Chińska Toyota Alphard z silnikiem z kosiarki to pakistańska elektromobilność. Coś tu bardzo nie gra
Tania elektromobilność to przyszłość. Nawet w Pakistanie. Ale Nora EV Metro wygląda, jakby wszystko w niej poszło nie tak. Poza wyglądem, bo ten jest z Toyoty.
Niedzielny kącik "Poznaj świat" tym razem zabiera nas do Pakistanu, gdzie premierę ma Nora EV Metro. Ma to być tanie auto elektryczne, dostosowane do miejscowych dróg oraz infrastruktury. No i kierowców. Samochód wygląda bardzo znajomo. Koncepcja za to jest przedziwna.
Nora EV Metro kryje szokującą technologię
Bez wątpienia stylistyka pakistańskiej propozycji przywołuje na myśl Japonię. Choć linia boczna zdradzi, że to pięciomiejscowy minivan, wizualnie z przodu i z tyłu mamy do czynienia z uproszczoną wersją Toyoty Alphard. Podobne, podzielone na sekcje przednie i tylne lampy oraz atrapa z chromowanymi szczebelkami mają za zadanie stworzyć bardziej "premium" wizerunek auta. Świetnie to kontrastuje ze srebrnymi stalowymi felgami i linią boczną narysowaną przez przedszkolaka. To maksymalnie uproszczony samochód, ale też taki ma być.
Auto ma 3,9 metra i ma wygodnie pomieścić pięć osób. Auto ma chińskie korzenie, stamtąd pochodzi konstrukcja, ale została ponoć przeprojektowana tak, aby w środku lepiej mieścili się wyżsi kierowcy.
Ale przy tej długości szokujące są parametry techniczne tego auta. Nora EV Metro jest oczywiście elektryczna i ma trzy rozmiary akumulatora do wyboru.
I silnik o mocy PIĘCIU koni mechanicznych. To mniej więcej tyle, co akumulatorowe traktorki ogrodowe. Nie wiem jak to będzie w stanie ruszyć z chociażby trzema osobami na pokładzie. Blisko 4 metry to jak samochód segmentu B. Nawet Citroen Ami ma 8,2 KM, a jest plastikowym, dwuosobowym kwadrycyklem.
Do tego akumulatory mają trzy pojemności, od 9 kWh, przez 15 kWh, aż po 23,1 kWh. Ten ostatni teoretycznie ma zapewnić między 250, a 300 km zasięgu. Podziwiam optymizm.
Podziwiamy zdolności Photoshopa twórców tej sesji
Dodatkowo Nora EV będzie oferować wersję z Range Extenderem. Niewielki generator oraz trzylitrowy zbiornik paliwa mają pomóc przejechać dodatkowe 150 - 180 km. Oprócz tego firma planuje wypuścić wymienne baterie oraz uruchomić sieć stacji, na których będzie można szybko podmienić akumulator. Bardzo ambitny plan.
Choć auto bez wątpienia ma swoje korzenie gdzieś w Chinach, Nora EV stawia na lokalną produkcję "od A do Z", co na pewno się chwali.
Mniej chwali się ustalenie ceny auta. Nie ma jeszcze oficjalnej, ale ma nie przekraczać 3 mln pakistańskich rupii. A to jest 42 000 zł.
Całkiem sporo jak na samochód z takimi parametrami.


