Chińczycy są gotowi zdominować kolejny motoryzacyjny rynek. Mowa o samochodach... klasycznych
Spodziewaliście się, że Chińczycy wezmą na celownik samochody klasyczne? Co więcej, robią to, czego nie ma na rynku.
Jeśli myśleliście, że Chiny nie tkną rynku samochodów klasycznych, to niestety byliście w błędzie. W tym kraju pojawiły się już firmy, które wywęszyły świetny biznes. Co więcej, robią coś, czego tak naprawdę brakuje na rynku - blacharkę i całe nadwozia dla wielu kultowych samochodów.
Hagerty i Larry Chen wybrali się do fabryki takich nadwozi, aby pokazać jak wygląda cały proces "od kuchni". Szczerze mówiąc jest to dla mnie szokujące, gdyż to, co tutaj widzicie, wygląda niczym świetnie wykonany produkt wysokiej jakości. A takich rzeczy bardzo brakuje firmom zajmującym się remontami samochodów.
Chińczycy sprawią, że samochody klasyczne dostaną drugie życie? Tak to wygląda
W prowincji Jiangsu, około trzech godzin jazdy od Szanghaju, działa firma o mało chwytliwej nazwie Jiangsu Juncheng Vehicle Industry. To przedsiębiorstwo założone w 2012 roku, które specjalizuje się w produkcji metalowych części nadwoziowych.
Firma nie zajmuje się budową samochodów - skupia się wyłącznie na tym, czego najbardziej potrzebują właściciele zabytkowych aut, czyli na nowych elementach karoserii.
Oferta obejmuje zarówno pojedyncze części, jak i kompletne struktury nadwoziowe. W katalogach firmy można znaleźć elementy do takich modeli jak Toyota AE86, Datsun 240Z, Toyota Land Cruiser serii 40 i 60, Ford Bronco pierwszej generacji, Land Rover Defender 90 i 110, Ford Escort MK2, Volkswagen T1 czy Mazda RX-3.
I teraz najlepsze - nie są to wyłącznie błotniki lub maski. Chiński producent produkuje również drzwi, panele boczne, dachy, elementy konstrukcyjne, wsporniki oraz kompletne skorupy nadwoziowe.

Wybierz sobie klasyka, a dostaniesz do niego części. Chińczycy twierdzą, że samochody klasyczne to świetny biznes
Najciekawsze są kompletne karoserie. W ofercie znajdują się już pełne nadwozia przeznaczone do Toyoty AE86 produkowanej w latach 1983-1987 oraz do Datsuna 240Z z lat 1969-1973.
To rewolucja na rynku samochodów klasycznych. Wiele egzemplarzy tych samochodów przez lata zostało zniszczonych przez korozję lub uszkodzenia powypadkowe. W przypadku niektórych modeli znalezienie zdrowego nadwozia graniczy dziś z cudem.
Dzięki nowym nadwoziom łatwo można odbudować cały pojazd w zasadzie od podstaw. W świecie klasyków nie jest to nic niezwykłego. Podobne rozwiązania od lat funkcjonują w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych, jednak do tej pory dotyczyły głównie wybranych modeli.
I teraz najlepsze - to produkcja fabryczna. Liczba nadwozi, które opuszczają ten zakład, jest porażająca
Ta "mała" firma samodzielnie projektuje i wykonuje tłoczniki oraz narzędzia potrzebne do produkcji części. Wykorzystuje do tego systemy projektowe czołowych producentów: CATIA, ALIAS, CAE i UG.
Proces rozpoczyna się od stworzenia formy. Materiał obrabiają maszyny CNC, a następnie specjaliści ręcznie wykańczają powierzchnie tłoczników. Dopiero później trafiają one na linie produkcyjne.
Gotowe części przechodzą przez kolejne etapy obejmujące tłoczenie, cięcie laserowe, spawanie, obróbkę krawędzi, polerowanie oraz zabezpieczenie powłoką elektroforetyczną EDP. To technologia powszechnie stosowana przez producentów samochodów do ochrony elementów przed korozją.
Zakład dysponuje czterema liniami tłoczenia, czterema liniami spawalniczymi oraz flotą ponad 20 robotów ABB obsługujących procesy cięcia laserowego. Deklarowana zdolność produkcyjna sięga miliona zestawów metalowych części nadwoziowych rocznie.
W ofercie mają pojawić się części także do bardzo rzadkich samochodów
Według informacji ujawnionych podczas wizyty Larry'ego Chena w zakładzie, firma pracuje także nad częściami do Porsche 911 generacji 964 oraz analizuje możliwość produkcji elementów do legendarnego Mercedesa 300 SL Gullwing.
Tych modeli nie ma jeszcze w oficjalnym katalogu producenta. Wszystko wskazuje jednak na to, że firma dostrzega rosnące zainteresowanie coraz bardziej wartościowymi klasykami.
Doskonale wiemy, że ceny oryginalnych części do takich samochodów często osiągają astronomiczne poziomy. W wielu przypadkach zdobycie nowego panelu karoserii graniczy z niemożliwością.
Chińczycy wypełniają lukę, której nikt do tej pory nie zagospodarował. Wcale mnie to nie dziwi
Juncheng nie próbuje konkurować z producentami samochodów. Chińczycy zagospodarowują obszar, który przez lata pozostawał zaniedbany.
Większość marek koncentruje się na nowych modelach. Produkcja części do samochodów sprzed 30, 40 czy 50 lat zwykle nie jest dla nich opłacalna. Nawet jeśli producenci uruchamiają programy odtwarzania komponentów, skala takich działań pozostaje ograniczona.
Moim zdaniem Chińczycy paradoksalnie znaleźli nową żyłę złota. Co więcej, jeśli te nadwozia faktycznie będą dobrej jakości, to przyszłość wielu samochodów klasycznych maluje się pięknymi kolorami. W końcu będzie można je utrzymać przy życiu i w doskonałej kondycji.