Test

renault_megane_grandtour_gt_rs_220_2014_01.jpg

Renault Megane Grandtour GT RS 220

Iskra szaleństwa

Na dystansie:
736 km

Często mawiam, że ludzie których lubię najbardziej mają w sobie dziwną nutkę szaleństwa. Może i nie są poukładani, ale za to dają się ponieść fantazji połączonej z dziecięcą radością. Odnosząc to wszystko do samochodów Megane GT RS 220 na liście moich znajomych znalazłoby się dość wysoko.

Są samochody świetnie dopracowane, które podziwia się za całokształt. Wsiadając do nich czujesz się trochę jak w porządnej kuchni zrobionej na zamówienie: jakość wykonania i przemyślenie detali budzi zaufanie, którego wymagasz. To w sumie nic wspaniałego, a jednak napełnia spokojem. Do takich propozycji motoryzacyjnych należy szereg zwyczajnych kompaktów dla zwyczajnych ludzi, w zimie skrobiących szyby na parkingach, a w lecie odliczających dni do dwutygodniowego urlopu nad morzem.

Większość kierowców ceni sobie poukładane auta segmentu „C” i nic w tym dziwnego. W obecnych czasach takie samochody są niemal idealne. Nie brakuje w nich miejsca, a małe silniki benzynowe stały się bardzo ekonomiczne. Klimatyzacja – niegdyś synonim motoryzacyjnego luksusu – weszła już w zasadzie do standardowego wyposażenia, więc podczas urlopu dzieci nie powypadają nam przez otwarte okna. Rosną i bagażniki kompaktów, dzięki czemu nie połamiemy sobie nóg przy ugniataniu wakacyjnych walizek w kufrze. Reasumując: na nasz wypoczynek współczesnym autem klasy C dotrzemy w pełnym składzie, gotowi do wydania obłędnej ilości pieniędzy na tony jedzenia i nikomu niepotrzebne rzeczy. Wszyscy będą zadowoleni, bo to po prostu scenariusz sielankowych wakacji w pięknie poukładanym życiu z pięknie poukładanym samochodem.

A można inaczej…
Przedstawiam Wam propozycję z gatunku „podrap się po głowie i przemyśl, czy aby nie jesteś słoniem?”. Renault Megane Grandtour GT RS 220, czyli eks-poukładany kompakt, w którym ktoś celowo podmienił elementy odpowiedzialne za komfort i niskie koszty eksploatacji. Zamiast nich zamontowano klocki zwyczajowo wykorzystywane do budowy „wyciskarek adrenaliny”. W całkiem praktyczne, niespełna 4,6-metrowe nadwozie z 524-litrowym bagażnikiem, włożono tu 220-konny motor bardzo podobny do tego stosowanego w trzydrzwiowej wersji RS francuskiego kompaktu. Niezła jazda!

Charakterek kombiaka z „pazurem” potwierdzają atrybuty zewnętrzne: agresywniej wystylizowane zderzaki, emblematy umieszczone na słupkach i grillu oraz 18-calowe felgi. Z „zestawu obowiązkowego” brakuje tylko okazałej końcówki wydechu wystającej spod podwozia (zakończenie tłumika nie wiedzieć czemu wstydliwie ukryto pod karoserią). Po co te wszystkie gadżety?

No właśnie… Nudziarzom zakochanym w marudzeniu o cenach paliwa wersja GT za minimum 94 950 zł (w promocji 89 450 zł) wyda się bezsensowna. Wszak można kupić sobie zwykłe 1.6 – blisko dwukrotnie tańsze, a tak samo pojemne we wnętrzu. Kto wyznaje podobne poglądy, ten nie powinien czytać dalej, bowiem jeśli nawet nie czujecie się słoniami, to musicie wiedzieć jedno: po wciśnięciu pedału gazu akurat w tym Megane wasz rozum oszaleje niczym trąba wspomnianego ssaka na kąpielisku.

A wszystko zaczyna się od dźwięków…
…i to bynajmniej nie od tych, które zapewnia pokładowy system audio sygnowany przez firmę Bose. W Renault dostaniecie go za dopłatą 3000 zł, ale nie zawracajcie sobie nim głowy. Tę właściwą melodię motoryzacji wygrywa tu dwulitrowe, benzynowe serce francuskiego kompaktu. Po jego uruchomieniu słychać niespokojny oddech z nierównym rytmem, wprost podjudzający kierowcę do mocnego wdepnięcia gazu. Powoli, powoli… Przed dzikim tańcem wiodącym po skali obrotomierza, warto solidnie rozgrzać silnik i dać sobie chwilę na zapoznanie z samochodem…

Wnętrze testowanego auta wygląda z grubsza tak samo, jak każde inne wnętrze każdego innego Megane na świecie. W masie szarego, chropowatego plastiku da się jednak odnaleźć kilka fajnych akcentów. Jednym z nich jest czerwona listwa na pseudo-karbonowych aplikacjach. Wygląda nieźle i klimatem może przywodzić na myśl produkty BMW. Oprócz tego zmieniono też zestaw zegarów Megane (prędkościomierz analogowy zamiast elektronicznego) i zamontowano metalowe nakładki na pedały. To wszystko ma w jakiś sposób uczynić kabinę RS 220 bardziej atrakcyjną. Tak właśnie jest, choć na pierwszy plan w dalszym ciągu wysuwa się nie tyle fajność wspomnianych elementów, ile sam wiek projektu wnętrza i zastosowane w nim materiały. Cóż, niełatwo ukryć, że obecna generacja Megane ma już swoje lata.

Jeśli chodzi o przebywanie w Renault, to zdecydowanie najlepszym, co może spotkać kierowcę i pasażera jest kontakt z głęboko wyprofilowanymi przednimi fotelami. Ich oparcia nie ograniczają sensownej ilości miejsca przewidzianego na nogi osób podróżujących z tyłu i doskonale podpierają boki pleców na wysokości lędźwi. Ukształtowanie siedzisk nie utrudnia też wsiadania/wysiadania. Dodatkowo, nikt nie wyszył na fotelach Renault ostentacyjnych napisów „Recaro” obwieszczających połowie świata, że macie w samochodzie coś specjalnego. A tak naprawdę, to macie!

Mówiąc o rzeczach specjalnych…
…należałoby wrócić do wspomnianego wcześniej układu napędowego. Megane w wersji RS 220 wyposażono w turbodoładowaną dwulitrową jednostkę benzynową. Silnik ten (wykorzystujący zwykły wielopunktowy wtrysk paliwa i turbosprężarkę) stanowi przysłowiowy „gwóźdź programu”. Imponuje zarówno barwą dźwięku, jak i elastycznością. Na postoju daje się przeganiać po całej skali obrotomierza, poświstując delikatnie z turbiny i grzmiąc chropowatym basem z układu wydechowego. Miodzio! Ale w końcu nie samą akustyką człowiek żyje, zatem czas na pierwszy bieg i w drogę!

Już po 7,6 sekundy od startu, w które rozpędzicie się do 100 km/h przekonacie się, że francuski kompakt stawia włosy kierowcy na sztorc. Robi to dzięki pokładom mocy uwalnianym w dość spektakularny, jak na rodzinne kombi, sposób. Szczególnie zadziwić potrafi to, co dzieje się w górnych rejestrach pracy obrotomierza. Chwilami zdaje się, że renaultowski motor nie ma turbosprężarki – tak dużą siłą dysponuje tuż przed granicą zmiany biegu na wyższy!

Konkurencyjne turbodoładowane jednostki napędowe (np. szeroko stosowany 2.0 TSI czy dwulitrowy Twin Power Turbo od BMW) szybciej „ożywają” z niskich obrotów, ale po osiągnięciu ok. 5 tys. obr./min. nie sprawiają wrażenia tak dynamicznych i tak „dzikich” jak francuski agregat. Furia, którą tryska Megane po minięciu cyfry 4 na obrotomierzu powoduje, że oczy prowadzącego momentalnie otwierają się szeroko, a w żyłach zaczyna pulsować gorąca krew. Dźwięk rycząco-świszczącej czterocylindrówki jest o wiele ciekawszy od nieco „warkotliwego” TSI napędzającego np. Golfa GTI.

Ściśnij mocno kierownicę…
Jeśli macie zamiar bawić się Megane tak, jak trzeba, pamiętajcie o dużym momencie obrotowym przenoszonym na przednią oś. 340 niutonometrów lubi potargać obszytym czerwoną nicią „sterem”, ale na szczęście z pomocą kierowcy przychodzi skuteczny system kontroli trakcji. Do spółki z dość zdecydowanie wkraczającym do akcji ESP, w podbramkowych sytuacjach przywracają one porządek. Czuły układ kierowniczy z poprawnie skalibrowanym elektrycznym wspomaganiem i zmodyfikowane, usztywnione zawieszenie (z przodu z aluminiowymi wahaczami) także ułatwiają bezpieczną (i szybką) jazdę Megane. Robią to również potężne hamulce, które zdają się być zdolne do zatrzymania auta z dosłownie każdej prędkości.

Chciałoby się zapytać: czy jest coś niemiłego w jeździe GT 220? To właściwe pytanie, bo odpowiedź na nie brzmi: jest. Niestety, chodzi o konieczność sięgania do lewarka skrzyni biegów. Delikatnie mówiąc nie pracuje on zbyt dobrze. Haczenia i brak precyzji w działaniu to chyba drugie imię tego mechanizmu. Trzecie to zapewne Dacia, bo gałka zmiany biegów wygląda bardzo podobnie do tych stosowanych w budżetowych produktach koncernu z tzw. dolnej półki. Trochę wstyd…

Inną bolączką właścicieli RS 220 może być konieczność częstego odwiedzania dentysty i kręgarza. Twarde zawieszenie w trzydrzwiowym modelu RS zdaje się być zrozumiałą oczywistością, ale poziom tłumienia drgań w bardziej rodzinnym wariancie Grandtour wydaje się wykraczać poza granice zdrowego rozsądku. Niedociągnięcia w zakresie komfortu wypływają zapewne po części z zastosowania niskoprofilowego ogumienia, które przydaje Megane naprawdę fajnego wyglądu. Nie zmienia to jednak faktu, że pasażerom szybkiego Renault świat za oknami trzęsie się niczym galareta. Na krótką metę może to i fajne, ale na co dzień szybko staje się nieznośne, podobnie jak nerwowe podskakiwanie samochodu na nierównościach.

Nie ta bajka…
Gdy myślę o autach, które mógłbym porównać z testowanym Megane, w dość oczywisty sposób przychodzi mi do głowy Skoda Octavia RS. Najnowszą jej odsłoną nie miałem niestety okazji jeździć, ale biorąc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenia z innymi produktami z grupy VAG zbudowanymi z podobnych „klocków” (np. VW Golf GTI), przypuszczam, że Skoda jest w codziennym użytkowaniu nieco bardziej przyjazna od Megane. Dlatego właśnie uważam, że… testowane Renault to dużo fajniejsze auto.

Tak – nie pomyliłem się. Grandtour GT RS 220 to samochód, którego raczej nigdy w życiu bym sobie nie kupił, ale ma w sobie magiczne „coś”. W skrócie: nie jest ideałem i właśnie za to można go zapragnąć. Doskonały dwulitrowy silnik chwilami przepięknie brzmi i dostarcza mnóstwo frajdy z jazdy na granicy skali obrotomierza. Czuły układ kierowniczy zapewnia precyzyjne prowadzenie. Do kompletu dorzućmy jeszcze fotele dobrze utrzymujące ciało w wariacko pokonywanych zakrętach. Czego więcej można wymagać od kompaktu nadającego się do przewiezienia całej rodziny na zwyczajne, dwutygodniowe wakacje, na których wydacie mnóstwo pieniędzy realizując scenariusz sielankowego urlopu w pięknie poukładanym życiu z pięknie poukładanym samochodem? Chociaż… zaraz, zaraz? To chyba nie ta bajka…

Zalety:
+ niesamowity silnik
+ dobrze zestrojony układ kierowniczy
+ skuteczne hamulce
+ wygodne przednie fotele

Wady:
– cała reszta 🙂

Podsumowanie:
Piękny dzięki swej przewrotności i szaleństwu: Megane w testowanej wersji, na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem sensowną propozycją dla ojców rodzin, którym wciąż marzy się szybkie auto do wariowania. Jednak nie dajcie się zwieść: żaden z członków rodziny nie będzie zachwycony twardym zawieszeniem, ani średnim spalaniem na poziomie ok. 9-10 l/100 km. I co z tego?

Dane techniczne
Dane techniczne producentaRenault Megane Grandtour GT RS 220
Silnikbenzynowy, turbo, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk wielopunktowy
Pojemność1998 cm³
Moc maksymalna220 KM (162 kW) przy 4750 obr./min.
Maks. moment obrotowy340 Nm przy 2400 obr./min.
Skrzynia biegówmanualna, 6-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłbelka skrętna
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony225/40 R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń524/1600 l
Zbiornik paliwa60 l
Typ nadwoziakombi
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4567/1804/1507 mm
Rozstaw osi2703 mm
Masa własna /ładowność1360/505 kg
Masa przyczepy / z hamulcem1500/695 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie9,6/6,0/7,3 (średnie w teście: 9,3)
Emisja CO2169 g/km
Prędkość maksymalna240 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,6 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewedług wskazań komputera
Cena wersji podstawowejBusiness 1.6 16V: 62 750 zł
Cena wersji testowej94 950 zł
Cena egz. testowego109 290 zł