Test

Seat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG | fot. Dominik Kopyciński

Seat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG

Przeceniony czy niedoceniony?

Na dystansie:
423 km

Seat Leon obecnej generacji jest częstym widokiem na naszych drogach, a lada moment do salonów wjedzie wersja po faceliftingu. My tymczasem przyglądamy się odmianie X-Perience jeszcze przed modernizacją.

Uterenowione kombi klasy kompakt to dość rzadki widok na naszych drogach – przynajmniej na części kraju o płaskim ukształtowaniu terenu. Popyt na tego typu auta skutecznie minimalizuje obecność SUVów i crossoverów, które wypełniają ofertę niemal każdej marki na rynku, a od niedawna również Seata. Zanim jednak pokażemy Wam szczegółowy test modelu Ateca, zachęcamy Was do sprawdzenia, co oferuje podwyższony wariant Leona w wersji ST.

Bez zaskoczeń

Seat Leon X-Perience jest trzecim tego typu przedstawicielem koncernu, zaraz po Skodzie Octavii Scout i Volkswagenie Golfie Alltracku, którego postanowiono przygotować do jazdy w lekkim terenie. Choć informacje prasowe mówią o zawieszeniu podwyższonym o 15 mm w stosunku do wersji ST, z danych technicznych wynika, że X-Perience jest od niej o 27 mm wyższy. Z zewnątrz łatwiej jest uwierzyć w tę drugą opcję, choć wrażenie to może być złudne, za sprawą nielakierowanych elementów nadwozia, które optycznie zwiększają prześwit, przesuwając „właściwe” nadwozie do góry.

Seat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG | fot. Dominik Kopyciński

 

Czego by nie mówić, tak przygotowany Leon wygląda całkiem bojowo i atrakcyjnie. Poza wymienionymi cechami, X-Perience nie różni się znacząco od standardowej odmiany ST, ale taką praktykę stosuje większość producentów, więc zupełnie nas to nie dziwi. Bardziej zaskakuje nazwa lakieru pokrywającego karoserię, który wyraźnie ocenilibyśmy jako jasny brąz, a tymczasem… widnieje w katalogach jako Technic Grey. Cóż – techniczna szarość bywa czasem lekko brązowawa, dlatego wybaczamy tę drobną intrygę. Szczególnie, że w terenie tak polakierowany Leon kamufluje się i wygląda bardzo dobrze.

Morze szarości

Zanim utoniecie w monochromie, zwróćcie uwagę na pomarańczową nitkę, przeplatającą fotele i kilka innych elementów wnętrza. Zapamiętajcie dobrze, bo to jedyny „szalony” akcent w kabinie naszego Leona. Niestety, czarne plastiki są bardziej szare niż czarne, przez co jaśniejszy odcień boczków drzwi czy elementów siedzeń zbytnio z nimi nie kontrastuje, tworząc dość stłumione wrażenie dwukolorowej tapicerki. Próżno też szukać jakichś specjalnych listew wykończeniowych, czy ożywiających paneli.

Choć każdy z pozostałych wzorów tapicerek będzie równie „szary”, dobrze, że mamy jakiś wybór. Szkoda tylko, że niewiele zrobimy z przeciętną jakością wykonania, która przy bliższym kontakcie okazuje się podobna, jak w tańszej Octavii. Górna partię deski rozdzielczej i spory kawałek drzwi pokryto oczywiście miękkimi materiałami, ale ogół użytych tworzyw sprawia po prostu średnie wrażenie, w czym w moim odczuciu czeski odpowiednik plasuje się nawet nieco wyżej. Spasowanie elementów wnętrza nie pozostawia natomiast wiele do życzenia.

Seat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG | fot. Dominik Kopyciński

Szkoda, że design kabiny zupełnie nie idzie w parze ze stylistyką nadwozia, bo mielibyśmy bardzo udany duet. Zaprojektowanego pod linijkę kokpitu nie wyróżnia nic, co można by było określić jako oryginalne lub po prostu ciekawe. Części z Was zapewne podoba się królująca tu prostota i w pewnym sensie taki jest urok wnętrza Leona. Wszystko jest w perfekcyjnym porządku i kojarzy się z pozostałymi przedstawicielami marki, czy nawet koncernowymi braćmi spod znaku Volkswagena i Skody.

W testowanym aucie znajdziemy panel dotykowy „poprzedniej generacji”, który na szczęście niedawno zdecydowano się zastąpić nowym oraz, miejmy nadzieję, płynniej działającym i ładniejszym systemem. Cała reszta pod kątem obsługi nie wymaga interwencji – wszystko jest przejrzyste i proste, a poszczególne funkcje w menu ekranu głównego jak i komputera pokładowego odnajdziemy bez problemu. Przyjemnie zaprojektowane zegary są równie czytelne.

Nie tylko ergonomia wnętrza okazuje się być bez zarzutów, ale i jego praktyczność. Schowków jest sporo i oprócz tych klasycznych, jak w tunelu, podłokietniku, czy przed pasażerem, znajdziemy też skrytki pod fotelami, a kolejną po lewej stronie kolumny kierowniczej. Świetna jest także objętość bagażnika, która wynosi aż 587 litrów, z możliwością powiększenia do 1470 litrów po złożeniu tylnej kanapy. Miejsca dla pasażerów obu rzędów siedzeń nie powinno zabraknąć nawet wyższym osobom, choć w tej klasie nie ma oczywiście co liczyć na wygodną podróż trzech osób z tyłu na dłuższym dystansie.

Pewnie i komfortowo

Jeśli już zdecydujemy się jechać maksymalnie w cztery osoby, komfort pozostanie na dobrym poziomie, który zapewnia właściwie zestrojone zawieszenie. Mimo sportowych zapędów Seata i bardzo pewnego prowadzenia w zakrętach, podwozie nie próbuje na siłę zniechęcić nas do pokonywania kolejnych kilometrów niedoskonałych dróg. Sam układ kierowniczy jest precyzyjny i w miarę możliwości pomoże nam ominąć dziurę, jeśli zdecydujemy się oszczędzić podzespoły. Nie pracuje specjalnie ciężko, ale jest dość naturalny w odczuciu. Daje to też sporą przyjemność z prowadzenia.

Oczywiście, nie byłoby pełnej satysfakcji, gdyby ograniczało nas to, co „siedzi” pod maską. Na szczęście, tym razem nie otrzymaliśmy do testu wersji z silnikiem 1.6 TDI, która skutecznie hamowała sportowe „ruchy” lekkiego i zwinnego Leona w wersji hatchback. Choć, z drugiej strony, w tak praktycznej odmianie bardziej ekonomiczny silnik nie byłby niczym złym, a wręcz przeciwnie – pozytywnie wpłynąłby na zawartość portfela.

Seat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG | fot. Dominik Kopyciński

Dwulitrowy silnik w mocniejszym wariancie 184-konnym zużywa tyle oleju napędowego, ile można się po nim spodziewać. W mieście spalanie nieznacznie przekracza 8,5 l/100 km, z kolei spokojna trasa ze wskazówką prędkościomierza stojącą około liczby 120 da nam wskazania w granicach „szóstki”. Jeśli tylko nie mamy przesadnie ciężkiej nogi, obracając się w trybie miejsko-podmiejskim, bez „wpadania” w najbardziej zatłoczone ulice, powinniśmy się więc liczyć z codziennymi wynikami na poziomie 7 l/ 100 km.

Na tle tych wskazań, osiągi są jednak bardzo dobre i odczuwalne w każdym momencie jazdy. Swój wkład ma w tym dwusprzęgłowa skrzynia biegów o sześciu przełożeniach, która zmienia biegi niezauważalnie i szybko. Reakcja na kickdown jest poprawna, z kolei „mózg” przekładni pracuje bez zastrzeżeń i nie wywołuje pretekstów do przerzucenia się na tryb manualny. Jedyną i typową wadą, podobnie jak w testowanym przeze mnie Leonie ze skrzynią siedmiobiegową, jest szarpanie przy niewielkich prędkościach, na przykład w korkach lub przy dojeżdżaniu do skrzyżowania.

Jak to wszystko spisuje się w terenie? Wystarczający prześwit i nielakierowany „dół” nadwozia pozwalają bez stresu przejeżdżać nawet lekko offroadowe wzniesienia, choć musimy pamiętać, że nie zawsze nadwyżka momentu obrotowego na czterech napędzanych kołach będzie wystarczającym czynnikiem pozwalającym wdrapać się pod górę. Dołączana tylna oś nie da nam takiej skuteczności i przewidywalności, jak na przykład na stałe spięty Symmetrical AWD w Subaru XV. To oczywiście skrajny przypadek – większość konkurencji korzysta z podobnego rozwiązania, jak Seat.

To jak z tą ceną?

Czas odpowiedzieć na tytułowe pytanie – opłaca się, czy nie? Leon X-Perience z podstawowym silnikiem 1.4 TSI o mocy 125 KM, manualną skrzynią biegów i napędem na przednie koła wymaga wyłożenia aż 91 200 złotych. Za tę cenę nie otrzymujemy ani świetnie grającego zestawu audio, ani nawigacji, czy też bezkluczykowego systemu. Dalej jest jeszcze bardziej zaskakująco.

Nasza wersja, z topową jednostką wysokoprężną o mocy 184 KM, skrzynią DSG i napędem na cztery koła, to wydatek rzędu 140 tysięcy złotych, czyli jeszcze o ponad połowę więcej! Wyposażenie nie zmienia się w zależności od wersji silnikowej, a więc nadal brakuje w nim wspomnianych elementów. X-Perience plasuje się gdzieś pomiędzy poziomami Style a FR (który zyskuje też kilka smaczków stylistycznych).

Seat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG | fot. Dominik Kopyciński

Żeby prawidłowo ocenić różnicę w cenach, weźmy pod lupę identyczne wersje – na początek 2.0 TDI 150 KM ze skrzynią manualną i napędem na 4 koła. Ceny wersji  Style, FR i X-Perience wynoszą kolejno 114 400, 116 100 i 120 600 złotych. Innym przykładem jest wspomniany już benzynowy motor 1.4 TSI o mocy 125 KM napędzający jedną oś za pośrednictwem manualnej, 6-biegowej skrzyni biegów. Kwoty, jakie musimy wyłożyć na kolejne wersje to odpowiednio 83 500, 85 100 i 91 200 złotych.

Co ciekawe, dokładnie te same ceny, które dotyczą odmiany FR, znajdziemy w cenniku obok najwyższego poziomu X-Cellence. Ta druga oznacza już znaczne korzyści w wyposażeniu względem X-Perience, takie jak czujniki parkowania z tyłu, system bezkluczykowy, czujniki deszczu i zmierzchu, automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne, czy 8-calowy ekran z czujnikiem zbliżeniowym (zamiast 5-calowego) i sterowaniem głosowym.

Egzemplarz testowy wyposażono w kilka z tych rzeczy i dorzucono coś „od siebie” – m.in. dach panoramiczny, nawigację, przednie czujniki parkowania, czy wreszcie cały szereg systemów bezpieczeństwa (ale nie wszystkie). Dzięki temu, cena przekroczyła 160 tysięcy złotych. Wciąż nie mamy podgrzewanych siedzeń, ani ich elektrycznej regulacji, samochód musimy otwierać przyciskiem na pilocie, a silnik odpalać przekręcając kluczyk w stacyjce.

Zalety:
  • pewne prowadzenie na utwardzonych, jak i luźnych nawierzchniach
  • bardzo dynamiczny silnik
  • przestronne wnętrze i duży bagażnik
  • prosta obsługa
Wady:
  • przeciętnie wykonana, „smutna” kabina
  • szarpiąca skrzynia
  • wysoka cena przy niekompletnym wyposażeniu

Podsumowanie

Seat Leon to samochód ogólnie rzecz biorąc udany, co wiecie już z naszych poprzednich testów. Zamiast najmocniejszej wersji X-Perience, zachęcającej do zjechania w teren swoim wyglądem, lepiej jednak wziąć pod uwagę słabszą, 150-konną odmianę, ale w wyraźnie bogatszym, a jednocześnie tańszym wariancie X-Cellence. Zrezygnujemy z plastikowych nakładek, symbolicznie zwiększonego prześwitu i kilku drobnych detali, ale za to zyskamy sporo złotówek i będziemy mogli się cieszyć bogatszym wyposażeniem.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaSeat Leon X-Perience 2.0 TDI 184 KM 4Drive DSG
Silnikturbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1968 cm³
Moc maksymalna184 KM (135 kW) przy 3500-4000 obr./min.
Maks. moment obrotowy380 Nm przy 1750-3250 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, 6-biegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony205/55 R17
Bagażnik / po złożeniu siedzeń587/1470 l
Zbiornik paliwa55 l
Typ nadwoziakombi
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4551/1816/1478 mm
Rozstaw osi2630 mm
Masa własna /ładowność1454/606 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/2000 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie6,1/5,0/5,4 (test: 8,6/6,1/7,0)
Emisja CO2139 g/km
Prędkość maksymalna224 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,1 s
Gwarancja mechaniczna2 lata lub 4 lata/120 tys. km
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Cena wersji podstawowejX-Perience 1.4 TSI 125 KM: 91 200 zł
Cena wersji testowej140 000 zł
Cena egz. testowego161 825 zł


Podobne testy