Chińczycy może i robią przyzwoite samochody, ale o stylu wciąż nie słyszeli. Wszystko na jedno kopyto
Nadal nie mogę zrozumieć zachwytów nad wyglądem chińskich samochodów. Tak, są to często całkiem niezłe auta, ale większość z nich wygląda tak, jakby projekty wyjeżdżały z jednego biurka.
Niczym w tym żarcie: "możesz spisać, tylko zmień coś, aby facetka się nie pokapowała". W sieci lubię od czasu do czasu poczytać "zachwyty" nad chińską motoryzacją, zwłaszcza te, które płyną z ust (i klawiatur) osób zaślepionych autami z Państwa Środka. Peany pod adresem designu pojazdów zza Wielkiego Muru i wieszczenie końca europejskiej motoryzacji stało się specjalnością kilku osób, co budzi lekki uśmiech na twarzy, głównie zażenowania.
Od razu zaznaczę jedną rzecz: chińskie samochody, przynajmniej te znanych i dobrych marek, nie są złe. Wiele z nich robi dobre wrażenie, a cena przyciąga. Mam do nich jednak jeden zarzut - znakomita większość prezentuje się po prostu... nijako.

Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że chiński odbiorca ma specyficzny gust, ale na miłość boską, tu nie ma czym się zachwycać!
Jak stworzyć chiński samochód? Weź bardzo prosty i generyczny design, dołóż ekrany we wnętrzu. Gotowe, można sprzedawać
Być może jest to efekt mojego uprzedzenia do nadmiernej ekranozy, która stała się chorobą motoryzacji w drugiej dekadzie XXI wieku. Mam wrażenie, że producenci doszli do etapu, w którym po prostu przestało im się chcieć. Trochę przypomina mi to świat telefonów. Kiedyś miały różne kształty i formy, kolory, ciekawe rozwiązania. Teraz są to czarne wyświetlacze, które po prostu różnią się osprzętem.
Europejskie marki zaczęły rozumieć, że na Starym Kontynencie oczekuje się czegoś innego. Fizyczne przyciski grają kluczową rolę (wbrew pozorom), a konkurs na największy ekran nie robi już na nikim wrażenia.

W Chinach sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Tam wszystkie samochody tworzy się w zasadzie w ten sam sposób. Niektóre marki oferują w zasadzie identycznie wyglądające samochody, które odróżniają drobne detale.

Wnętrze? Jakie wnętrze? Dwa lub trzy wyświetlacze, dwie ładowarki indukcyjne, zero przycisków. Gdzie tu indywidualizm, gdzie coś, na czym można zawiesić wzrok? Ba, nie ma tutaj też ergonomii, gdyż w znakomitej większości systemy chińskich samochodów pod kątem "user experience" odstają od europejskich pojazdów.
Najbardziej fascynuje mnie jedna rzecz: te wielkie nazwiska ze świata designu, które chińskie koncerny ściągają do swoich biur, nie przekładają się na jakąkolwiek "unikalność" ich pojazdów
Wolfgang Egger (Alfa Romeo 8C), Stefan Sielaff (Audi A7), Jozef Kaban (Bugatti Veyron), Gilles Taylor (Rolls-Royce). To tylko wybrane z nazwisk, które obecnie pojawiają się przy projektach największych chińskich koncernów. Odpowiednio będzie to BYD, Zeekr (Geely), MG SAIC, Hongqi-FAW.
Jak sami widzicie są to więc osoby, które odpowiadały za wygląd wielu fantastycznych samochodów. Dlaczego więc w Chinach ich geniusz gdzieś znika? Mam wrażenie, że wynika to z wymagań tych koncernów.
Na koniec dnia to Chiny są priorytetem, a Europa dostaje w większości te same pojazdy po drobnych zmianach. BYD co prawda zaczyna zmieniać podejście, niemniej póki co chodzi o zapełnienie konkretnych segmentów.
Chińskie koncerny mogą za to pochwalić się tym, że kierunek designu nadają ludzie z ogromnym doświadczeniem. W praktyce jednak ich udział zdaje się być ograniczony tylko do wskazania palcem potencjalnej drogi, którą te firmy mogą przyjąć - pierwsze skrzypce gra zawsze decyzja płynąca zza biurek zarządu.

Najgorsze jest jednak to, że era kopiowania wcale się nie skończyła
Po prostu zmieniono podejście do tego procederu. Teraz nie są to już chamskie klony, a po prostu starannie opracowane modele, mocno "inspirowane" produktami różnych europejskich (i nie tylko) marek. Jednocześnie te wszystkie marki z Chin bardzo często tworzą niemal identyczne auta - niektóre auta BYD wyglądają jak większe sedany Geely, niektóre Geely wyglądają jak SAIC, a niemal każdy duży chiński gracz skopiował na swój sposób Porsche Taycana.


Szczerze mówiąc jestem ciekaw, czy dojdziemy do momentu, w którym Chińczycy wyjdą z bańki "wielkich ekranów i neutralnego designu". Denza próbuje eksperymentować z wyglądem aut (ale bez szaleństw). MG szuka pomysłu na siebie, ale to wciąż zbyt mało. Poza tym obawiam się, że ta "techniczna pogoń" sprawi, iż ekrany będą dalej wiodły prym, eliminując jakikolwiek design.


