 złotych).

Testowany egzemplarz wyposażono w 11-punktowy masaż, który dostępny jest w pakiecie z wielokonturowymi, elektrycznie regulowanymi i wentylowanymi fotelami (podgrzewanie w standardzie) za 3750 złotych. Zarówno elementy relaksujące, jak i schładzające nasze ciało, spełniają swoją rolę bardzo dobrze, co nie do końca mogę powiedzieć o ustawieniach klimatyzacji. Przy automatycznie wybranej temperaturze siłą rzeczy jesteśmy skazani na nawiew „na siebie”, którego z kolei nie da się ustawić w taki sposób, by nam nie przeszkadzał. Zamknięcie wszystkich dyszy nie będzie dobrym rozwiązaniem, bo nadmuch skierowany na szybę okazuje się mało skuteczny.

 

Jak w małej limuzynie

Pozycja za kierownicą bardziej przypomina tę znaną mi z BMW serii 5 niż konkurencyjnej do Mondeo „trójki”, a więc siedzimy nieco wyżej (ze sporym zapasem nad głową) i bardziej po królewsku, choć to nieco naciągane stwierdzenie. Faktem jest, że w fotelu podróżuje się bardzo wygodnie i nawet po kilku godzinach czujemy się w nim dobrze. Pomaga nam w tym zawieszenie, niestety w testowanym egzemplarzu wymagające dopłaty aż 9800 złotych. W czym tkwi rzecz? Ano w tym, że (oprócz faktu bycia adaptacyjnym) możemy wybierać spośród trzech trybów pracy, choć to i tak słona dopłata za tak popularny manewr. Być może w Mondeo Vignale dostajemy coś więcej niż regulację twardości amortyzatorów – w końcu na drodze podwozie zachowuje się świetnie i to mimo obecności 19-calowych kół.

Ustawienie komfortowe daje nam pełen zakres pracy góra-dół i uwierzcie mi – więcej Wam nie potrzeba. Samochód nawet w tym trybie zachowuje się bardzo stabilnie w zakrętach, jednocześnie mocno amortyzując na wybojach i łykając drobne niedoskonałości drogi. Wyraźną różnicę odczujemy po przestawieniu go w Sport. Podwozie stanie się stosunkowo twarde, jak na tę klasę i daje już spore pole do popisu kierowcy.

Najczęściej będziecie zapewne korzystać ze środkowego ustawienia Normal, które jest połączeniem obu wymienionych, choć jakby z lekkim ukierunkowaniem w stronę tego bardziej sportowego. Dlaczego w ogóle wybrałem jedno z nich? Odpowiedź jest prosta i trochę zadziwiająca. W przeciwieństwie choćby do modelu Galaxy, nie mamy tu możliwości wyboru trybu z poziomu kokpitu, a jedynie po wejściu w kolejne podmenu komputera pokładowego. Sytuacja do bólu przypomina uruchamianie systemu Launch Control w najnowszym Focusie RS, czy Line Locka w Mustangu. Nie pozostaje mi nic innego, jak po raz kolejne zadać krótkie, klarowne pytanie – dlaczego?

Genialnym elementem nieodłącznym każdego Mondeo Vignale są szyby z dodatkową warstwą akustyczną, które wykonują kawał solidnej roboty podczas jazdy. Wyciszenie wnętrza nie podlega dyskusji nawet bez nich (co znamy choćby z testu hybrydy), a dodatkowo wspomaga nas aktywny system redukcji hałasu, dlatego mamy tu niemal idealną ciszę wokół, pozwalającą poczuć się wyjątkowo. Kolejnym elementem wybijającym się na plus jest skrzynia biegów. Dwusprzęgłowy Powershift zmienia biegi bardzo lekko, nie szarpiąc i sprawnie podejmując decyzje. Jeśli do tego wszystkiego dodamy lekko, ale precyzyjnie działający układ kierowniczy, naprawdę niewiele brakuje nam już do szczęścia.

Koniec końców, nie jest jednak tak różowo, jak to wyglądało do tej pory. Ale po kolei. System multimedialny SYNC 2, obecny jeszcze w testowanym aucie, na szczęście został już wyparty przez swojego następcę, dlatego pozostawię jego ocenę bez większego rozgłosu. Powiem tylko, że nie macie zupełnie za czym tęsknić, odsyłając zarazem do testu Mustanga V8, w którym zawarłem kilka słów na jego temat. SYNC 3 już na zdjęciach prezentuje się lepiej, jednak od jego oceny wstrzymam się do najbliższej możliwej okazji, gdy sprawdzę go w praktyce.

Nasze Mondeo nie uniknie krytyki w kilku innych, drobniejszych, ale nadal istotnych aspektach. Po pierwsze – chcąc korzystać z automatycznego przestawiania świateł mijania w dzienne i odwrotnie, włączamy przy okazji asystenta drogowych. Nawet jeśli istnieje opcja wyłączenia go z poziomu komputera pokładowego, nie jest to wyjście z sytuacji – większość producentów oferuje tę opcję bezpośrednio pod przyciskiem i nie wiąże jej z wyżej wspomnianą automatyką.

Kolejną wadą testowanego auta był brak drugiego wejścia USB, choć – jak wspomniałem – obecnie zamówimy Mondeo już z nowym systemem multimedialnym, a wraz z nim nasze brakujące ogniwo. Jeśli już jesteśmy w tym temacie gniazd, warto wspomnieć o jednym 230V, dostępnym w Pakiecie Zimowym oraz 12-woltowych, których naliczyłem trzy sztuki.

Wróćmy jeszcze na chwilę do wad. Dość poważnym i nieprzyjemnym mankamentem wersji sedan jest tylna klapa, która podczas zamykania „giba” się na boki i mimo bardzo lekkiego działania wymaga czasem trzaśnięcia, zahaczając swoimi krawędziami o zderzak. Choć nie jestem zwolennikiem elektryki, w tym momencie sprawdziłaby się idealnie. A tymczasem – dopłacić możemy za nią jedynie decydując się na nadwozie kombi.

 

Drogi kliencie

Odbijając znów w stronę zalet, nietrudno wspomnieć o jednym szczególe, który nieco zmienia obraz gry Forda w wyższej lidze. Decydując się na jeden z modeli linii Vignale, dostajemy pełną opiekę w zasadzie od momentu wejścia do salonu. Podczas użytkowania auta możemy korzystać z całodobowej obsługi klienta dostępnej przez 7 dni w tygodniu, usługi przeglądów bez wychodzenia z domu czy podstawienia samochodu zastępczego, a ponadto umówić się na mycie, czy dodatkową kosmetykę wnętrza. Nie bez wyjątku pozostaje kwestia samego odbioru zakupionego auta – miejsce jego przekazania wybieramy my.

Wszystko to, według zapewnień producenta, wliczone jest w kwotę, jaką wyłożymy przy zakupie. Niestety, tankować będziemy musieli sami. Ale na poważnie. Testowane Mondeo z silnikiem wysokoprężnym wspomaganym dwiema turbinami i pełnym wyposażeniem było w stanie poruszać się naprawdę sprawnie, a przy tym zużycie paliwa zupełnie nie dało mi powodów do narzekań. Spokojna jazda autostradą (prędkość w okolicach 120 km/h) dała nam świetny wynik 5,4 litra na 100 kilometrów, z kolei poruszanie się po dość zatłoczonym mieście – 7,7 l/100 km. Jeśli więc dojeżdżacie do pracy w centrum z obrzeży miasta, przy umiarkowanie ciężkiej stopie nie powinniście na co dzień przekraczać „siódemki”. Jest dobrze.

 

+ dopracowany układ jezdny

+ komfort podróżowania

+ świetne wyciszenie kabiny

+ podejście do klienta

– ograniczone możliwości konfiguracji

– kilka ergonomicznych wpadek

– miejscami przeciętne wykończenie wnętrza

 

Podsumowanie

Ford Mondeo Vignale jest dobrym wstępem do klasy premium w wykonaniu Forda, a zarazem swego rodzaju pokazem umiejętności, wyróżniającym markę spośród europejskiej, czy też dalekowschodniej konkurencji. Samochód jest w wielu aspektach dopracowaną konstrukcją, w kilku wymaga dopieszczenia, a w kolejnych paru po prostu wychodzi jego „normalna” natura. Klasa średnia to jednak nie miejsce, gdzie znajdziemy same ideały, a flagowe Mondeo ma kilka naprawdę poważnych atutów, którymi może walczyć choćby z niemiecką trójką, japońską klasą premium, czy też Volvo.

Wreszcie do walki wkroczyła też najnowsza Alfa Romeo Giulia, która ewentualne braki świetnie nadrobi wyglądem zewnętrznym. Ford nie ma łatwego życia, ale z szeregiem zalet takich jak dopracowany układ jezdny, wzorowe wyciszenie kabiny, czy choćby wspomniane wsparcie od momentu kupna wliczone w cenę auta, na pewno jest na dobrej drodze. Ocenę kwoty, jaką musimy zapłacić za wersję Vignale, pozostawię jednak rynkowi.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaFord Mondeo Vignale 2.0 TDCi Twin-Turbo Powershift
Silnikturbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1997 cm³
Moc maksymalna210 KM (154 kW) przy 3750 obr./min.
Maks. moment obrotowy450 Nm przy 2000-2500 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, 6-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny McPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe wentylowane/tarczowe
Opony235/40 R19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń516/1605 l
Zbiornik paliwa60 l
Typ nadwoziasedan
Liczba drzwi / miejsc4/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4871/1852/1482 mm
Rozstaw osi2850 mm
Masa własna /ładowność1579/671 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/2000 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie4,5/5,8/5,0 (test: 5,4/7,7/6,5)
Emisja CO2130 g/km
Prędkość maksymalna233 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,9 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 tys. km
Cena wersji podstawowejVignale 2.0 TDCi 180 KM: 150 150 zł
Cena wersji testowej165 150 zł
Cena egz. testowego198 800 zł


Podobne testy