Honda podejmuje rękawicę, którą inni porzucili. Będzie ładować się w trakcie jazdy

Japoński producent co prawda skasował cały swój program aut elektrycznych, ale pracuje nad innym rozwiązaniem. W grę wchodzi bezprzewodowe ładowanie podczas jazdy na autostradzie.

Prace nad tą technologią trwają już od wielu lat i jak na razie nie widać sukcesu. Bezprzewodowe ładowanie w trakcie jazdy to Święty Graal elektromobilności. I, jednak, technologia na pograniczu Science Fiction z wielu powodów. Niemniej, Honda, choć sama póki co średnio radzi sobie z elektryfikacją gamy, pracuje nad technologią, która ponoć w końcu ma mieć sens.

Bezprzewodowe ładowanie z mocą do 150 kW? Honda obiecuje dużo

Droga ładująca samochód to, przede wszystkim, koszmarnie droga rzecz. Druga sprawa, to funkcjonalność. Na świecie funkcjonuje kilka eksperymentalnych odcinków, głównie dla ciężarówek. Ręcznik na ring rzucił też potężny Qualcomm, a jeśli Chińczykom to się nie opłacało, to coś jest na rzeczy.

Borykająca się z własnymi problemami Honda jednak wciąż pracuje nad podobną technologią. Partnerami w tym są firmy Taisei Corporation i Taisei Rotec Corporation. Plan jest jednak naprawdę ambitny, bo celem jest zbudowanie technologii pozwalającej ładować wszelkiego typu pojazdy, i to przy prędkościach autostradowych.

bezprzewodowe ładowanie

Koncern odpowiadać będzie za odbiorniki i nadajniki o dużej gęstości mocy, które mają odpowiadać za dystrybucję prądu stałego. Taisei ma zbudować system zasilania prądem stałym, a Taisei Rotec ma to "wetknąć" w nawierzchnię drogi w odpowiedni sposób.

Na razie Japończycy nie ujawniają, jaki sukces osiągnęli. Poza jednym. Obiecują wysoką moc przesyłu energii oraz doskonałą łatwość montażu w nawierzchni. Póki co testy wewnętrzne wykazały, że udało im się stabilnie wysyłać moc wyjściową na poziomie do 150 kW. Nie wiadomo tylko, jaką moc odbioru będzie miał samochód.

Ale pomyślcie sami. 150 kW mocy ładowania podczas jazdy? Brzmi jak przyszłość. Przyszłością są też testy drogowe. Te rozpoczną się w przyszłym roku w Saitamie, gdzie technologia zostanie zaimplementowana na specjalnym odcinku drogi, od 1 kwietnia 2027 roku.

Honda podkreśla, że bezprzewodowe ładowanie nie zastąpi domowego, czy "miejskiego" podłączania samochodów. Ma jednak na początku pomóc przy okazji transportu, a w następnym "rzucie" technologii, ułatwić życie w miejscach, gdzie sieć stacji ładowania jest rzadka i pomiędzy kolejnymi ładowarkami można "nie dojechać". Takie drogi pomogłyby m.in. w mniej zaludnionych rejonach USA, Australii, czy na Podlasiu.

My najbardziej zastanawiamy się, kto płaciłby za to ładowanie. Kto dostarczał prąd i jak kierowcy rozliczaliby się za przejazd taką drogą "na końcu świata". Trzymamy kciuki za Japończyków i ich technologię, ale komercyjny wymiar tego wynalazku wciąż jest w sferze marzeń.