"Jeździłem" Geely Monjaro EM-i. To będzie najważniejszy model dla tej marki w Polsce, niskiej ceny nie zobaczycie
Geely Monjaro EM-i to nowość tej chińskiej marki, która już niebawem pojawi się w salonach w Polsce. Tu powinniście przeczytać pełne wrażenia z pierwszych jazd, ale w praktyce trudno tak nazwać spotkanie z tym samochodem, które zorganizowano w bardzo specyficzny sposób.
Chińskich marek w Polsce jest już wystarczająco dużo, niemniej kolejne wciąż ustawiają się w kolejce i pukają do naszych drzwi. Geely nie jest tutaj nowicjuszem, ale do tej pory nie zaznaczyło wyraźnie obecności nad Wisłą. Ten model ma to ponoć zmienić. Geely Monjaro EM-i jest dużym SUV-em z hybrydą plug-in, przemawiającym do nieco bardziej wymagających klientów. Wygląda dobrze, ma przestronne wnętrze i teoretycznie wydajny napęd. Na papierze wszystko wygląda więc kusząco.
Kiedy więc pojawiła się okazja, aby przedstawić ten samochód "dokładnie i z bliska", grzechem było z niej nie skorzystać. Jak się jednak okazało było to raczej wspólne "stanie w korku", a nie pierwszy test tego auta. Niemniej podzielę się z Wami swoimi wrażeniami z obcowania z tym samochodem.
Geely Monjaro EM-i jest całkiem wygodne, w korku
Jazdy tym samochodem, w czasie targów w Paryżu, zorganizowano o poranku, w samym sercu stolicy Francji. Jak zapewne się domyślacie oznacza to jeden wielki korek. Co więcej, dostaliśmy jeden samochód na pięciu dziennikarzy z Polski.
Tu podzielę się z Wami pewną subiektywną obserwacją. Chińskie marki może i mają lepsze i gorsze pojazdy w swoich ofertach, ale na polu organizacji wydarzeń są niczym dzieci we mgle. Nie wiem z czego to wynika, niemniej tutaj zupełnie nie potrafią się odnaleźć. A można by pomyśleć, że powinni być w to całkiem nieźli...
Wróćmy więc do Monjaro. Odebrałem kluczyk do tego samochodu, zapakowaliśmy się w piątkę do środka i ruszyliśmy na rundkę wokół hali Expo w Paryżu. Pierwsze wrażenia? Jakość wykończenia nie jest zła, choć miks tworzyw wygląda przedziwnie.
Nie ma tutaj praktycznie tych czarnych połyskujących plastików, ale jest za to dużo "drewna" z plastiku, a kryształowe pokrętło głośności wygląda jak kombinacja rozwiązań z Volvo i z BMW.
Sama deska rozdzielcza należy do prostych wizualnie. Duży, ponad 15-calowy ekran multimediów, stanowi centrum dowodzenia, a za kierownicą, w linii deski, ukryto cyfrowe wskaźniki. Fizycznych przycisków jest bardzo mało - ale obsługują m.in. klimatyzację.
Fotele są typowo chińskie: wygodne, ale krótkie
Do tego fotel pasażera nie ma niestety regulacji lędźwiowej. Z tyłu kanapa jest wygodna, ale również i tutaj nie ma ideałów: ma krótkie siedzisko, a kolana "skierowane są do brody". Miejsca jest za to bardzo, ale to bardzo dużo, a płaska podłoga pozwala na wygodny przejazd trójki pasażerów. Zresztą przetestowaliśmy to.

Bagażnik Geely Monjaro EM-i ma 633 litry pojemności (domyślnie) i oferuje 2183 litry po złożeniu kanapy. Tym samym można go śmiało nazwać naprawdę dużym. Ma ustawny kształt, a pod podłogą wygospodarowano miejsce na kable do ładowania.
W Polsce dostaniecie tylko i wyłącznie wersję z napędem AWD
Importer marki zdecydował się na rezygnację z wariantu przednionapędowego, z mniejszym akumulatorem. Dlaczego? Ponoć wynika to z oczekiwań klientów - w tym segmencie szukają raczej topowych kompletacji. Tym samym Geely Monjaro EM-i w naszym kraju będzie oferowało 340 KM, skorzysta z akumulatora o pojemności przekraczającej 29 kWh i pokona łącznie do 922 kilometrów na prądzie i benzynie.

Niestety, o samym napędzie nic Wam nie powiem, gdyż warunki nie pozwoliły na sprawdzenie czegokolwiek po stronie silnika czy układu jezdnego. Na pewno po uruchomieniu silnika w kabinie jest cicho (wymusiłem to mocniejszym przyspieszeniem), a reakcja na gaz zdaje się być przyzwoita. Tutaj więc musicie uzbroić się w cierpliwość i poczekać na klasyczne testy.
Geely Monjaro EM-i ma kosztować 210-220 tysięcy złotych
Taka cena wynika z obecności droższego napędu i lepszego wyposażenia. Chińska marka twierdzi jednak, że nawet pomimo wyższej kwoty, będzie bardzo konkurencyjną ofertą i przyciągnie uwagę klientów.
Obawiam się jednak, że może to być w tej sytuacji trudnym zadaniem. Plusem Monjaro są wymiary i przestrzeń. Wadą pozostaje skromna sieć sprzedaży i wciąż niska rozpoznawalność marki w kraju. Niemniej wśród chińskich SUV-ów z hybrydą plug-in pod maską, ta zdaje się być jedną z ciekawszych.
Nie jestem jednak w stanie napisać jak wypada na tle rodzimych konkurentów. Pod kątem jakości wnętrza i obsługi multimediów na pewno bije na głowę samochody z grupy Chery. Z BYD sytuacja wygląda nieco inaczej - to raczej dość bliska rywalizacja, np. z Sealem U DM-i.


