Nowa Tesla Roadster przysysa się do drogi, robi "kickflipy", lata i przyspiesza do setki w sekundę. Wiecie co to oznacza?

Lata, skacze, przysysa się i doprowadza do G-locku? Być może - nowa Tesla Roadster jest niczym samochód z bajki lub filmu. I pojawia się tutaj pewien problem.

Prawdopodobnie podobne samochody wymyślaliśmy lub rysowaliśmy będąc dziećmi. Każdy marzył chyba o latającej maszynie, która też jeździ i robi niestworzone rzeczy. Nowa Tesla Roadster faktycznie to pokazała - i tu czapki z głów dla inżynierów tej marki, gdyż prototyp pokazany podczas prezentacji faktycznie "odleciał w kosmos".

Nie zmienia to jednak faktu, że Tesla prawdopodobnie mydli wszystkim oczy. Poza tym nowy Roadster w zasadzie Roadsterem nie jest, a to, co oferuje, średnio sprawdzi się... gdziekolwiek.

Nowa Tesla Roadster rozpędza się do 100 km/h w sekundę. Tak, ma wyrzutnie skompresowanego zimnego powietrza

Nazwijmy je po dziecinnemu dopalaczami. Każdy chciał mieć samochód z dopalaczem - klik i pędzimy jak szaleni. Tutaj staje się to formalnie rzeczywistością. W tym aucie ulokowano szereg różnych wyrzutni takiego powietrza, mających jeden cel: zapewnić szalone przyspieszenie i umożliwić... latanie.

Roadster ściągnął też patent z samochodu McMurtry Speirling. Amerykanie zapatrzyli się na wielki wentylator pod podwoziem, który przysysa pojazd do drogi. Wzięli go, powiększyli i wsadzili u siebie. Fascynujące, nieprawdaż?

Nowa Tesla Roadster 2026

I tu przechodzimy do kluczowej kwestii. Nowa Tesla Roadster to samochód. Oczywiście ta marka nie pokazała niczego, co byłoby "samochodowe". Pojemność akumulatora i zasięg? Tajemnica. Normalne osiągi? Tajemnica. Wydajność, prowadzenie? Tajemnica. Ale hej, ten samochód lata, więc chętni już ustawiają się w kolejce.

Niestety, smutną wiadomością dla tych, którzy chcieliby kupić Roadstera jest fakt, że prawdopodobnie nie wyjedzie on na drogi (w takiej formie)

Tesla może i wypuści go jako samochód, ale w wersji pozbawionej pneumatycznych dysz i innych gadżetów. Wentylator ma szansę na debiut, gdyż nie jest "niemożliwy" do zbudowania. Niemniej system "dopalaczy" na pewno nie trafi na drogi publiczne, a nawet, jeśli na takowych nie będzie dostępny, to nikt nie dopuści auta z takim wyposażeniem do homologacji.

Nowa Tesla Roadster 2026

Przyjmijmy jednak, że jakimś cudem nowa Tesla Roadster dostaje homologację. Czy ktoś ubezpieczy ten pojazd? Wątpię. Ale na papierze i filmie promocyjnym wszystko wygląda szałowo, więc nie ma się o co martwić.

Co więcej, Roadster stracił "Roadsterowość", gdyż Tesla nie pochwaliła się otwieranym dachem. Być może środkowy moduł można zdjąć, ale jak widać nie było to coś, czym Elon Musk chciał się chwalić.

Sam Roadster wygląda jak... no właśnie, jak co? Czy chwyta za serce? Nie, to kolejny kanciasty i klinowaty projekt tej marki, który ma w sobie coś z filmów sci-fi z lat osiemdziesiątych.

Przód chciałby być Aventadorem (z Temu), tył przywodzi ni na myśl jakiś samochód, ale nie jestem w stanie do końca połączyć kropek. A wnętrze pozostaje wielką niewiadomą. Nie spodziewałbym się jednak, aby było tam coś więcej niż jeden ekran i kierownica.

Elon Musk twierdzi, że jest to najlepszy samochód dla kierowcy i ostatnia Tesla do prowadzenia

Musk stawia na pełną autonomię i to jest jego cel. Roadster pozostanie ostatnim samochodem marki, w którym będzie klasyczna kierownica (w jakiejś formie). Bywa i tak.

Szczerze mówiąc nie wierzę w ani jedno słowo, które padło na tej konferencji. Czy nowa Tesla Roadster wyjedzie w takiej formie na drogi? Nie widzę tego. Czy faktycznie powstanie? Patrząc na dotychczasowe zapewnienia i obietnice, to nie spodziewałbym się sukcesu. A jeśli powstanie, to czy zachowa cokolwiek z prototypu? Domyślcie się.

Jeden działający (i to nieźle) prototyp zasługuje na uznanie. Pokażcie teraz, że potraficie robić ich dużo. Wtedy będziemy mogli bić się w piersi.