Kiedyś był Volkswagen Jetta, teraz jest tylko Jetta. Mało w niej z Niemca, ale za to jest tania

Jetta M6 to nowe dziecko Volkswagena - tak jakby. Nijak nie przypomina samochodów tej marki, a znaczek VW w zasadzie nie pojawi się na żadnym z elementów.

Pamiętacie jeszcze Volkswagena Jettę? Ten klasyczny sedan zniknął z europejskiej oferty marki lata temu, ale w Chinach jego nazwa otrzymała drugie życie. Co więcej, od kilku lat funkcjonuje tam jako osobna marka, którą Volkswagen rozwija wspólnie z koncernem FAW. Teraz do jej gamy dołącza pierwszy samochód elektryczny - Jetta M6.

Jest to oczywiście sedan, który ma dokładnie 4806 mm długości, 1895 mm szerokości i rozstaw osi wynoszący 2820 mm. Niemcy, a w zasadzie Chińczycy, przygotowali samochód, który wielkością zbliża się do modeli klasy średniej, a ceną potrafi konkurować z najmniejszymi elektrykami.

Co ciekawe, jego stylistyka nie ma wiele wspólnego z europejskimi Volkswagenami. Jetta M6 wygląda jak kolejny chiński sedan, w którym można dostrzec inspiracje generycznymi chińskimi samochodami. Nie jest to przypadek, gdyż mówimy tutaj o produkcie grupy FAW, pod którym Volkswagen jedynie się podpisuje.

Volkswagen Jetta M6 2026

Volkswagen Jetta M6 ma niewielki akumulator. Mimo to oferuje ponad 500 kilometrów zasięgu, w teorii

Jetta przygotowała dwie wersje napędowe. Podstawowa oferuje 152 KM i korzysta z akumulatora o pojemności 42,9 kWh. Przyspieszenie do setki zajmuje tutaj około 8,3 sekundy, a masa własna wynosi 1557 kg. Mocniejsza odmiana rozwija 194 KM, ma akumulator o pojemności 51,9 kWh i waży 1628 kg. W obu przypadkach moc trafia na przednie koła.

Najciekawsze są jednak dane dotyczące zużycia energii. Volkswagen deklaruje, że podstawowa Jetta M6 zużyje zaledwie 10,5 kWh na pokonanie 100 km. Mocniejsza wersja zużywa 10,7 kWh/100 km. To bardzo niskie wartości, zwłaszcza jak na samochód o takich wymiarach.

Przekłada się to na zasięg wynoszący odpowiednio 465 i 555 kilometrów. Trzeba jednak pamiętać, że są to wyniki uzyskane w chińskim cyklu CLTC, który jest bardziej optymistyczny od europejskiego (żeby nie powiedzieć, że nierealistyczny).

W naszych warunkach homologacyjnych można spodziewać się około 380 kilometrów w podstawowej wersji i 450-455 kilometrów w mocniejszej.

Niewielkie akumulatory pozwoliły również ograniczyć masę samochodu

Wiele współczesnych elektryków o podobnych wymiarach waży znacznie więcej - i staje się to problemem, który im dosłownie ciąży. Volkswagen (a raczej FAW) postawił więc na stosunkowo prostą konstrukcję, w której wydajność ma większe znaczenie niż ogromny akumulator.

W kabinie znajdziemy z kolei rozwiązania doskonale znane z chińskich samochodów. Oznacza to zero polotu, zero charakteru i wtórność, jak zawsze. Centralne miejsce zajmuje ekran multimedialny o przekątnej 15,6 cala, a przed kierowcą umieszczono cyfrowe zegary o przekątnej 8,88 cala. Fizycznych przycisków jest niewiele, a większością funkcji steruje się dotykowo lub głosowo.

Volkswagen Jetta M6 2026

To dość zabawna sytuacja. Volkswagen w Europie zapowiada powrót do klasycznych przycisków, a w Chinach oferuje samochód, który niemal całkowicie podporządkowano ekranom. Jak dobrze wiemy tamtejsi klienci mają nieco inne oczekiwania.

Jetta M6 może i jest budżetowa, ale wyposażenie nie zawodzi

Już podstawowa wersja oferuje automatycznego asystenta parkowania, inteligentny tempomat i system kamer 360 stopni. Droższa odmiana otrzymuje panoramiczny dach, bezprzewodową ładowarkę telefonu oraz podgrzewane i wentylowane przednie fotele.

Najbogatsza Jetta M6 ma ponadto rozbudowany system wspomagania jazdy poziomu 2 SAE, który działa na drogach szybkiego ruchu i w mieście. Do tego dochodzą fotele z masażem i regulacją podparcia lędźwiowego oraz rozbudowane oświetlenie ambientowe.

I tutaj dochodzimy do najważniejszej kwestii, czyli ceny. Najtańszy Volkswagen Jetta M6 465 Pro kosztuje w Chinach 80 800 juanów, co odpowiada kwocie wynoszącej około 44 500 złotych. Za mocniejszą odmianę 555 Max trzeba zapłacić 90 800 juanów, czyli blisko 50 000 złotych.

Najbogatszy wariant 555 Ultra wyceniono na 99 800 juanów. To równowartość około 55 000 złotych. Mówimy więc o dużym, elektrycznym sedanie z bogatym wyposażeniem, który na chińskim rynku kosztuje mniej niż wiele europejskich samochodów miejskich. Oczywiście nie oznacza to, że identyczną cenę udałoby się utrzymać w Polsce.

Skąd w ogóle pomysł na taki samochód?

Volkswagen powołał markę Jetta do życia w 2019 roku, wspólnie z chińskim FAW. Jej zadaniem było oferowanie niedrogich samochodów, które miały przyciągać klientów szukających prostszych i tańszych konstrukcji. Dotychczas w gamie znajdowały się wyłącznie modele spalinowe.

Teraz Niemcy rozszerzają działalność marki o samochody elektryczne. Jetta M6 ma pomóc im w rywalizacji z chińskimi producentami, przede wszystkim BYD i Geely. To właśnie te firmy coraz mocniej konkurują z Volkswagenem na jego najważniejszym azjatyckim rynku.

Jetta M6 rozpoczyna przedsprzedaż w Chinach, a oficjalny debiut rynkowy zaplanowano na połowę października. Samochód wykorzystuje platformę Jiesi, opracowaną z myślą o nowych modelach marki. Do 2028 roku Jetta zamierza wprowadzić pięć nowych samochodów, z których cztery będą należały do kategorii pojazdów NEV, obejmującej między innymi elektryki i hybrydy plug-in.

Europa oczywiście nie jest w planach marki - i dobrze. Moim zdaniem taki samochód nijak nie sprawdziłby się na Starym Kontynencie, zwłaszcza jako uzupełnienie gamy Volkswagena.