Nowa Honda Prelude skradła moje serce. Choć doskonale wiem, czego jej brakuje. Test samochodu

Dawno nie jeździłem samochodem, który robiąc tak "niewiele", sprawiłby mi tyle radości, co Honda Prelude. Opowiem Wam, czemu mógłbym ją mieć na co dzień.

Na to auto wielu miłośników czekało bardzo mocno. I rozumiem ich rozczarowanie, gdy okazało się, że Honda Prelude będzie coupe, ale hybrydowym, z automatyczną skrzynią. Ale pojeździłem nią trochę i uważam, że to jeden z najfajniejszych samochodów dla kierowcy na rynku. Oczywiście licząc te, które nadają się do jazdy na co dzień.

Honda Prelude wygląda obłędnie w błękicie

Owszem. Pierwszy zarzut do auta jest taki, że do wyboru są cztery kolory. Ale w tym błękicie, z czarnymi detalami (zmieniłbym tylko felgi na srebrne) wygląda rewelacyjnie. Japończykom udało się narysować naprawdę zgrabne coupe, które wykorzystuje płytę Civica. A jednocześnie jest to samochód zupełnie odmienny wizualnie.

Honda Prelude

Na zewnątrz, bo w środku są niemal identyczne. Ale to nie zarzut. Fotele są genialne, a wszystkie przełączniki pod ręką. Jest ich sporo, a mały ekran nie dekoncentruje w trakcie jazdy. W przeciwieństwie do systemu ISA, który da się wyciszyć tylko wraz z wyłączeniem całego systemu rozpoznawania znaków. Na szczęście nie pika bardzo irytująco.

Ale w Hondzie siedzi się wygodnie, ma się świetny przegląd otoczenia, a wysokość jazdy może nie jest idealna, ale za to nie wymaga gimnastyki, aby wysiąść i wsiąść do auta.

Do tego Prelude ma drzwi bez ramek, niebiesko-białą tapicerkę, wygodną kierownicę, a za nią aluminiowe (!) łopatki zmiany biegów. Albo regulacji rekuperacji.

Tylko nie dajcie sobie wmówić, że to auto czteroosobowe. Z tyłu zmieszczą się dwie osoby o wzroście 150-160 cm maksymalnie, bo inaczej tylna szyba opierać im się będzie na głowie.

Za to na wyjazd we dwójkę? Świetne auto, ze sporym bagażnikiem.

I całkiem wygodne. Bo Prelude jest dość komfortowa. Pewnie i miękko wybiera nierówności, dając jednocześnie dobre czucie tego, co dzieje się z autem. Manewrowanie? Zero problemów, choć auto ma kształt coupe i tylko zwykłą kamerę cofania.

Na trasie należy tylko wziąć pod uwagę, że niestety jest to auto głośne. Dźwięki powietrza, opon i kamyczków odbijających się od podłoża są bardzo wyraźne. To chyba zresztą największa wada usportowionej Hondy.

Hybryda i sport? Nie do końca, ale owszem

184-konny silnik potraktowany jest przez hejterów jako za słaby do "sportowej" Prelude. Owszem, auto jest zastanawiająco wolniejsze od Civica z tym samym napędem. Ale... nie jest wolne. Jest w sam raz, żeby dynamicznie pojechać w trasie i wygodnie w mieście.

Przypominam, że bazowe odmiany starszych generacji Prelude również nie miały za wiele mocy. W ostatniej generacji gros aut sprzedało się z zaledwie 136-konnym silnikiem.

Potraktujcie to auto jako coupe. Nie jako auto sportowe. Chociaż...; ale o tym za chwilę.

Hybrydowa Prelude, choć ma idiotycznie mały bak (40 litrów) to jednak zadowala się na co dzień zupełnie niesportowymi ilościami paliwa. 4 - 6 l/100 km w mieście i między 5,5, a 8 l/100 km na trasie? Tak to można jeździć. Płynnie, wygodnie, a kiedy trzeba to szybko.

A kiedy trzeba?

Magia japońskiego zawieszenia

Wiecie co. I większość tych rzeczy (poza wyglądem) możecie znaleźć też w Civicu. Ale Honda Prelude ma absolutnie fantastycznie zestrojone zawieszenie i "współczynnik komfortu do radości".

Chodzi o to, że układ kierowniczy pracuje bardzo naturalnie i daje sporo informacji. Jest precyzyjny i współpracuje z zawieszeniem, które wykorzystuje elementy z Civica Type R. I jest dość krótki, bo ma zaledwie 2,1 obrotu między maksymalnymi punktami skrętu.

W efekcie Prelude ma z jednej strony bardzo duże pokłady neutralności, pozwalające na przejeżdżanie zakrętów bardzo szybko, podczas gdy kontrola trakcji nawet nie zamierza się budzić. Samochód wkleja się, trzyma kurs i jest niesamowicie przewidywalny, jednocześnie nie będąc sztywną taczką. Idzie za ręką, idzie neutralnie i powodując uśmiech na twarzy. Przypomina mi trochę, w odpowiedniej skali, starego Focusa RS, który przy przednim napędzie zachowywał się bardzo neutralnie nawet przy wysokich prędkościach w łuku.

A z odjęcia gazu... leci bokiem. Albo przy dohamowaniu lewą nogą w szybkim łuku. Tu naprawdę jest zrobiona genialna inżynieria, która pozwala na świetne kontrolowanie auta.

A jeśli boicie się współpracy z napędem hybrydowym, który nie nadąża za zawieszeniem, to przełączcie auto w tryb Sport, i naciśnijcie przycisk "S+". To słynny już system symulujący biegi w przekładni o pojedynczym ustawieniu.

Czy to gadżet? I tak, i nie. Czy jest niezbędny? I tak, i nie. Z jednej strony, to wciąż symulacja. Z drugiej, redukcje łopatkami idą błyskawicznie niczym w PDK w Porsche, a spalinowy silnik będący generatorem mocy jest utrzymywany cały czas w wysokiej partii obrotów. W efekcie pod prawą nogą zawsze macie napęd złożony z obydwu jednostek i pełną moc.

Nie spodziewałem się, że działa to tak dobrze.

W ogóle mam wrażenie, że w Hondzie wszystko działało dobrze, albo prawie dobrze. Od multimediów, przez sterowanie, aż po każdy aspekt układu jezdnego. Aż chciałoby się pojechać w jakąś podróż typu grand tour.

Tak, cena jest bolesna

Niestety, ten samochód kosztuje ok. 225 tysięcy złotych. I z jednej strony, to nie jest dramatyczna cena, przy niedoborze coupe na rynku i obecnych cenach samochodów. Z drugiej strony, od topowego Civica jest droższy o ponad 40 000 zł. A to sporo. Gdyby Honda wyceniła Prelude na 199 900 zł, byłoby znacznie przyjemniej.

Honda Prelude

Najlepiej, że ten model w zasadzie nie ma już konkurencji. Toyota szykuje się do premiery Celiki, ale prawdopodobnie będzie to auto o zupełnie innych parametrach. Mazda MX-5 pozostała tylko z miękkim dachem i znacznie słabszym silnikiem. Swoich coupe nie ma już Volkswagen, Ford (Mustang to inna bajka) i żadna konkurencja.

Wiem, czego Prelude brakuje

Wiele głosów w internecie mówi o tym, że ten samochód powinien zostać zbudowany w oparciu o Civica Type R. Z ręczną skrzynią biegów, dwulitrowym silnikiem turbo i całą masą innych dodatków.

I... oni mają rację. Tyle, że Prelude "Type R" powinna być drugą odmianą, oprócz tej. Zwykła zdecydowanie daje radę i przynosi mnóstwo radości. Ale w pełni benzynowa, z manualem, byłaby gratką dla purystów.

Ale mam wrażenie, że miotająca się ostatnio Honda nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, także w tej kwestii.

Honda Prelude - moja opinia i podsumowanie testu

Dawno żaden samochód nie sprawił mi tyle frajdy. Z tego, jak wygląda, z tego, jak genialnie jeździ, i z tego jak bardzo mało wyrzeczeń wymaga. Nie jest bez wad. Jest głośna, ma mały bak, a ISA piszczy, a do tego kosztuje sporo i jest nieco wolniejsza od Civica.

I wiecie co... nie ma samochodów, które nie mają wad. Ale Honda Prelude to jeden z niewielu w ostatnich latach samochodów, za którymi się oglądałem, po zostawieniu go na parkingu. Czapki z głów, Panowie Inżynierowie i Styliści Hondy.

 

Zalety
  • Genialne prowadzenie
  • Bardzo dobry układ kierowniczy
  • Spory komfort jazdy
  • Wygodne i ergonomiczne wnętrze
  • Świetnie działający system Shift+
  • Niskie zużycie paliwa
Wady
  • Głośne podwozie i szumy powietrza
  • Malutki bak
  • Wysoka cena
  • Zarządzanie systemami wsparcia

SILNIK elektryczny + benzynowy jako generator, R4, 16 zaw.
TYP ZASILANIA PALIWEM wtrysk bezpośredni
POJEMNOŚĆ 1993 cm3
MOC MAKSYMALNA 135 kW (184 KM)
MAKS. MOMENT OBROTOWY el. 315 Nm, benz, 186 Nm
SKRZYNIA BIEGÓW automatyczna
NAPĘD przedni
ZAWIESZENIE PRZÓD kolumny MacPhersona
ZAWIESZENIE TYŁ wielowahaczowe
HAMULCE tarczowe went./tarczowe
OPONY 235/40R19
BAGAŻNIK 264/760 l
ZBIORNIK PALIWA 40 l
TYP NADWOZIA coupe
LICZBA DRZWI / MIEJSC 2/4
WYMIARY (DŁ./SZER./WYS.) 4525/1880/1349 mm
ROZSTAW OSI 2604 mm
MASA WŁASNA / ŁADOWNOŚĆ 1473/377 kg
MASA PRZYCZEPY / Z HAMULCEM -/-
ZUŻYCIE PALIWA 5,2 l/100 km
EMISJA CO2 117 g/km
PRZYSPIESZENIE 0-100 km/h 8,2
PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 185 km/h
GWARANCJA MECHANICZNA 3 lata lub 100 000 km
GW. PERFORACYJNA / NA LAKIER 3 lat/12 lat
CENA WERSJI PODSTAWOWEJ 214 500 zł
CENA WERSJI TESTOWEJ 214 500 zł
CENA EGZ. TESTOWANEGO 225 800 zł