Mate Rimac jest głosem rozsądku w świecie motoryzacji. Słuchajcie go, a dobrze na tym wyjdziecie

Mate Rimac ma prostą radę dla europejskich producentów samochodów: zamiast kopiować Chińczyków, powinni przypomnieć sobie, co przez lata było ich największą siłą.

Europejska motoryzacja znalazła się w dość dziwnym miejscu. Producenci, którzy przez dekady wyznaczali kierunki rozwoju całej branży, coraz częściej próbują naśladować konkurencję z Chin. Wiecie, większe ekrany, mniej przycisków, coraz bardziej rozbudowane systemy multimedialne - to jest nowa moda.

Nie twierdzę, że to fundamentalnie złe rozwiązania. Problem polega na tym, że europejskie marki zaczynają tracić własny charakter. I właśnie na to zwraca uwagę Mate Rimac, szef Bugatti i twórca elektrycznych hipersamochodów. Jego zdaniem Europa powinna przestać ścigać się z Chińczykami na ich warunkach. Zamiast tego musi znaleźć własną niszę, sięgając do pięknej i długiej historii.

Co jak co, ale Mate Rimac ma tutaj dużo racji

Rimac zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. Europejskie koncerny wydają ogromne pieniądze na firmy konsultingowe, które mają znaleźć odpowiedź na rosnącą konkurencję z Chin. Tymczasem proponowane rozwiązania często sprowadzają się do kopiowania tego, co chińscy producenci już robią bardzo dobrze.

W efekcie dostajemy samochody, w których kolejne funkcje przenosi się na ekrany, a fizyczne przełączniki stają się rzadkością. W materiałach prasowych producenci chwalą się przekątnymi wyświetlaczy, mocą obliczeniową komputerów i możliwościami oprogramowania. Coraz trudniej znaleźć jednak odpowiedź na pytanie, czym dany samochód wyróżnia się na tle konkurencji.

Mate Rimac wnętrza samochodów design

Rimac pokazuje to na przykładzie Bentleya Arnage (całkiem słuszny, choć skrajny wybór). Jego wnętrze nie ma wiele wspólnego ze współczesnymi kokpitami. Znajdziemy tutaj naturalne drewno, prawdziwą skórę, solidne nawiewy, fizyczne przełączniki i grube wykładziny. Wszystko zaprojektowano z myślą o jakości, trwałości i przyjemności użytkowania.

Oczywiście ten samochód jest już przestarzały pod względem technologicznym. Nie zmienia to jednak faktu, że jego wnętrze nadal może robić wrażenie. Nie potrzebuje do tego ekranu zajmującego połowę deski rozdzielczej.

Mate Rimac uważa, że Europa powinna pójść drogą szwajcarskich zegarmistrzów

To zdecydowanie najciekawsza część jego rozumowania. Rimac pokazuje to na przykładzie szwajcarskiego przemysłu zegarmistrzowskiego. Według danych, na które się powołuje, Szwajcarzy odpowiadają za zaledwie 5 procent światowej produkcji zegarków, ale generują aż 90 procent zysków całej branży.

Nawet jeśli potraktujemy te liczby jako obrazowe przedstawienie sytuacji, a nie dokładną analizę rynku, sens tego porównania jest bardzo czytelny. Szwajcarskie firmy nie próbują produkować najtańszych zegarków na świecie i nie konkurują też liczbą funkcji z producentami smartwatchy.

Sprzedają przede wszystkim produkty, których wartość wynika z jakości wykonania, tradycji, mechaniki i ich wyjątkowości. Klienci są gotowi płacić za nie ogromne pieniądze, choć znacznie tańszy zegarek może równie dokładnie pokazywać godzinę.

Rimac uważa, że europejska motoryzacja powinna znaleźć podobną niszę. Nie musi wygrywać każdej rywalizacji technologicznej ani walczyć o największą liczbę sprzedanych samochodów. Powinna natomiast oferować coś, czego konkurencja nie jest w stanie łatwo skopiować.

W przypadku Bentleya, Rolls-Royce'a czy Bugatti takie podejście wydaje się oczywiste. Te marki od dawna sprzedają coś więcej niż osiągi i wyposażenie. Ich klienci płacą za jakość, historię, sposób wykonania i możliwość obcowania z wyjątkowym samochodem.

Tylko czy tę samą strategię można zastosować do Volkswagena, Renault, Opla lub Fiata? Tutaj sprawa robi się znacznie bardziej skomplikowana.

Nie każdy producent będzie przecież budować luksusowe samochody i sprzedawać je z ogromną marżą

Europejskie koncerny utrzymują dziesiątki fabryk, zatrudniają setki tysięcy pracowników i potrzebują dużej skali produkcji, aby wychodzić na swoje. Nie mogą nagle zrezygnować z popularnych modeli i skoncentrować się wyłącznie na najbogatszych klientach, to oczywista rzecz.

Uważam jednak, że wcale nie trzeba interpretować słów Rimaca tak dosłownie. Znalezienie własnej niszy nie musi oznaczać produkowania drogich samochodów.

Mate Rimac wnętrza samochodów design

Spójrzmy na historię europejskich marek. Citroen przez lata wyróżniał się nietypowymi rozwiązaniami technicznymi i komfortem jazdy. Saab miał własne podejście do ergonomii. Volvo budowało swoją pozycję na bezpieczeństwie i funkcjonalności. BMW stawiało na właściwości jezdne, a Alfa Romeo na stylistykę i przyjemność prowadzenia.

Każda z tych marek miała własny charakter. Nie wszystkie produkowały samochody luksusowe, ale potrafiły przekonać klientów do swoich pomysłów. I właśnie tego coraz bardziej brakuje mi we współczesnej motoryzacji.

Nie oznacza to oczywiście, że chińscy producenci nie potrafią tworzyć samochodów wysokiej jakości

Wręcz przeciwnie. Coraz częściej pokazują, że potrafią łączyć nowoczesne technologie, dobre materiały i atrakcyjne ceny. Tym bardziej europejskie koncerny powinny zastanowić się nad tym, co rzeczywiście odróżnia ich produkty od konkurencji.

W końcu trudno uzasadnić wysoką cenę samochodu samą obecnością dużego ekranu, skoro podobne rozwiązanie znajdziemy w znacznie tańszym modelu. Z kolei dopracowane zawieszenie, przemyślana ergonomia, charakterystyczny design czy jakość wykonania mogą być argumentami, które przekonają klientów do wydania większej kwoty.

Oczywiście nie wymaga to rezygnacji z nowoczesności. Dobry samochód elektryczny może mieć świetne oprogramowanie, szybko się ładować i jednocześnie oferować wnętrze, które nie przypomina kolejnego urządzenia elektronicznego.

Europejscy producenci mają ogromne zaplecze inżynieryjne, doświadczenie i marki z bogatą historią. Przez lata potrafili wykorzystywać te atuty do tworzenia samochodów o bardzo różnym charakterze. Dziś część z nich coraz częściej rezygnuje z własnych pomysłów na rzecz rozwiązań, które dobrze wyglądają w tabelkach w Excelu.

Na szczęście i tutaj jest światełko w tunelu

Spójrzcie na nowe projekty Renault, czy na design BMW. Kolejne marki zaczynają sięgać do swojej historii, szukając w niej inspiracji dla kolejnych modeli. Styl retro we francuskim wydaniu i powrót do "Neue Klasse" w BMW zdaje się być strzałem w dziesiątkę. Oby tylko inni poszli w tym samym kierunki, sięgając do tego, co robili najlepiej - w końcu to jest to, czego Chiny nie miały i nigdy mieć nie będą.