Test

profil Galaxy

Ford Galaxy 2.0 TDCi AWD Titanium

Jedyny taki

Na dystansie:
915 km

Niemalże co drugie ogłoszenie o sprzedaży samochodu zawiera hasło „jedyny taki”. Jednak w przypadku testowanego samochodu jest to jak najbardziej uprawnione stwierdzenie. Ciężko znaleźć samochód, który byłby jedyny w swoim rodzaju w wielu kategoriach. A Fordowi się udało.

Gdy postawimy aktualne Galaxy obok starego modelu, ze zdziwieniem zauważymy, że te samochody niemal niczym się nie różnią. Zarówno linia boczna, jak i detale są zachowane. Co jest o tyle ciekawe, że nie mówimy o żadnym liftingu, tylko całkowicie nowej konstrukcji, spoczywającej na zaprojektowanej od zera płycie podłogowej (wspólnej z Fordem Mondeo). A skoro mamy premierowy model, to i znajdziemy w nim mnóstwo nowinek. I możemy przetestować je wszystkie, bo w egzemplarzu, który przez tydzień próbował zdobyć moją pozytywną opinię, jest niemalże wszystko (choć bardzo żałujemy, że nie ma w nim wielokonturowych foteli z masażem, również dostępnych i szeroko opisywanych w materiałach reklamowych).

Z grubej rury

Zacznę od najmniej przyjemnej części testu, czyli analizy ceny. Testowany egzemplarz to dwulitrowy diesel (180KM), z automatyczną przekładnią Powershift oraz napędem na cztery koła. Za bogatszą odmianę Titanium trzeba zapłacić Fordowi 165 950 złotych. Cena wysoka, ale jak najbardziej akceptowalna. Tylko, że nasz egzemplarz ma kilka dodatkowych opcji oraz pakietów. Są 19-calowe felgi, nawigacja, diodowe przednie lampy z automatycznymi światłami drogowymi z selektywnym wycinaniem wiązki światła. Są wszyscy asystenci (pasa ruchu, martwego pola, wyjeżdżania z miejsca parkingowego, zbliżania się do przeszkody itd. itp.). Jest skórzana tapicerka, podgrzewana kierownica, wielkie okno dachowe, automatycznie opuszczane i podnoszone siedzenia w trzecim rzędzie i bezdotykowe otwieranie tylnej klapy. Jest też adaptacyjne zawieszenie. Pełna lista wyposażenia zajęłaby pewnie tyle, co cały ten test. W sumie daje to oszołamiającą kwotę 238 050 zł. Prawie ćwierć miliona za Forda?!

Ford Aston Grill

No cóż, Ford jest „jedyny taki”. Segment dużych vanów w ogóle jest coraz uboższy. Espace z hukiem z niego wyleciało, szybując w kierunku crossoverów i nieco się kurcząc. Lancia Voyager umarła śmiercią naturalną – ze starości i samotności. Poza Fordem pozostał jeszcze tylko Volkswagen Sharan i Seat Alhambra. Oba jednak nie pozwalają na podobna konfigurację co Galaxy. Koncern z Wolfsburga daje alternatywę – albo mocny diesel i automat, albo napęd 4×4 (z manualem i 150-konnym TDI). I wyposażenie jest nieco uboższe, a cena podobna (ok. 210 tys., za 2.0 TDI 184KM DSG). Także lekkim usprawiedliwieniem jest to, że tylko w Fordzie możemy otrzymać aż tyle.

Nie przegrałeś życia

Moc 180 KM, napęd na cztery koła, automat. Czyż można wyobrazić sobie lepszą konfigurację? Wszystko zależy od tego, jak współgrają ze sobą te elementy.

Choć na papierze sprint do 100 km/h zajmuje nowemu Galaxy niezbyt porywające 10,5 sekundy, wrażenia subiektywne są zgoła inne. Silnik „zbiera się” chętnie i prędkość rośnie w całkiem dobrym tempie. Zwłaszcza w wyższych zakresach prędkości. W trasie będziecie, podobnie jak ja, zachwyceni tym, z jaką lekkością ten wielki van się porusza. I że bardzo przyzwoicie przyspiesza. Zarówno utrzymanie wysokiej prędkości, jak i wyprzedzanie to dla niego żaden problem. 400 Nm oraz nie największa, jak na ten rozmiar samochodu, masa (1 766 kg na pusto) pozwala na bezstresową jazdę, a spory udział w przyjemnych doznaniach ma dwusprzęgłowy Powershift. Gładkość i szybkość jego pracy mogę porównać z chwaloną ostatnio przeze mnie przekładnią DCT w Hyundaiu i30. Automat w Fordzie zmienia biegi niemal niezauważalnie (przy lekkim wciśnięciu pedału gazu), bądź bardzo płynnie (przy mocnym „depnięciu”), bardzo szybko i bez zawahania. Decyzje o redukcji w  większości przypadków również podejmuje słusznie. I na tyle szybko, że tylko jeśli chcemy wyprzedzić coś w bardzo krótkim czasie, będzie nam potrzebny tryb sportowy. W większości przypadków wystarczy nam zwykłe „D”. Skrzynia gubi się jedynie w przypadku szybkiego dohamowania np. przed zakrętem i następnie próby dynamicznego przyspieszania. Ale to ekstremalne przypadki. Niemal przez cały czas trwania testu jej działanie jest zupełnie niezauważalne. Po prostu Galaxy jedzie tak jak jechać powinno, a nawet i lepiej.

Galaxy układ kierowniczy

Jak już wspomniałem, świetnie jedzie się nim w trasie. Prowadzi się pewnie, lekko i komfortowo. A przede wszystkim – cicho. Wyciszenie jest na tyle dobre, a Ford zachowuje tak wiele spokoju, że podczas jazdy 140 km/h można by spokojnie przejść sobie do drugiego rzędu i chwilkę zdrzemnąć. Nawet dłuższą. Aktywny Lane Assist utrzyma nas na pasie, tempomat utrzyma prędkość, a 70-litrowy bak przy tej prędkości powinien wystarczyć nam, żeby z Warszawy dojechać do np. Wolfsburga (ok. 9 l/100 km). Przy niższych prędkościach – nawet do granicy holenderskiej („siódemka” jest spokojnie do osiągnięcia nawet nie wlekąc się „za tirem”).

Jednak śródtytuł nie odnosi się do dynamiki. Stare, „ludowe” powiedzenie mówi, że jeśli ktoś kupił vana, to znaczy, że już pozostawił całą swoją motoryzacyjną pasję i szaleństwo poza sobą, a teraz liczy się tylko praktyczność, miejsce dla dzieci i bagaży, komfort i tym podobne nudy. Skoro w gamie Forda mamy i S-Maxa, i Galaxy, to przynajmniej w założeniu ten drugi robi za rodzinnego „nudziarza”.

E tam, to wciąż Ford ze swoimi dopracowanymi zawieszeniami. Tutaj, w wydaniu adaptacyjnym o regulowanej twardości. Do dyspozycji trzy tryby – komfortowy, o urodzie typowego pontonu – idealny na mniej równe drogi i spokojną jazdę. Normalny, czyli „zgniły kompromis” polegający na tym, że ciężej dostać choroby morskiej, a większość nierówności samochód sprężyście amortyzuje. No i sportowy, który usztywnia Galaxy do poziomu rzadko spotykanego w segmencie. Wciąż jest komfortowy. Plomb nie wybija, nie łamie kręgosłupów i nie przyprawia o ból głowy. Ale powoduje, że ten wielki samochód na szybkich zakrętach kompletnie się nie przechyla, a w połączeniu z dobrze zestrojonym układem kierowniczym tworzy bardzo dobry samochód do jazdy po zakrętach. Oczywiście trzeba brać poprawkę na masę samochodu, jednak Galaxy niewzruszenie połyka kolejne łuki. Mazurskie drogi, na których testowaliśmy zawieszenie Forda to świetny sprawdzian i zdany na bardzo dobry. Samochód prowadzi się pewnie i bardzo neutralnie, osiągając niespodziewanie wysokie prędkości „w środku zakrętu”.

Oczywiście nie samym zawieszeniem Ford jedzie – spora zasługa w „klejeniu się” Galaxy do drogi należy do układu Intelligent AWD, w który wyposażony jest nasz rodzinny „autobus”. To autorski system Forda opierający się na popularnym schemacie przedniego napędu, z możliwością „dopięcia” tylnej osi. W trakcie jazdy Galaxy zachowuje się tak, jakby domyślnie napęd rozdzielony był w stosuunku 50:50. Jednocześnie maksymalnie jest w stanie przenieść 100 % mocy na przód, bądź na tył, aby zapewnić nam idealną przyczepność. Pracuje błyskawicznie i niezauważalnie. Aby przekonać się o jego działaniu warto włączyć na wyświetlaczu wskaźnik jego użycia.

Innymi słowy, możemy zawieźć dzieci do szkoły, żonę do pracy, zrobić zakupy, a w drodze powrotnej cieszyć się ze świetnie trzymającego się drogi i precyzyjnie prowadzącego się samochodu.

Nic do dodania

Nietypowo w przypadku samochodu, którego główną zaletą ma być praktyczność, wnętrzem Galaxy zajmiemy się na końcu. Wnętrzem, w którym totalnie niczego nie brakuje. Nawet bagażnika przy wszystkich fotelach rozłożonych. Pod otwieraną elektrycznie (także bez użycia rąk poprzez przesunięcie nogą pod zderzakiem) klapą, przy zestawie dojazdowym, mamy do dyspozycji 300 litrów – to wciąż niezły wynik przy siedmiu miejscach. W ustawnym bagażniku brakuje tylko jakichś haczyków na siatki – żeby nic nie „latało”.

Galaxy bagażnik normalny

Bo po złożeniu (automatycznym, przyciskiem) ostatniego rzędu pojemność wzrasta do niebagatelnych 1 206 litrów. Nawet spora rodzina nie będzie miała problemu żeby zabrać na wakacje większość rzeczy, które im przyjdą do głowy. Jeśli jedziemy tylko we dwójkę, możemy złożyć (również automatycznie, przyciskiem przy otworze załadunkowym) po kolei trzy fotele drugiego rzędu i cieszyć się płaską podłogą, wielkości niedużej kawalerki – aż po szybę możemy do Galaxy wrzucić 2 339 litrów bagażu. Co przy potężnej ładowności sięgającej 919 kg zamienia naszego vana w potencjalny samochód dostawczy.

Możemy jednak mieć zarówno ciężarówkę, jak i autobus. O dziwo nawet trzeci rząd siedzeń nie jest aż tak bardzo wybrakowany, jak czasem bywa. Faktem jest, że dwóch potężnych facetów raczej się tam nie zmieści, ale osoby do wzrostu 175 cm i z nieprzesadnie długimi nogami mogą na niezbyt długim odcinku podróżować całkiem komfortowo. Zwłaszcza, jeśli drugi rząd zostanie przesunięty nieco do przodu. Pasażerowie siedzący „w bagażniku” mają oczywiście do dyspozycji podłokietniki, mini-schowki i uchwyty na napoje. I wspaniały widok na niebo, bo nad nimi rozpoczyna się panoramiczny szklany dach sięgający aż do miejsca kierowcy i pasażera.

Galaxy miejsce na nogi

Nieco bliżej przodu pojazdu znajdziemy trzy osobne fotele. Każdy z nich ma możliwość przesunięcia siedziska, a dwa zewnętrzne mają regulację kąta pochylenia oparcia. Dzięki sporej szerokości Galaxy, te trzy miejsca nie cierpią na typową przypadłość vanów, czyli zbyt małą powierzchnię do posadzenia „czterech liter”. Miejsca jest w sam raz, o przestrzeni nad głową i na nogi nie wspominając. Niektórzy mogą zarzucać, że tylna „kanapa” jest nieco zbyt twarda, ale po pierwsze, na dłuższej trasie docenią brak „zapadania się” w fotel, a po drugie, Ford na osłodę daje stoliki podnoszone z oparć przedniego rzędu. Czego chcieć więcej (może przesuwanych tylnych drzwi – podpowiada wewnętrzny maruda)?

Przednia część kabiny niewiele będzie się różnić od tego, co spotkacie np. w Mondeo. Tyle tylko, że siedzi się wyżej i ma się świetną widoczność. Same fotele (elektrycznie regulowane, z pamięcią) również zapewniają należyty komfort, podobnie jak pozycja za kierownicą. A to wszystko w otoczeniu solidnie spasowanych i całkiem przyjemnych materiałów. W kategorii „jakość” zgrzyta jedynie nieco „latająca” guma w uchwytach na napoje.

Jak już wspominałem, Galaxy wyposażone jest kompletnie. I dzięki wyświetlaczowi w miejscu zegarów możemy niemal dowolnie dopasować samochód do naszych upodobań. Zaczynając od ustawień zawieszenia, poprzez rodzaj tempomatu (normalny, albo adaptacyjny), na blokadach zamków, opcjach świateł i wszystkich możliwych asystentach kończąc. Sporo opcji, ale łatwe w obsłudze. Nieco gorzej wypada tu system SYNC2, który jest bazą układu inforozrywkowego we wszystkich modelach Forda.

SYNC2 Galaxy

Nie mam zastrzeżeń ani do ilości jego funkcji, ani do szybkości działania, a stworzenie „ekranu domowego” na którym znajdują się podstawowe informacje o klimatyzacji, muzyce, telefonie (wraz z przyciskiem „nie przeszkadzaj” blokującym rozmowy przychodzące) oraz nawigacji uważam za bardzo dobry pomysł. To, co niezbyt mi się podoba to ergonomia oraz nieprzejrzystość niektórych funkcji. Wielu z nich nie można obsługiwać patrząc tylko „kątem oka”, a zastosowane czcionki są dość małe, przez co trzeba odrywać wzrok od drogi.

Za to Ford gra całkiem nieźle, SYNC2 wraz z zestawem głośników nie są może zestawem godnym audiofilskiego ucha, ale wystarczająco dobrym uzupełnieniem komfortowego, bogato wyposażonego, vana. Samochodu, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, zarówno „głodni odpoczynku” pasażerowie, jak i kierowca, który lubi „pojeździć”.

Zalety:
  • olbrzymia przestrzeń
  • kompletne wyposażenie
  • wysoki komfort jazdy
  • świetne prowadzenie
  • dynamika jazdy

Wady:
  • prawie ćwierć miliona złotych!
  • niezbyt czytelny system SYNC2

Podsumowanie

Czyżby samochód idealny? Niekoniecznie, choć zadziwiająco dobry. Sprawdzoną i udaną koncepcję Ford wziął z powrotem do biura projektowego i „ponaciągał” tam, gdzie było jeszcze coś do zrobienia. Konfiguracja napędu to bardzo mocna strona Galaxy. Jest dynamicznie, bezproblemowo, a przede wszystkim, bardzo pewnie i przyczepnie. W sposób niespotykany jak na vana. Jednocześnie, samochód nie traci nic ze swojej praktyczności – jest wygodny, wielki i bogato wyposażony. I „jedyny taki” – nie ma drugiego tak dobrze się prowadzącego, tak mocnego 4×4 z automatem, z taką ilością opcji, vana na rynku. Najbliższe samochody, które mogłyby mu zagrozić, to Mercedes klasy V czy Volkswagen Multivan T6. Ale te kosztują tyle, że nawet koszmarnie wielkie 240 tysięcy złotych zaczyna być rozsądną wyceną. Czy więc warto kupić Galaxy? Takiego – na pewno. Innego? Pewnie też – wciąż będzie świetnym vanem, a brak 4×4 czy adaptacyjnego zawieszenia nie sprowadzi go zapewne do roli miękkiego, „kapciowatego”, nudnego transportera.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaFord Galaxy 2.0 TDCi AWD Titanium
Silnikt. diesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1997 cm³
Moc maksymalna132 kW (180 KM) przy 3500 obr/min
Maks. moment obrotowy400 Nm przy 2000-2500 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, sześciobiegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony245/45R19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń300/1206/2339 l
Zbiornik paliwa70 l
Typ nadwoziavan
Liczba drzwi / miejsc5/7
Wymiary (dł./szer./wys.)4848/1916/1747 mm
Rozstaw osi2850 mm
Masa własna /ładowność1766/919 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/2000 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie6,5/5,5/5,9 (w teście: 10,2/7,8/8,5)
Emisja CO2152 g/km
Prędkość maksymalna203 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h10,5 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/2 lata
Cena wersji podstawowej(1.5 Ecoboost Trend) 119 000 zł
Cena wersji testowej(2.0TDCi AWD Titanium) 165 950 zł
Cena egz. testowego238 050 zł zł