Jaki jest nowy Volkswagen ID. Tiguan? Wizualnie mnie przekonał, ale jedna rzecz wciąż rozczarowuje

Volkswagen ID. Tiguan to nic innego jak mocno odświeżona ID.4-ka. Nowe nadwozie i przede wszystkim zupełnie inne wnętrze to dobry kierunek, ale wraz z tymi zmianami nie poprawiono jednej kluczowej kwestii, która może być problemem dla części osób.

Czego oczekujemy od samochodu elektrycznego z 2026 roku? Gdybym stał przed wyborem auta na prąd, to zwróciłbym uwagę na trzy rzeczy: wydajność, ładowanie wraz z krzywą, a także na... oprogramowanie. To kluczowe elementy każdego elektryka, które definiują komfort użytkowania takiego pojazdu. Do tego dokładamy oczywiście subiektywnie oceniane cechy, takie jak wygląd, projekt wnętrza czy wykończenie. Volkswagen ID. Tiguan, nowość niemieckiej marki, jest niczym innym jak ID.4-ką w nowym, bardzo dopracowanym przebraniu.

I to takim, na które czekali klienci tej marki. Andreas Mindt, nowy szef designu Volkswagena, wraca do korzeni. Samochody marki z Wolfsburga nigdy nie miały być efektowne, poza drobnymi wyjątkami, takimi jak chociażby Scirocco. Litery VW kojarzyły się raczej z prostym i konserwatywnym designem, który ma być odpowiedzią na oczekiwania szerokiego grona potencjalnych nabywców.

Właśnie w takim kierunku poszedł ID. Tiguan. Z jednej strony zerwano tutaj z osobnym wizerunkiem tworzonym dla elektryków i upodobniono go do spalinowego samochodu, a z drugiej cały design bardzo "złagodzono", stawiając na proste linie. Co jak co, ale jest to świetny ruch.

Volkswagen ID. Tiguan wygląda naprawdę dobrze. To jest "samochód z Wolfsburga" – taki, na jaki czekaliśmy

Nie wiem jak Wy, ale ja nigdy nie spodziewałem się fajerwerków w wydaniu tej marki. Wręcz przeciwnie: im prostsza forma, tym lepiej. Działało to w Passatach B5, B6, B7 i B8, działało i działa to w Golfach, więc po co kombinowano z elektrykami? Tego nie wiem, choć domyślam się, że wizja futurystycznego Volkswagena te 8-9 lat temu musiała być bardzo atrakcyjna dla zarządu i dla designerów.

Volkswagen ID. Tiguan 2027 recenzja

Z tej ślepej uliczki wycofano się w dość zgrabny sposób, gdyż konstrukcję ID.4-ki bardzo dobrze przebudowano na nowe auto. Pas przedni prezentuje się atrakcyjnie, tył jest przyjemnie masywny, a linia boczna (uwaga, powróciły klasyczne klamki!) nie rozczarowuje.

Uważam, że jednak największym krokiem naprzód jest wnętrze. Nawet nie wiecie jak bardzo wkurzały mnie kokpity dotychczasowych Volkswagenów. Ta pogoń za dotykowymi przełącznikami była absurdem, a jedyna fajna koncepcja dużego ekranu (Innovision z Touarega) wylądowała w koszu na śmieci.

Po pierwsze, Volkswagen ID. Tiguan przynosi nam wreszcie przyciski. Takie klasyczne, fizyczne, które możecie wcisnąć i one faktycznie coś robią. Obsłużycie nimi klimatyzację, jest pokrętło do sterowania głośnością, a na kierownicy mamy duże przyciski obsługujące podstawowe funkcje.

Ekran zegarów wreszcie ma normalny rozmiar (i jest bardzo czytelny), wyświetlacz multimediów powiększył się i korzysta z nowego oprogramowania (bazuje na Androidzie), a ergonomia stała się naprawdę dobra.

Przy okazji, wzorem ID. Polo, wprowadzono tutaj kilka ciekawych "easter-eggów". Grafika multimediów też ma styl retro, choć ten nawiązuje do lat dziewięćdziesiątych. Zegary przypominają te z Golfa IV generacji (ach, to niebieskie podświetlenie, jak ja je lubiłem!), a na ekranie wyświetla nam się radio "Gamma".

To gadżet, oczywiście, ale jest moim zdaniem miłym hołdem dla najlepszych last Volkswagena. Cieszę się, że w Wolfsburgu ktoś jeszcze o nich pamięta.

A to wszystko okraszono poprawionymi tworzywami

W ID. Tiguanie jest dużo więcej miękkich materiałów, zwłaszcza z przodu. Znajdziecie je na drzwiach i na desce rozdzielczej, a także na wybranych elementach tunelu środkowego. Z tyłu niestety jest już "twardo" – ale taki to urok nowych samochodów, zwłaszcza z Europy.

Niemcy poprawili także praktyczność. Schowki są bardziej przemyślane, bagażnik oferuje dodatkowe skrytki, a pod maską wreszcie wygospodarowano miejsce na kabel do ładowania prądem przemiennym.

Są też wady, duże. Volkswagen ID. Tiguan nie poprawił się w kwestii ładowania, a w 2026 roku jest to dużym minusem

Nie wiem, czy europejscy producenci tak bardzo boją się wyższej mocy ładowania, czy też po prostu nie mają możliwości poprawienia technologii z której korzystają. Pewne jest jednak to, że ID. Tiguan pod kątem szczytowej mocy ładowania nie urzeka, gdyż jest to maksymalnie 165 kW.

Volkswagen ID. Tiguan 2027 wnętrze

Niby taka wartość nie powinna zawodzić, wszak niektóre chińskie crossovery oferują nawet niższe wartości. Mimo wszystko uważam, że w obecnych czasach powinno się podnosić poprzeczkę, a wyciśnięcie 190-200 kW z architektury 400V nie jest wyzwaniem. Tu Niemcy mogli się bardziej postarać.

Dopracowano za to krzywą ładowania, co i tak pozwoli na krótsze postoje – dłużej będziecie mogli ładować się z maksymalną mocą. Akumulatory są takie jak wcześniej (58 i 77 kWh pojemności), ale mamy tutaj nowe maszyny elektryczne: APP350. Cechują się dużo wyższą wydajnością, a to oznacza niższe zużycie energii i większy zasięg. Moc, którą oferują, to od 190 do 286 KM w przypadku wersji tylnonapędowej i 299 KM w wariancie AWD.

W topowych wersjach, zgodnie z normą WLTP, przekracza on 600 kilometrów. Nie jest to więc zły wynik, aczkolwiek dobrze byłoby zobaczyć osiągalne i powtarzalne 350-400 kilometrów w trasie. Tu ID. Tiguan będzie musiał pokazać się z możliwie najlepszej strony, aby klienci chętnie go wybierali.

Najtańsza wersja kosztuje 163 390 złotych

Najdroższa z kolei przekracza 200 000 złotych lekką ręką - i to solidnie. Niemniej Volkswagen dużo wyposażenia oferuje teraz w standardzie i rezygnuje z wieloletniej strategii gigantycznej i skomplikowanej listy opcji. Tu ograniczają się one do kilku pozycji i pakietów. Na przykład egzemplarz, który możecie oglądać na filmie i na zdjęciach, kosztuje około 243 000 złotych.

To oczywiście sporo, niemniej Niemcy mają asa w rękawie. A jest nim ich własne finansowanie, które pozwala wyraźnie obniżyć ratę. Pamiętajcie: tego typu samochody trafiają głównie do JDG i firm, więc taka forma zakupu (leasing lub najem) gra pierwsze skrzypce.

Moim zdaniem jest to dobry kierunek, ale trzeba jeszcze "dokręcić śrubę". Volkswagen ma pole do popisu

Nowy design cieszy, gdyż widać, że Anderas Mindt rozumie "ducha" Volkswagena i wie jak powinny wyglądać samochody tej marki. Jestem ciekaw liftingów pozostałych modeli, także tych spalinowych, które również powinny wyraźnie się zmienić.

Volkswagen ID. Tiguan 2027 Maciej Kuchno

ID. Tiguan rozczarowuje tylko i wyłącznie tym, że po stronie technicznej, zwłaszcza napędu, nie podniesiono poprzeczki. A konkurencja nie śpi i cały czas dociska gaz.