Poznałem z bliska BMW iX4. Doskonale wiem kto je kupi (i Wy też)

Niemcy mówią o aerodynamice, ale doskonale wiemy, że to moda będzie kluczowym czynnikiem stojącym za wyborem tego samochodu. Na rynek wjeżdża BMW iX4. Jak wypada na żywo? Miałem okazję poznać je z bliska.

Odeszło X4, niech żyje BMW iX4. Spalinowy odpowiednik tego auta przeszedł do historii wraz z poprzednią generacją modelu X3. Niemcy uznali, że w gamie aut spalinowych trzeba zrobić delikatne cięcia, stąd też decyzja o rezygnacji z takiego wariantu nadwoziowego. W przypadku nowego elektryka sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.

Z technicznego punktu widzenia takie nadwozie ma sens aerodynamiczny. Wiem, że brzmi to marketingowa papka, ale opadająca tylna część nadwozia poprawia przepływ powietrza i zmniejsza współczynnik oporu (halo, Prius chociażby się kłania). Do tego tutaj nieco mocniej pochylono słupki A i obniżono samą linię dachu, co też przekłada się na poprawę kluczowych współczynników.

 

A jak dobrze wiemy w elektrykach jest to na wagę złota. Walka o zasięg toczy się tutaj nie tylko w napędzie, ale także w aerodynamice, czy nawet w oporach toczenia. Niemcy uznali więc, że BMW iX4 jest obowiązkową pozycją w ich gamie. Uważam jednak, że Ci, którzy skuszą się na ten samochód, wybiorą go z innych pobudek.

BMW iX4 2027 test

Prawda jest taka, że BMW iX4 będzie po prostu traktowane jako to "modniejsze"

Ten podział ukuto już dekady temu, gdy pierwsze BMW X6 wjechało na rynek, przecierając szlak innym markom. Dość szybko do X5 przypięto łatkę "tego nudniejszego i zwyczajnego" samochodu, zaś X6 stało się symbolem mody i stylu. Obecnie wygląda to nieco inaczej, niemniej wciąż design jest kluczowym czynnikiem.

Jedni na iX4 będą narzekać, inni się zachwycą. Doskonale wiemy, że większość internetowych komentatorów raczej nie jest zainteresowana zakupem takiego pojazdu. A jak sugerują badania rynku, które przeprowadziło BMW, chętnych na takie nadwozie w nowym SUV-ie z rodziny Neue Klasse nie brakuje.

Sam tył wygląda specyficznie, ale moim zdaniem nie jest zły. Co prawda egzemplarz, który wystawiono w studio, miał bardzo smutną kompletację kolorystyczną nadwozia (w połączeniu z aerofelgami nie wygląda to porywająco), ale nadrobił wnętrzem z oliwkowymi wstawkami.

To, co ważne. Z tyłu wciąż jest dużo miejsca nad głową (szklany dach jest stosunkowo wysoko, nie ma rolety, ale to daje cenne centymetry), a bagażnik, choć nieco mniejszy niż w iX3, wciąż pozostaje pojemny. Ma niecałe 500 litrów pojemności, co jest niezłym wynikiem. Poza tym pod maską mamy też spory frunk na kable i rzadziej używane przedmioty.

BMW iX4 2027 test

BMW iX4 jest też odpowiednio droższe od iX3

Startuje bowiem od 310 000 złotych. W tej cenie dostaniemy wersję xDrive 40, która ma akumulator o pojemności 82,6 kWh, a silnik generuje 374 KM. Dla porównania BMW iX3 50 xDrive startuje od 320 000 złotych (podrożało o 10 000 złotych od premiery, niestety), a wersja 40 xDrive kosztuje w nim 287 500 złotych.

Flagowe iX4 50 xDrive wymaga zaś wydania 342 500 złotych. Tu też pojawia się mała gwiazdka, gdyż w styczniu ofertę tego modelu uzupełni wersja M60. Będzie jeszcze mocniejsza, nieco podrasowana wizualnie i zapewne znacznie droższa.