Test

Renault Megane Grand Coupe 1.6 dCI Intens | fot. Krzysztof Grabek

Renault Megane GrandCoupé 1.6 dCi 130 Intens

Dziecko Talismana

Na dystansie:
620 km

Nie stać Cię na Talismana, a urzeka Cię jego styl? Możliwe, że po przeczytaniu tego testu spojrzysz przychylnym okiem na Renault Megane GrandCoupé. Ten samochód to kolejny produkt francuskiej marki wytworzonym w duchu rewolucji stylistycznej i jakościowej zapoczątkowanej przez nowego Espace’a. Czy Megane GrandCoupé jest tak samo dobre jak testowany przez nas hatchback, a przy tym oferuje coś więcej od zwykłego sedana?

I tak, i nie – odpowiadając wymijająco. Jeśli jednak po przeczytaniu nazwy modelu spodziewaliście się emanującego sportem 4-drzwiowego coupé, to muszę Was rozczarować. Renault Megane noszące wdzięczne, marketingowe imię „GrandCoupé” to po prostu następca Fluence’a. W oczach Francuzów trójbryłowe nadwozie z gustownie wkomponowanym bagażnikiem nie jest zwykłym sedanem, a rasowym GrandCoupé. Próżno tu jednak doszukiwać się jakichkolwiek odwołań do sportowych sedanów takich jak, chociażby, Mercedes CLA.

Renault Megane Grand Coupe 1.6 dCI Intens | fot. Krzysztof Grabek

 

Styl menedżera

Trzeba jednak przyznać, że coś jest w tej zastosowanej nieco na wyrost nazwie. Dość długa maska i mocno zarysowane nadkola sprawiają, że samochód może się pochwalić atletyczną wręcz budową. Mimo że egzemplarz, który otrzymaliśmy do testów, to zasadniczo trójbryłowa odmiana kompaktowej „Meganki”, linia dachu opada dość łagodnie i może przez to wywoływać u niektórych skojarzenia z użytym w nazwie coupé. Stojące przede mną auto, do którego trzymam w ręku elegancką kartę przypominającą bezprzewodową myszkę komputerową, prędzej zakwalifikowałbym do grona liftbacków. Klapa bagażnika pozbawi Was jednak wszelkich złudzeń, bo otwiera się tak jak w tradycyjnym sedanie, czyli bez udziału tylnej szyby. Co ciekawe, można to zrobić na trzy sposoby – wciskając przycisk we wnętrzu, na kluczyku lub machając stopą pod tylnym zderzakiem. Kompaktowy sedan Renault w bogato wyposażonej wersji Intens prezentuje się na tyle elegancko, że z powodzeniem mógłby stać pod polską filią znanej francuskiej firmy ubezpieczeniowej i czekać na kończącego właśnie spotkanie dyrektora jednego z departamentów owej firmy.

Renault Megane Grand Coupe 1.6 dCI Intens | fot. Krzysztof Grabek

Megane GrandCoupé powiela biznesowe schematy sprawdzone przez Renault w klasie średniej. W efekcie odnajdziemy w kompaktowym sedanie sporo nawiązań (głównie stylistycznych) do większego Talismana. Najbardziej oczywiste z nich to charakterystyczne przednie reflektory z LED-owymi wąsami przypominającymi zagięte końcówki kijów hokejowych i tylne światła z pociągniętymi ku emblematowi na środku klapy świecącymi paskami. Mimo wymienionych zapożyczeń Megane GrandCoupé zachowuje swój indywidualny, rozpoznawalny styl, który po prostu dobrze współgra ze stylistyką większego modelu. W nocy odróżnimy te modele po inaczej poprowadzonych „kanałach” świetlnych – w mniejszym Megane nie zataczają one pełnego koła wokół kierunkowskazów, tak jak w Talismanie. Jedyne akcenty kojarzące się jednoznacznie ze sportem to mało widoczne przy czarnej barwie nadwozia wyloty powietrza po bokach tylnego zderzaka i wyrazista, owalna końcówka układu wydechowego.

Wrażenie premium

Najnowsze produkty Renault to ciekawe zjawisko, bo samochody te, choć nie należą do klasy premium, to starają się wywoływać choćby samo złudzenie ich wyjątkowości. Rzeczywiście, w kabinie nowego Megane można poczuć się trochę jak w sporo droższym aucie. Do ceny dojdziemy jednak później i szybko się wówczas przekonacie, że nic nie dostaje się za darmo.

Renault Megane Grand Coupe 1.6 dCI Intens | fot. Krzysztof Grabek

W tym miejscu zaś należy pochwalić konstruktorów Renault za znakomite spasowanie elementów zastosowanych we wnętrzu – to dobrze rokuje, jeśli zamierzacie wejść z autem w dłuższe „pożycie”. Elementy te zostały wykonane z solidnych, miękkich w dotyku materiałów i to nawet w miejscach, gdzie nasze ręce nie wędrują zbyt często. By nie było jednak tak kolorowo, w otrzymanym przez nas do testów egzemplarzu trzeszczał fotel kierowcy – z początku byłem zaniepokojony odgłosami docierającymi do moich uszu podczas zmiany biegów. Szybko okazało się, że winne jest siedzisko, które pod zwiększonym (przy wciskaniu sprzęgła) naciskiem mojego uda wydawało z siebie nieprzyjemne skrzypienie. Jest to o tyle przykre, że gdyby nie przytoczony mankament, mógłbym o fotelach mówić w samych superlatywach. Pokryte mieszanką weluru i eko-skóry zapewniają komfortową podróż nawet na dłuższych odcinkach. Złego słowa nie można też powiedzieć o grubej – acz nieprzesadnie – obszytej skórą kierownicy, którą aż chce się trzymać w dłoniach, co jest raczej wskazane przy prowadzeniu samochodu.

Jeśli siedzieliście już wcześniej w Talismanie, nic nie powinno Was zaskoczyć po zajęciu miejsca za kierownicą „Meganki”. Ja w każdym razie czułem się jak w domu – może za sprawą zadowalającej obszerności wnętrza. Z przodu na miejsce nie będą narzekać nawet rośli podróżni, a na tylnej kanapie wygodnie zasiądą dwie osoby. Pasażerowi pośrodku może być niewygodnie ze względu na tunel środkowy i niezbyt wiele miejsca na szerokość. Postawnych podróżnych od dachu dzieli niewielka przestrzeń, ale szczęśliwie nie muszą oni siedzieć skuleni. Na plus zdecydowanie można zaliczyć także przepastny 550-litrowy bagażnik, do którego łatwo się dostać dzięki sporemu jak na sedana otworowi załadunkowemu.

Renault Megane Grand Coupe 1.6 dCI Intens | fot. Krzysztof Grabek

Deska rozdzielcza w mniejszym modelu różni się głównie brakiem szerokiej, quasi-drewnianej listwy przebiegającej przez konsolę środkową z drzwi kierowcy na drzwi pasażera. Nie zabraknie natomiast ambientowego oświetlenia kabiny, którym możemy zarządzać na wielkim, przypominającym ustawiony wertykalnie tablet, ekranie systemu R-Link 2. Możliwości indywidualizacji na tym jednak się nie kończą, na pokładzie Megane znajdziemy bowiem także znany z większego brata system Multi-Sense pozwalający na dostosowanie ustawień pojazdu wedle swoich aktualnych zachcianek.

Niestety, w trakcie testu ekran odmówił raz posłuszeństwa i pomogło dopiero wyłączenie zapłonu oraz ponowne uruchomienie pojazdu – cóż, najwyraźniej technologia zastosowana w nowych Renault wymaga francuskiej delikatności… Sporadyczne chwile słabości systemu nie potrafią jednak skutecznie odebrać przyjemności czerpanej z możliwości zarządzania niemal każdym aspektem auta – przesuwając palcem po 8,7-calowym ekranie możemy zmienić nie tylko wskazania nawigacji, jeden z czterech motywów cyfrowego zestawu zegarów czy pięciu rodzajów oświetlenia wnętrza, ale także aktywować lub dezaktywować liczne systemy bezpieczeństwa, czy zmienić charakterystykę prowadzenia samochodu. O tym jednak w następnym paragrafie.

Typ neutralny

Pod maską testowanego egzemplarza gnieździł się znany motor wysokoprężny 1.6 dCi o mocy 130 KM, który zapewnia przyzwoitą dynamikę podróży. Maksymalny moment obrotowy wynoszący 320 Nm jest dostępny przy 1750 obr./min – wówczas wyraźnie czuć działanie wspierającej silnik turbosprężarki. Jednostka ta jest w stanie rozpędzić Megane do 201 km/h, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h to dla niej kwestia 10,5 sekundy. I choć nie można tu rozpływać się nad zniewalającymi danymi technicznymi, to nie o to w tym aucie chodzi. Jednakże, prowadząc Megane z tym silnikiem na pewno nie zostaniecie zawalidrogami. Co typowe dla wszystkich jednostek dCi motor napędzający testowe Renault Megane cechował się wysoką kulturą pracy. Na pochwałę zasługuje także spalanie, które mimo panujących w trakcie testu siarczystych mrozów okazało się zaskakująco niskie. Może nie tak niskie, jak to obiecywane przez producenta, ale ciężko było zmusić Megane do wychłeptania więcej niż 6 litrów na 100 kilometrów (odcinek mieszany – 65% miasto, 35% trasa).

Pracujący pod maską, oszczędny silnik wysokoprężny sparowano z nieco rozczarowującą 6-biegową skrzynią manualną. Niby działa poprawnie, ale drogi prowadzenia lewarka nie są idealne i z precyzją znają się troszeczkę mniej, niż konstrukcje niemieckie. Nie jest to jednak zły mechanizm – po prostu nie chwyci Was za serce, a z pewnością będziecie w stanie się do niego przyzwyczaić.

Eco, Neutral, Sport, a może Comfort? Nic z tych rzeczy? A więc musicie wybrać ustawienie Perso, by móc dobrać charakterystykę działania poszczególnych elementów według Waszych preferencji. Każde z ustawień systemu Multi-Sense zmienia czułość układu kierowniczego, dźwięk silnika, reakcję na wciśnięcie pedału gazu, czy nawet kolor podświetlenia wnętrza dbający o odpowiednią atmosferę w trakcie podróży. W praktyce do charakteru kompaktowego sedana dobrze pasuje tryb neutralny, który nie pozwala autu przesadnie bujać się na zakrętach, a przy tym zachowuje odpowiedni komfort podróży. Jeśli jesteście przyzwyczajeni do płynięcia po drodze, będziecie musieli wybrać tryb komfortowy, który według mnie wprowadza trochę zbyt dużo „dystansu” pomiędzy przednie koła a kolumnę kierowniczą i nie zapewnia przy tym zniewalającego poziomu komfortu. Próbować można do skutku, a w razie trudności nie zapomnijcie o wspomnianym już trybie Perso.

Nic za darmo

By stać się właścicielem nietuzinkowego auta z Francji musicie wyłożyć na stół przynajmniej 59 900 zł. Nie jest to dużo, zważywszy na fakt, że po uwzględnieniu obecnych promocji dostaniecie podstawowe GrandCoupé za te same pieniądze, co mniejszego hatchbacka. Jeśli jednak lubicie przemieszczać się dynamicznie, nie zadowoli Was dynamika oferowanego w tej cenie 115-konnego motoru benzynowego. Najdroższa w gamie silnikowej 130-konna jednostka 1.6 dCi występuje tylko w konfiguracji z testowaną wersją Intens, a to winduje cenę do przynajmniej 89 100 zł. Egzemplarz prasowy udostępniony nam do testu wyceniono aż na 108 950 zł. To dość dużo – pamiętajmy, że to auto kompaktowe! Nie ma jednak potrzeby zamawiania wszystkich pakietów oferowanych przez Renault, choć tak naprawdę mało z czego możecie zrezygnować, jeśli chcecie poczuć ducha klasy premium.

Zalety:
  • zaskakująco niskie spalanie
  • urzekająca stylistyka
  • unoszące się we wnętrzu uczucie „premium”
  • zadowalająca przestronność kabiny i łatwy dostęp do bagażnika

Wady:
  • nieidealna skrzynia biegów
  • niedopracowany system R-Link 2
  • skrzypiący fotel kierowcy
  • wysoka cena wyposażenia opcjonalnego

Podsumowanie

Jeśli spodobał Ci się nowy Talisman, ale nie potrzebujesz tak dużego auta, możesz rozważyć zakup Megane GrandCoupé, które udanie przenosi schematy wypracowane przez Renault w klasie średniej do segmentu o oczko niższego. Testowany przeze mnie samochód idealnie wpisuje się w erę nowych francuskich aut, choć nie obyło się bez tradycyjnych już niedociągnięć.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaRenault Megane GrandCoupé dCi 130 Intens
Silnikt. diesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1598 cm³
Moc maksymalna96 kW (130 KM) przy 4000 obr./min.
Maks. moment obrotowy320 Nm przy 1750 obr./min.
Skrzynia biegów6-biegowa, manualna
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłbelka skrętna
Hamulcetarczowe w./tarczowe
Opony225/40 R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń550/987 l
Zbiornik paliwa49 l
Typ nadwoziasedan
Liczba drzwi / miejsc4/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4632/1814/1443 mm
Rozstaw osi2711 mm
Masa własna /ładowność1401/526 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/1850 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie4,7/3,6/4,0 (TEST: 6,1/5,0/5,6)
Emisja CO2103 g/km
Prędkość maksymalna201 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h10,5 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowejLife SCe 115: 59 900 zł
Cena wersji testowejIntens SCe 115: 70 600 zł
Cena egz. testowego108 950 zł


  • Misielko

    Cieszę się, że ktoś zauważył, moim zdaniem zbyt duże podobieństwo do Talismana. Z całym szacunkiem Dla Renault, ale zderzak i przeklejanie znaczków to nie jest dobra droga, nawet motywując to jednolitą stylistyką. Ostatnimi czasy producenci zmieniają bryłę tylko, a cała reszta jest ta sama. Kiedyś przecież Clio II i Megane II diametralnie się różniły wizualnie, a nadal było widać, że to duch Renault, teraz wszystko wygląda tak samo. Obecnie możnaby wręcz robić jeden model i tylko doklejać czy tp suv, sedan, coupe, liftback, jeden pies za przeproszeniem. Aż boję się o kolejną generację Clio.