BYD to zrobił! Yangwang U9 oficjalnie przekroczył barierę 500 km/h na drodze

Chińczycy spięli się po zeszłorocznym rekordzie i postawili poprzeczkę jeszcze wyżej. BYD Yangwang U9 Xtreme właśnie przekroczył 500 km/h na lądzie.

Abu Zabi, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Całkiem sporo przedstawicieli mediów oraz kamer. Do tego przedstawiciele Guinessa (tego od rekordów, choć pewnie parę piw też potem "pęknie") oraz zachwycona Stella Li, CEO koncernu BYD. Po ponad roku od poprzedniego rekordu, pobitego na torze w Papenburgu, BYD Yangwang U9 Xtreme wyśrubował rekord prędkości dla "seryjnego" samochodu.

BYD Yangwang U9 Xtreme pojechał 503,17 km/h

To rekord, do którego wielu próbowało się zbliżyć. Ostatnio zresztą, ten sam BYD, który osiągnął jednak prędkość o  ok. 7 km/h mniejszą, nie przekraczając magicznej bariery.

Za kierownicą usiał ponownie kierowca wyścigowy Marc Basseng. Przez blisko rok pracował z inżynierami marki nad poprawieniem rekordu.

Na dodatek ten odbył się na zamkniętej, ale publicznej drodze w kraju słynącym z tego, że na drogach unosi się sporo piasku.

Yangwang U9 Xtreme

Dlatego auto miało dodatkowe wyzwanie. Zresztą, nie tylko ono.

Podobnie jak Michelin PAX, opony dla Bugatti Veyrona, musiały znieść odpowiednie temperatury i prędkości, tak i "gumy" dla Yangwanga są specjalne. Odpowiada za nie Giti, czyli indonezyjska spółka z siedzibą w Singapurze i jeden z większych producentów opon na świecie. Opony dla U9 Extreme są opracowane wspólnie z BYD i raczej nie trafią do innego samochodu.

BYD Yangwang U9 Xtreme do bicia rekordu został nieco zmodyfikowany. Świadczy o tym potężna klatka bezpieczeństwa, której nie ma w aucie seryjnym. Przy czym seryjnie, to dużo powiedziane. Ma powstać nie więcej jak 30 sztuk auta w wersji Xtreme. I wątpię, żeby wszystkie osiągały 500 km/h.

Wcześniejsze testy nie skończyły się pomyślnie. Sam koncern udostępnił film, na którym przy 480 km/h jeden z egzemplarzy rozbija się, na szczęście bez szkody dla kierowcy.

Tak czy inaczej, auto do przebicia tej bariery potrzebowało czterech silników elektrycznych, które w sumie dają 3020 KM. System wektorowania mocy działa 100 razy na sekundę, a za odpowiedni docisk dba rozbudowana aerodynamika, z potężnym skrzydłem typu Swan-neck na czele.

To bez wątpienia inżynierski sukces chińskiego koncernu. Oczywiście, ma on większy wpływ na propagandę i marketing, niż na standardowe auta. Ale takimi rekordami zawsze motoryzacja się napędzała. Więc gratulujemy!

Jest też filmik: