Lubię fiolet, ale Larte przesadziło z tym BMW XM. A może to jest właśnie klucz do tego modelu?

Larte Design po raz kolejny udowadnia, że nie ma skrupułów w modyfikacjach. Fioletowe BMW XM nie zna słowa dyskrecja. Co jest o tyle okropne, co... idealne.

To już kolejny raz, kiedy niemiecki tuner zabiera się za flagowe auto ze stajni BMW M. I to, które miało być przełomem, a szybko znikło z ulic. BMW XM w tym wydaniu na pewno jednak będzie się wyróżniać. A wszystko to, dzięki 17-częściowemu karbonowemu body-kitowi Larte, który w tym wypadku zyskał unikalny kolor. Zresztą, nie tylko on.

BMW XM od Larte jest bardzo fioletowe i bardzo agresywne

Lubię fioletowe auta. Dobry odcień fioletu nadaje autu elegancji z nutą ekstrawagancji, albo w drugą stronę. W historii było kilka niezmiernie ciekawych fioletów i w odpowiedniej konfiguracji powodują, że samochód przyciąga wzrok, ale nie powoduje bólu oczu.

BMW XM należy chyba do tej drugiej kategorii. Odcień nazywa się Lunar Lilac i wygląda, jakby monachijski SUV przeżył spotkanie z działem pakowania firmy Milka. Auto jest z jednej strony bladofioletowe, ale z drugiej bardzo intensywne. Choć ponoć lakier inspirowany jest Lamborghini Urusem SE, który ma taki kolor w ofercie.

Larte

W tym samym kolorze zabarwiono dodatki z włókna węglowego, przez co auto jest poszatkowanym wlotami i wybrzuszeniami monolitem. Bo te dokładki są monstrualne. Maska i przednia dokładka pompują rozmiar SUV-a z XM do XXXL. Tylny zderzak, z dwoma podwójnymi światłami stopu i fioletowymi, karbonowymi końcówkami wydechu wygląda, jakby ktoś przedawkował Photoshopa.

Do tego auto postawiono na kutych, 23-calowych felgach, które... również są fioletowe. Gdyby zostawiono je w spokoju i dano srebrne, moim zdaniem auto wyglądałoby o wiele lepiej.

Na razie jednak (może na szczęście) to tylko wirtualna propozycja i zapowiedź tego, co Larte Design może dla Was stworzyć.

A może lepiej nie?

Chociaż, z drugiej strony, BMW XM to jest samochód krzykliwy sam w sobie. Nie ma tu żadnej dyskrecji i elegancji, tylko pokaz mocy i możliwości. A jednak "nie zażarło" na rynku aż tak, jakby chciało Monachium. Po początkowym sukcesie (dość szybko sporo tych aut trafiło na drogi), później działo się "nic". Co doprowadziło do wprowadzenia również tańszych wersji silnikowych, takich jak 50e.

Może więc właśnie takie pakiety zachęcą odpowiednich ludzi do zakupu? Jak się bawić, to zupełnie "na grubo"?