Opel Astra ma znowu 280 KM. Spokojnie, obok OPC nawet nie stał

280 KM, Opel Astra i trzy litery sugerujące sportowe emocje. Brzmi znajomo? Spokojnie, szaleństwa tutaj nie będzie.

Pamiętacie jeszcze Astrę OPC? W ostatnim wcieleniu tego samochodu pod maską pracował dwulitrowy, turbodoładowany silnik, który rozwijał 280 KM. Miał też dobre zawieszenie, mechaniczną szperę i zawieszenie HiPerStrut. Opel nie bawił się wtedy w półśrodki, bo Astra OPC miał rywalizować z najmocniejszymi przednionapędowymi kompaktami na rynku.

Teraz liczba 280 wraca. Tyle że w zupełnie innym wydaniu, z dopiskiem GSE, a emocji to tutaj zbyt dużo nie będzie.

Opel Astra GSE Line ma 280 KM. Ale nie ekscytujcie się, bo...

...Opel sięga tutaj po napęd, który znamy już z Corsy GSE i Mokki GSE. Tak, jest to elektryk, który generuje 280 KM. Tym samym nowa Astra zrówna się mocą z dawnym OPC.

I tutaj można byłoby już otwierać szampana, gdyby nie jeden drobny szczegół. Wersja GSE Line nie jest nowym OPC. Ba, nie jest nawet pełnoprawnym sportowym wariantem Astry. To nowa linia wyposażenia, która zastępuje dotychczasowy wariant GS Line.

Opel zaoferuje ją z każdym napędem dostępnym w tym modelu. Wydanie GSE Line dostanie więc wersja benzynowa z miękką hybrydą, hybryda plug-in i wariant elektryczny.

Co ciekawe, stara Astra GSe miała mniej mocy i więcej sportu

Przed liftingiem w gamie była Astra GSe, z hybrydą plug-in o mocy 225 KM. Na papierze wypada więc znacznie słabiej od nowego elektrycznego GSE Line.

Różnica polega na tym, że tam faktycznie zmodyfikowano układ jezdny. Zawieszenie obniżono o 10 mm, pojawiły się inne sprężyny i amortyzatory Koni FSD. Inżynierowie zmienili też ustawienia układu kierowniczego oraz ESP.

W przypadku nowej Astry GSE Line producent na razie nie wspomina o takich zmianach. Wszystko wskazuje więc na to, że przynajmniej w większości wersji dostaniemy standardowe podwozie dopasowane do konkretnego napędu.

Nowa Astra może mieć zatem o 55 KM więcej od starej wersji GSe, ale sama moc nie załatwia sprawy.

Opel dorzuca więc trochę czerni, większe felgi i żółte przeszycia

Zmiany nie są rewolucyjne. Przedni zderzak pozostaje taki sam jak w pozostałych wersjach Astry po liftingu. Opel dodaje za to błyszczące czarne elementy wokół bocznych wlotów powietrza i niewielkie oznaczenia GSE Line.

Opel Astra GSE 2026

Do tego dochodzi charakterystyczny detal świetlny w grillu Vizor. Standardem są 17-calowe felgi z diamentowym wykończeniem, a na liście opcji znajdą się obręcze o średnicy 18 cali.

Trochę więcej dzieje się w kabinie. Na kierownicy, boczkach drzwi i środkowym podłokietniku pojawiają się jaskrawożółte przeszycia i lamówki. Opel dorzuca aluminiowe nakładki na pedały, a opcjonalnie można zamówić sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami.

Sam kokpit pozostaje bez większych zmian. Przed kierowcą znajdują się dwa 10-calowe ekrany tworzące cyfrowy zestaw wskaźników i system multimedialny.

Opel Astra GSE Line zadebiutuje już w październiku

Nową wersję zobaczymy publicznie podczas salonu samochodowego w Paryżu. Opel zaplanował rynkowy debiut Astry GSE Line na wiosnę 2027 roku.

Producent pokazał na razie wyłącznie hatchbacka. Nie potwierdził jeszcze, czy te same zmiany obejmą Astrę Sports Tourer. Później w 2027 roku oznaczenie GSE Line trafi również do kolejnych modeli Opla.

Moim zdaniem to wielka strata. Ta marka, podobnie jak i cały Stellantis, nie ma ani jednego sensownego silnika do takiego samochodu. Tym samym pozostaje im "cieszyć się" tym, co mają, dokładając bonusowo mocnego elektryka. Co za czasy...