Test

GLE front

Mercedes GLE 350d 4MATIC

Co to jest GLE?

Na dystansie:
380 km

Zaledwie zmiana nazwy, lifting, nowy model? Czym jest Mercedes GLE. Czy mimo debiutu w 2011 wciąż jest warty wydania na niego ponad 300 tysięcy złotych? Duży SUV od Mercedesa zaskoczył mnie w wielu aspektach. Chyba zupełnie nie tego się po nim spodziewałem.

Nigdy nie przepadałem za Mercedesami tej klasy. Zawsze wydawały mi się “nadęte”, niezbyt urodziwe i “kluchowate”. Ale jak wiadomo pozory mylą. Od razu mówię – nie kupił mnie w 100% i po tych kilku dniach wciąż się zastanawiam, czy szukając takiego samochodu, poszedłbym do Mercedesa. Choć trzeba przyznać, że im większego dystansu nabieram, tym robi lepsze wrażenie. Ale od początku.

Dużo i mało

Duży SUV jest duży. To ważne stwierdzenie, mimo swojego pozornego banalnego brzmienia. Taki Grand Cherokee przy całej mojej atencji dla tego modelu, jest niezbyt przestronny jeśli chodzi o np. bagażnik. Z GLE tego problemu nie ma. 690 litrów pojemności wg danych technicznych. Pewnie trochę oszukane, jak u każdego producenta, ale mimo wszystko, nawet na oko, miejsca dla wszystkich bagaży pod elektrycznie otwieraną klapą jest mnóstwo. Nie ma niestety opcji złożenia siedzeń z poziomu otworu załadunkowego (tylna kanapa składa się dwuetapowo – najpierw siedzisko, potem oparcie, tak jak w starszych modelach samochodów), ale za to kształt “kufra” jest regularny i każdemu powinien przypaść do gustu.

Zachwyceni będą też pasażerowie tylnej kanapy. Co prawda w samochodzie nie znalazło się miejsce dla czterostrefowej klimatyzacji, czy podgrzewanych siedzisk kanapy (oczywiście można poszukać tego na liście opcji – to w końcu Mercedes), ale wygoda przedziału pasażerskiego to naprawdę mocny punkt modelu GLE. Przestrzeni nie zabraknie zarówno na nogi, jak i nad głową (mimo szklanego dachu, który zawsze wymusza obniżenie linii podsufitki), a i sama kanapa okazuje się być nadspodziewanie wygodna. Jak widać, tradycja Stuttgartczyków w budowaniu samochodów do bycia wożonym wciąż trzyma się mocno.

GLE kanapa

A co z przodu? Mało miejsca! Na pierwszy rzut oka deska rozdzielcza przytłacza nas swoja bliskością, a tunel środkowy szerokością. Wszędzie jest jakoś blisko i zaczynam się zastanawiać jak to możliwe, że jest tu tak ciasno. Ale po dłuższej chwili dociera do mnie, że to tylko wrażenie optyczne. Fotel jest bardzo wygodny, ustawiłem go sobie bezbłędnie, mogę wszędzie bezproblemowo sięgnąć i o nic nie ocieram. Miejsca jest w sam raz dla każdego, bo nawet wysocy, bądź szersi pasażerowie bez problemu znajdują dla siebie dogodną pozycję, w której nic im nie przeszkadza.

O ile do samej przestrzeni i rozplanowania wnętrza nie można mieć w zasadzie żadnych pretensji, a uroda deski modelu GLE jest sprawą indywidualną, to znajdzie się parę rzeczy, które nie licują z szacownością południowoniemieckiej marki. O ile sama konfiguracja kolorystyczna przypadła mi do gustu, tak wstawki z plastiku udającego drewno już zdecydowanie nie. O ile na desce rozdzielczej, nie wątpię, znajdziemy prawdziwe drewno, to roleta zasłaniająca uchwyty na kubki wygląda już zdecydowanie gorzej. I to by było na tyle, jeśli chodzi o jakość użytych materiałów. Spasowanie, na pierwszy rzut oka, jest świetne, takie jakie powinno być w samochodzie za grubo ponad 300 tysięcy złotych. Tyle, że na nierównościach, zwłaszcza tych poprzecznych następujących po sobie raz za razem (drogi szutrowe, spękany asfalt itp.), coś w mercedesowej desce po prostu trzeszczało.

GLE tunel

Poza tym przyczepię się tradycyjnie do obsługi systemu COMAND. Jak zwykle znalezienie w nim czegokolwiek i odkrycie, czemu do wszystkich miejsc da się dojść na kilka różnych sposobów zajęło mi trochę więcej czasu niż w konkurencyjnych samochodach. Nie zmienia to faktu, że funkcjonalności są na najwyższym poziomie, a opcjonalne audio sygnowane logiem Harman/Kardon pozwala na solidny odsłuch podczas długiej podróży.

Komfort na 5

Pora na test dynamiczny. Tutaj znów Mercedes GLE zdobywa bardzo dużo punktów oraz łapie jednego niespodziewanego minusa.

Zacznijmy jednak od plusów. Podczas kilku dni testu ani razu nie miałem wrażenia, że poruszam się dwutonowym SUVem. Lekkość prowadzenia, zwartość, chęć do zmian kierunku i ograniczenie bujania podczas szybkich manewrów powoduje, że GLE jeździ się jak samochodem co najmniej o klasę mniejszym. Nie powiem, że osobowym, bo wysoka pozycja za kierownicą, jak również wychylanie się podczas ostrych zakrętów jednoznacznie zdradzają charakter samochodu, jednak ogólne wrażenie jest bardzo dobre. Idealnie dobrany układ kierowniczy, pracujący lekko, ale z wyczuciem, przekazujący informacje z przodu samochodu do kierowcy, w takim samochodzie robi naprawdę świetną robotę.

GLE kierownica

Podobnie jak bardzo dobrze radzący sobie na nawierzchniach sypkich i śliskich napęd 4×4. Od razu czuć, że wszystkie cztery koła są napędzane z marszu, a dzięki sporej dozie elektroniki oraz dopracowanej mechaniki systemu, GLE jest stabilny i bardzo neutralny w zakrętach. Na pewno będą z niego zadowoleni kierowcy, którzy zimą poruszają się po górach. Trochę mniej Ci, którzy wymagają lepszych właściwości terenowych. Oczywiście, nie próbowałem samochodu zabrać w głęboki teren, jednak same możliwości systemów raczej nie nastrajają pozytywnie. Pneumatyczne zawieszenie ma regulację zarówno twardości, jak i wysokości. Jest też pokrętło trybów jazdy, które załatwia w GLE wszystko. Możemy wybrać tryb Offroad, Sport, Comfort, Individual oraz sugerującą poruszanie się po zimowych drogach “Śnieżynkę“. Całą resztę, czyli pracę skrzyni biegów, ESP, ABS, twardość oraz wysokość zawieszenia – dobierze za nas komputer. Jedynymi manualnie włączanymi opcjami jest tryb ręczny skrzyni biegów oraz asystent zjazdu ze wzniesienia.

Długie podróże Mercedesem po równych drogach to idealne środowisko dla pracy zawieszenia w trybie Comfortświetnie izoluje kierowcę i pasażerów od tego co się dzieje “na ziemi”. Niektórzy mogą narzekać na zbytnie bujanie, jednak większość pneumatycznych układów ma podobne “problemy” – miękkie zawieszenie + wysoko położony środek ciężkości nigdy nie będą idealne dla wszystkich. Przełączenie w tryb Sport znacznie zmniejsza uczucie kołysania, usztywniając dość mocno konstrukcję. Jednak moim zdaniem, Mercedes traci tu swój atut w postaci komfortowej jazdy. Na poprzecznych nierównościach GLE tylko przeciętnie je wybiera i zdaje się lekko podskakiwać, zupełnie nieadekwatnie do swojego charakteru.

Klasyka gatunku

Myślę, że trzy czwarte SUV-ów na rynku europejskim wyposażonych jest w silnik podobnej konstrukcji – trzy litry pojemności, sześć cylindrów, turbodiesel. Dokładnie tak samo jest w GLE 350d. Mercedesowska jednostka rozwija 258 KM oraz całkiem spore 620 Nm. Motor przenosi moc na koła przy pomocy automatycznej przekładni 9G-Tronic, która stara się jak może zatrzeć moje złe wrażenia po siedmiobiegowej “siostrze”. Biegi zmienia o wiele płynniej i bez szarpania, nie zdarza się jej też zgubić przy redukcjach albo gwałtownych zmianach obciążenia “prawego pedału”. A gwarantuję, że raz na jakiś czas na pewno będziecie chcieli się GLE przejechać dynamicznie, bo jednostka napędowa jest bardzo żwawa. Na papierze daje to 7,1 sekundy do 100 km/h, a więc bardzo dobry wynik. Jednak to, co najbardziej mi się spodobało, to jej reakcja na wciśnięcie gazu i chęć do przyspieszania. Zarówno ze startu, jak i przy wyższych prędkościach, wykazuje się sporą elastycznością i dużym zapasem mocy. Nieco słabiej wypada w najwyższym zakresie prędkości, gdzie silnik sprawia wrażenie, jakby dość szybko dostawał zadyszki. Nie jest to jednak poważny zarzut, bo w takim zakresie prędkości raczej rzadko będziemy naszym Mercedesem jeździć.

gle prawy tył

W kontekście częstego korzystania z samochodu na plus, w stosunku do jednostek stosowanych u konkurencji, wybija się brzmienie silnika. Na niskich obrotach dieslowskie klekotanie jest bardzo ograniczone (czego nie można powiedzieć o BMW albo Audi) a przy nabieraniu prędkości całkiem miło powarkuje, bardziej przywodząc na myśl zwykłe V6. Podczas długiej jazdy ze stałą prędkością jest jeszcze lepiej. Inżynierowie Mercedesa przyłożyli się do wyciszenia wnętrza. Zarówno przy prędkościach miejsko-podmiejskich, jak i na autostradzie, do wnętrza docierają głównie brzmienia systemu audio i ewentualnie szum powietrza opływającego samochód z dużą prędkością.

Oczywiście, choć niestety, silnik nie ma tylko i wyłącznie zalety. W naszym przypadku wadą jest nieco wyższe niż u konkurencji spalanie. O ile w mieście, przy odpowiednich warunkach można zejść do przyzwoitych 11 litrów na “setkę” (choć nie zdarzy się to często), na drodze szybkiego ruchu, nie przekraczając 120 km/h komputer pokazuje dość wysokie 9,9 l/100km, a na autostradzie jeszcze trochę więcej. Dobrze, że chociaż bak jest spory – Mercedes standardowo stosuje tu 93-litrowy zbiornik.

Nic mniej, nic więcej

GLE 350d przód

No cóż, nikt nie mówił że będzie tanio. To w końcu Mercedes. Z drugiej strony, testowany samochód nie był wyposażony kompletnie, brakowało mu kilku gadżetów (od asystenta parkowania, przez system bezkluczykowy czy lepsze audio, na totalnie absurdalnej podświetlanej gwieździe na atrapie chłodnicy kończąc), a i tak cena przekracza 400 tysięcy złotych (413 329 zł). Fakt, nie każdemu potrzebny jest dość drogi pakiet AMG, czy panoramiczne okno dachowe. Poza tym, konkurencja wcale nie będzie tańsza. Za nowiutkie Audi Q7 3.0 TDI z podobnym wyposażeniem będziemy musieli dorzucić “dyszkę” do ceny Mercedesa, podobnie w przypadku BMW X5 xDrive 30d. A więc nie dość, że GLE mimo wieku całkiem nieźle się trzyma, to jeszcze jest nieco tańsze od konkurencji.

Zalety:
  • zwinność prowadzenia i zwartość konstrukcji,
  • dobre wyciszenie silnika,
  • przestronność tylnej kanapy i spory bagażnik
  • komfortowe wnętrze.

Wady:
  • nieidealna praca zawieszenia na poprzecznych nierównościach,
  • zbytnie zautomatyzowanie pracy zawieszenia i napędu,
  • poskrzypujące niektóre elementy wnętrza,
  • dość wysokie spalanie.

Podsumowanie

Zaledwie zmiana nazwy, lifting, nowy model? Możemy odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno nie nowy model. Ale wciąż bardzo dobry. 4,5 roku to w motoryzacji może być całkiem sporo, ale Mercedes dzielnie się opiera. Poprawiłbym nieco zawieszenie w trybie Sport i niektóre materiały we wnętrzu, ale GLE 350d to wciąż niesamowicie przyjemny samochód. Duży SUV, ale “kompaktowy” w prowadzeniu, z dużą ilością miejsca i wygodnym wnętrzem oraz dynamicznym silnikiem. W sam raz na samochód rodzinny.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMercedes GLE 350d 4Matic
Silnikt. diesel, V6, 24 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność2987 cm³
Moc maksymalna190 kW (258 KM) przy 3400 obr/min
Maks. moment obrotowy620 Nm przy 1600 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, dziewięciobiegowa
Napęd4x4, stały
Zawieszenie przódwielowahaczowe, pneumatyczne
Zawieszenie tyłwielowahaczowe, pneumatyczne
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony265/45R20
Bagażnik / po złożeniu siedzeń690/2010 l
Zbiornik paliwa93 l
Typ nadwoziaSUV
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4819/1935/1796 mm
Rozstaw osi2915 mm
Masa własna /ładowność2075/775 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie7,3/6,2/6,6 (test: 13,5/9,9/12,1)
Emisja CO2179 g/km
Prędkość maksymalna225 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,1 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier6 lat /2 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej(GLE 250d) 274 500 zł
Cena wersji testowej291 500 zł
Cena egz. testowego413 329 zł