Audi chciało pochwalić się nową fabryką. Szef marki wywołał jednak potężny skandal

Audi ogłosiło budowę pierwszej fabryki w USA, zapowiedź inwestycji przyćmiła polityka. Wszystko przez wystąpienie Gernota Döllnera na wiecu Donalda Trumpa, które wywołało burzę w Niemczech.

Niemiecki producent przygotowuje się do jednej z największych inwestycji w swojej historii. Nowy zakład ma pozwolić na zwiększenie sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, a przede wszystkim na ograniczenie kosztów związanych z importem samochodów z Europy. Ogłoszenie tych planów miało być ważnym momentem dla marki. Tymczasem sposób, w jaki przedstawiono inwestycję, spotkał się z bardzo ostrą reakcją przedstawicieli pracowników i niemieckich polityków.

Audi zainwestuje 4 miliardy dolarów, a w USA powstanie nowa fabryka. Ogłoszenie tych planów wywołało jednak kontrowersje

Audi planuje budowę nowego zakładu w Georgii. Będzie to pierwsza fabryka marki na terenie Stanów Zjednoczonych, a wartość całej inwestycji oszacowano na 4 miliardy dolarów.

Prace budowlane mają rozpocząć się w 2027 roku, a produkcja ruszy na początku kolejnej dekady. Docelowo z taśm montażowych ma zjeżdżać do 200 000 samochodów rocznie. Nowa fabryka zapewni również 4500 miejsc pracy.

Niemcy nie przedstawili jeszcze oficjalnej listy modeli, które będą tam produkowane. Wiadomo jedynie, że zakład skoncentruje się na dużych SUV-ach klasy premium, opracowanych z myślą o klientach z Ameryki Północnej. Najbardziej prawdopodobnymi kandydatami są nowe Audi Q7 i Q9. Niewykluczone, że dołączy do nich również kolejna generacja Q8.

Audi fabryka USA Dollner

Aktualnie modele Q7 i Q9 są produkowane w Bratysławie. Dopiero po uruchomieniu amerykańskiego zakładu część produkcji może zostać przeniesiona za ocean

Decyzja Audi ma przede wszystkim uzasadnienie ekonomiczne. Lokalna produkcja pozwoli ograniczyć koszty związane z cłami na samochody importowane do USA. Ma to oczywiście ogromne znacznie w perspektywie polityki handlowej Donalda Trumpa, która mocno uderzyła w europejskich producentów. Według Reutersa same cła kosztowały Audi około 1,2 miliarda euro w ubiegłym roku.

Ciekawostką jest to, że Volkswagen realizuje już inną dużą inwestycję w Stanach Zjednoczonych. W Karolinie Południowej powstaje fabryka marki Scout Motors, której budowa pochłonie około 2 miliardów dolarów. Będzie ona produkować terenowego SUV-a Traveler i pickupa Terra, a jej docelowe moce produkcyjne również wyniosą 200 000 samochodów rocznie.

Gernot Döllner pojawił się na wiecu Donalda Trumpa. Tam ogłoszono inwestycję i... wywołano niemały skandal. O co chodzi?

Trzy dni temu, 24 października, Donald Trump zorganizował wiec Partii Republikańskiej w Perry, w stanie Georgia. Wydarzenie było elementem kampanii przed wyborami do Kongresu, które odbędą się 3 listopada.

Podczas swojego wystąpienia amerykański prezydent poinformował o planowanej inwestycji Audi i oczywiście ją jako jeden z przykładów skuteczności prowadzonej przez siebie polityki gospodarczej, w tym wprowadzonych ceł na importowane samochody.

Następnie zaprosił na scenę Gernota Döllnera, prezesa Audi. Szef niemieckiej marki podziękował Trumpowi za wsparcie i przedstawił plany dotyczące nowej fabryki.

Sama obecność przedstawiciela dużego koncernu motoryzacyjnego podczas wydarzenia z udziałem prezydenta Stanów Zjednoczonych nie jest niczym niezwykłym. W tym przypadku kontrowersje wzbudził jednak charakter spotkania.

Nie była to bowiem konferencja gospodarcza ani oficjalna uroczystość zorganizowana przez amerykańską administrację. Döllner wystąpił podczas wiecu wyborczego Partii Republikańskiej, na którym Trump wspierał kandydatów swojego ugrupowania. Jednym z nich był Mike Collins, ubiegający się o miejsce w Senacie.

W efekcie ogłoszenie wielomiliardowej inwestycji Audi stało się częścią wydarzenia o charakterze politycznym, zorganizowanego zaledwie dziesięć dni przed wyborami. I to oczywiście sprawiło, że w Niemczech zawrzało.

W rodzimym kraju Audi krytyka pojawiła się ze wszystkich stron. Związkowcy krytykują szefa marki

Wystąpienie Döllnera spotkało się z bardzo negatywnym odbiorem wśród przedstawicieli niemieckich związków zawodowych i rad pracowniczych Volkswagena. Jedną z pierwszych osób, które publicznie skomentowały tę sytuację, była Christiane Benner, przewodnicząca IG Metall i wiceprzewodnicząca rady nadzorczej grupy Volkswagen.

Benner określiła obecność szefa Audi na wiecu Trumpa jako "skrajnie żenującą, politycznie niedopuszczalną i niegodną firmy oraz jej pracowników". Zwróciła również uwagę na obowiązujące w koncernie zasady dotyczące neutralności politycznej.

Równie stanowczo zareagowała Daniela Cavallo, przewodnicząca rady zakładowej. Jej zdaniem kierownictwo koncernu pozwoliło wykorzystać Audi jako element politycznego wydarzenia organizowanego przez Trumpa.

Audi fabryka USA Dollner

Cavallo zarzuciła Döllnerowi udział w propagandowym przedstawieniu i skrytykowała również Olivera Blume, prezesa Grupy Volkswagen, który miał wiedzieć o planowanym wystąpieniu szefa Audi

Przewodnicząca rady zakładowej podkreśliła jednocześnie, że nie kwestionuje biznesowego uzasadnienia produkcji samochodów w Stanach Zjednoczonych. Jej zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim sposobu ogłoszenia inwestycji oraz wykorzystania jej podczas kampanii wyborczej.

Do dyskusji włączył się także Ferdinand Dudenhöffer, niemiecki ekspert rynku motoryzacyjnego. Porównał Döllnera do Elona Muska, nazywając go "mini Elonem Muskiem". Było to nawiązanie do politycznego zaangażowania szefa Tesli po stronie Donalda Trumpa.

Kontrowersje związane z wystąpieniem prezesa Audi zbiegły się z trudną sytuacją grupy w Niemczech. Koncern prowadzi szeroki program restrukturyzacji, obejmujący ograniczanie kosztów i redukcję zatrudnienia. Tymczasem Audi zapowiada utworzenie 4500 nowych miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych.

Na tę kwestię zwrócił uwagę również Olaf Lies, premier Dolnej Saksonii, czyli landu posiadającego znaczące udziały w Volkswagenie. Polityk stwierdził, że wiec wyborczy nie jest odpowiednim miejscem do ogłaszania inwestycji tej skali.

Audi ma własne zasady neutralności politycznej. Czy Döllner je naruszył?

Krytyka wystąpienia Döllnera dotyczy nie tylko jego politycznego charakteru. Pojawiły się również pytania o zgodność udziału prezesa Audi w wiecu z wewnętrznymi regulacjami firmy.

Kodeks postępowania Audi przewiduje ograniczenia dotyczące publicznych wystąpień przedstawicieli przedsiębiorstwa z politykami ubiegającymi się o kluczowy "stołek". Zasady te obejmują okres trzech miesięcy poprzedzających głosowanie i mają chronić neutralność polityczną marki.

Döllner wystąpił na scenie u boku Trumpa zaledwie dziesięć dni przed wyborami do Kongresu. Zdaniem Christiane Benner było to rażące naruszenie obowiązujących zasad.

Audi przedstawiło jednak własne stanowisko w tej sprawie. Według firmy udział Döllnera w wydarzeniu został wcześniej zatwierdzony w ramach wyjątku od wewnętrznych regulacji. Takie odstępstwa mają być dopuszczalne w określonych okolicznościach.

Sam Döllner tłumaczył swoją decyzję znaczeniem planowanej inwestycji i wielomiesięcznych negocjacji prowadzonych w Stanach Zjednoczonych. Wskazywał również na szacunek dla urzędu amerykańskiego prezydenta, którego zaproszenie zdecydował się przyjąć.

Audi zapewnia, że nadal przestrzega zasady neutralności politycznej. Firma podkreśla też, że decyzje dotyczące obecności jej przedstawicieli na wydarzeniach publicznych podejmuje z uwzględnieniem interesów biznesowych przedsiębiorstwa.

Nowa fabryka Audi wymaga jeszcze zgody. Związki zawodowe mają ważny głos

Kontrowersje wokół wystąpienia Döllnera pojawiły się w momencie, gdy budowa nowej fabryki nie została jeszcze ostatecznie zatwierdzona. Inwestycja wymaga zgody rady nadzorczej całego koncernu. Zgodnie z obowiązującymi w koncernie zasadami decyzje dotyczące otwierania nowych zakładów lub przenoszenia produkcji wymagają większości dwóch trzecich głosów.

Połowę miejsc w radzie nadzorczej zajmują przedstawiciele pracowników. Oznacza to, że związki zawodowe mają istotny wpływ na proces zatwierdzania inwestycji.

Jednym z możliwych scenariuszy jest uzależnienie poparcia dla amerykańskiej fabryki od dodatkowych gwarancji dotyczących zatrudnienia i przyszłości niemieckich zakładów. Na razie nie ogłoszono jednak formalnej decyzji w tej sprawie.

Christiane Benner przypomniała już, że ostateczne zatwierdzenie budowy nowej fabryki należy do odpowiednich organów Grupy Volkswagen, a nie do uczestników wydarzeń politycznych w Stanach Zjednoczonych.