Honda Crossroad to jedyne V8 Hondy w historii. Powstało bardzo ekspresowo
Japońska marka nie kojarzy się z silnikiem V8. I słusznie, bo powstał tylko jeden taki seryjny model, Honda Crossroad. Nic w nim nie jest takie jak powinno.
Wysokoobrotowe, rzędowe silniki czterocylindrowe to coś, z czego najbardziej znamy Hondę. Świetne silniki V6 również. Zazwyczaj upakowane w niewielkie auta, sportowe maszyny lub w najlepszym wypadku, kompaktowe SUV-y. A jednak, powstała Honda Crossroad, czyli solidna terenówka z V8 pod maską. Choć jej żywot był dość krótki.
Honda Crossroad powstała bardzo szybko. W jakieś 10 minut
Ideą, która stała za jej powstaniem było wypełnienie braku w gamie. Był rok 1993, a w Japonii właśnie zaczął się boom na SUV-y. W gamie Hondy nie było nic, co mogłoby konkurować z Toyotą Land Cruiser Prado, Patrolem, czy Mitsubishi Pajero. A zależało też na tym kawałku rynku.
Dlatego w którymś momencie zorientowano się, że Honda ma umowę z Roverem. Ktoś pomyślał w czasie lunchu (zakładam, że zajęło to ze dwa onigiry i łyk zielonej herbaty) i postanowiono wprowadzić Land Rovera Discovery na rynek japoński.

Uznano przy tym, że nie warto jest oferować przeciętnych silników, dlatego w gamie pozostało wyłącznie V8.
Tak w salonach Hondy pojawiła się Honda Crossroad. Z brytyjskim 4x4, oraz jednostką 3,9 V8 Rovera, o mocy ok. 193 KM. Honda zapewniała serwis, co w przypadku Land Rovera mogło okazać się kluczowe.
Samochód powstał błyskawicznie, także zmiany ograniczyły się w zasadzie do wymiany znaczków oraz pozostawienia bogatszej części gamy. W pierwszym rok sprzedaży (1993/1994) auto dostępne było w odmianie trzy- i pieciodrzwiowej. Potem gamę ograniczono do wersji z dwiema parami drzwi.

Auto nieźle trafiło w rynek. SUV-y z zachodu były modne, auto było luksusowe i dobrze oceniane, a dealerzy doposażali Hondę w gadżety "pozamiejskie" - bagażniki, relingi, osłony i inne gadżety, które pokazywały, że Tokijczyk jest człowiekiem światowym i żądnym przygód.
Sprzedaż była niezła i obie strony były zadowolone. Aż do roku 1997. Wtedy japońskie Ministerstwo Transportu nakazało wycofanie 4754 sztuk Crossroada. Akcja serwisowa dotyczyła zamka drzwi, którego wada mogła spowodować w najgorszym przypadku otwarcie się ich w trakcie jazdy. Jak na Land Rovera, nic strasznego.
Dla Hondy to był cios wizerunkowy. Luksusowy SUV z takim problemem to nie jest coś, czego oczekiwał japoński klient. Do tego w salonach już pojawił się pierwszy CR-V, który stał się przebojem marki, mimo znacznie zmienionego charakteru.
Obecnie Honda Crossroad to prawdziwa gratka dla poszukiwaczy osobliwości motoryzacyjnych. Większość z tych aut poległa w zderzeniu z czasem i rdzą. Znalezienie zadbanego egzemplarza jest naprawdę trudne.


