Bentley Nicolaus Copernicus Collection, czyli o obrotach sfer luksusowych. To pierwszy taki projekt w Polsce

Niedawno miałam okazję przyjrzeć się z bliska samochodom z Bentley Nicolaus Copernicus Collection. To jeden z tych projektów, w których dopiero na żywo można w pełni docenić dbałość o detale i dojrzałość estetyczną całej koncepcji.

Za Bentley Nicolaus Copernicus Collectionodpowiada polski oddział marki. Szukając motywu przewodniego dla tej wyjątkowej serii, postawił na astronoma, który "wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię".  Trudno było o lepszy wybór,  szczególnie dziś, gdy z coraz większym zaciekawieniem spoglądamy w niebo. Ta kolekcja to również świetny sposób na promowanie jednego z największych osiągnięć w historii polskiej nauki.

Bentley Nicolaus Copernicus Collection tworzą trzy samochody: The Earth, The Moon i The Sun. Każdy nawiązuje do głównego bohatera na swój sposób. Mnie jednak – jak przystało na kolekcję inspirowaną teorią heliocentryczną – najbardziej przekonało Słońce. Przyjrzyjmy mu się z bliska.

Bentley Nicolaus Copernicus Collection

Bentley Nicolaus Copernicus: The Sun

The Sun bazuje na Continentalu GTC S i od razu przyciąga wzrok ciepłą kolorystyką. Trudno przejść obojętnie obok satynowego Manuka Orange – lakieru opracowanego specjalnie na potrzeby tej kolekcji. Satynowe wykończenie pięknie wydobywa jego głębię, a w zależności od światła pomarańcz wpada w bardziej złote lub miedziane tony. Kontrastują z nim czarny składany dach i 22-calowe czarne felgi.

Pomarańczowy jest też dominującym akcentem we wnętrzu. Skórę Orange zestawiono tutaj z chłodniejszym Gravity Grey, kontrastowymi przeszyciami i specjalnym wzorem pikowania. Całość uzupełnia Copper Stone Veneer, wykończenie z naturalnego kamienia. Na papierze takie zestawienie mogłoby wydawać się ryzykowne. Na żywo jest efektowne, ale nie krzykliwe – i bardzo dobrze ze sobą współgra.

"O obrotach sfer niebieskich" we wnętrzu Bentleya

Mój ulubiony detal? Rycina z "De revolutionibus orbium coelestium" umieszczona przy tunelu środkowym. Nieco dalej planety i ich orbity przeniesiono na tapicerkę. Wyszyto je na drzwiach i za tylną kanapą.

Jest jeszcze jeden detal, który przyciąga uwagę. Wystarczy otworzyć drzwi, a na podłożu wyświetli się ruchomy model układu słonecznego w kolorze. Czy jest absolutnie niezbędna funkcja? Absolutnie nie. Czy za każdym razem chciałabym na niego spojrzeć? Oczywiście.

I chyba właśnie w tym tkwi siła tego projektu. Można było poprzestać na Manuka Orange, kilku emblematach i nazwisku Kopernika na progu. Zamiast tego powstał samochód, w którym temat przewodni rzeczywiście poprowadzono od początku do końca.

The Sun ma 680 KM. Jest tylko jeden taki samochód

Pod spektakularnym nadowziem kryje się dobrze znane czterolitrowe V8 z silnikiem elektrycznym z Continental GTC S, a cały układ oferuje 680 KM i 930 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

The Sun powstał tylko w jednym egzemplarzu i to on zapadł mi najbardziej w pamięć. Być może przez kolor, być może przez detale, a może dlatego, że w całej swojej ekstrawagancji pozostaje zaskakująco spójny. Luksus łatwo przedawkować. Tutaj udało się zachować właściwe proporcje.