Geely Auto ogłasza wyniki finansowe. Tylko eksport utrzymuje chińskiego giganta

Geely Auto pokazało wyniki za trzeci kwartał 2026 roku. Ostatnie trzy miesiące pokazują, że sprzedaż w Chinach jest nieopłacalna, a eksport "ratuje" markę.

Biorąc pod uwagę chińskie ceny samochodów, to nie powinno nikogo dziwić. Wojna cenowa jest na tak wysokim poziomie, że samochody stają się absurdalnie tanie. Naiwnością jest jednak twierdzenie, że producent na nich dużo zarabia. Wyniki, które pokazało Geely Auto sugerują, że wszyscy płacimy za niskie ceny w Państwie Środka.

Geely Auto z zyskiem, ale 92% przychodów generuje eksport

Całkowite przychody w trzecim kwartale 2026 roku to 99 miliardów Juanów. Czyli blisko 60 miliardów złotych. Olbrzymi przychód, ale zysk netto to zaledwie 5,2 mld juanów, czyli 3 miliardy złotych.

Eksport chińskiego koncernu to 343 700 sztuk samochodów i wygenerował 4,84 miliarda juanów zysku netto. czyli 2,86 miliarda złotych. W tym samym czasie w Chinach sprzedano 812 500 sztuk. I to przyniosło zaledwie 370 milinów juanów. A więc blisko 220 milionów złotych. Przy ponaddwukrotnie większej sprzedaży w ojczyźnie, to eksportowane auta wygenerowały blisko 93% zysku netto. 

Nie dziwne więc, że Geely Auto podniosło sobie docelowy wolumen eksportowy na ten rok do blisko miliona samochodów.

Geely Auto Geely Monjaro EM-i. Potencjalny hit eksportowy koncernu

Co oznaczają te wyniki? Jeszcze większą ekspansję międzynarodową i presję na wynik. Marża zysku netto na poziomie 5% w tak dużym koncernie nie jest raczej powodem do zadowolenia. Choć i tak jest znacznie lepsza niż w wielu zachodnich.

Grupa BYD również zyskuje tylko dzięki eksportowi

Podobne wyniki, choć nieco mniej "otwarcie" ogłosiła grupa BYD. Firma w trzecim kwartale wzrosła o blisko 14%, osiągając przychody na poziomie 221 mld juanów. Zysk netto to 10,2 mld juanów. Marża zysku netto to więc jeszcze mniej, około 4,6%. I choć BYD nie informuje o tym, ile z tego przypada na eksport to przyznaje, że bez eksportu nie byłoby wzrostu.

Opinia redakcji

Nie ma szans na utrzymanie takiego tempa wzrostu i tak niskich cen w olbrzymich koncernach, jakimi stały się chińskie firmy. Bańka gdzieś pęknie. Albo wojna cenowa na rynku lokalnym stanie się tak zacięta, że firmy zaczną szukać oszczędności (w produkcji, liczbie modeli itd.), albo ceny gwałtownie podskoczą. To jest też pewne poza Chinami. Jeśli sytuacja się utrzyma, "my" (tj świat) stanie się kroplówką dla tych gigantów.