Ponad 200 000 wyprodukowanych egzemplarzy, czas zgasić światło. Szwedzi kończą produkcję swojego popularnego modelu

Polestar gasi światło na linii produkcyjnej modelu 2, swojego bestsellera. Na drogi wyjechało ponad 200 000 takich samochodów. Następca zadebiutuje w przyszłym roku - pytanie tylko, czy ta marka wie dokąd zmierza? Póki co trudno to zrozumieć.

Mogę to napisać z czystym sumieniem: Volvo absolutnie pogubiło się w swoich działaniach. Nie wiem, czy jest to kwestia próby dopasowania się do wymagań stawianych przez Unię Europejską, które sprawiają, że producenci dostają cementowe buty i powoli idą na dno, czy też braku wizji po stronie właściciela, koncernu Geely. Pewne jest jednak to, że zarówno ta marka, jak i odcięty od niej Polestar, zabrnęły w dziwne miejsce. Szwedzi mają speczyficzne portfolio, a ich kluczowa nowość, EX60, powstaje w bólach. Fabryka nie daje sobie rady z produkcją tego zaawansowanego technicznie samochodu. Z kolei Polestar 2, jedyny dobrze sprzedający się model tej marki, znika z rynku. Następca będzie, ale dopiero w przyszłym roku.

Produkcja elektrycznego sedana, który sprzedał się w liczbie ponad 200 000 egzemplarzy, dobiegła końca. Fabryka w Chinach gasi światło, a kolejna generacja szykuje się do debiutu. Będzie miała przed sobą bardzo trudne zadanie, a Geely, jako właściciel Polestara i Volvo, musi na nowo przemyśleć swoją strategię. Lata lecą, a synergia, która jest pomiędzy tymi markami, pozostaje całkowicie niewykorzystana.

Polestar 2 odniósł umiarkowany sukces, aczkolwiek władze marki są z niego zadowolone

Powiedzmy sobie szczerze: ponad 200 000 wyprodukowanych samochodów w ciągu blisko 7 lat nie jest wynikiem, który rzuca na kolana. Polestar twierdzi jednak, że nigdy nie celował w gigantyczną produkcję. Jednocześnie podkreśla, że chce być dużo bardziej "masową" marką, niż jest obecnie. Jest to pewne rozdwojenie jaźni.

Polestar 2 koniec produkcji

Przede wszystkim Polestar dostał dużo niezależności i jest odcięty od Volvo. Działa niezależnie, choć pod kątem architektury i techniki wciąż jest powiązany z tą marką. Co więcej, nowe modele mają opuszczać fabrykę razem z Volvo. Po co więc robi się te dziwne gry w momencie, w którym de facto wciąż mamy do czynienia z mocno podkręconymi... Volvo?

Podkreślałem to już kilkukrotnie i dalej będę trzymać się swojej opinii: nie znam realiów ekonomicznych, które stały za decyzją rozdzielenia Volvo i Polestara, ale ostatnie lata wyraźnie pokazały, że nie jest to wybitna strategia. Polestar tworzy własne punkty dealerskie, próbuje budować niezależną gamę, ale pozostaje uzależniony od tego, co Volvo podsunie na talerzu.

Tak naprawdę jedynie Polestar 5 jest jedyną konstrukcją, która w całości powstała z myślą o tej marce i nie dzieli komponentów z Volvo. Tylko co z tego, skoro mówimy tutaj o aucie rywalizującym z Porsche Taycanem i z Mercedesem-AMG GT 4-Door, drogim i bardzo rzadkim?

Volvo będzie sprzedawać samochody Lynk&Co w swoich salonach. A powinni mieć tam przede wszystkim Polestary

Wizualnie, jakościowo i technicznie są to cały czas auta mocno ze sobą spokrewnione. Czemu więc nikt nie widzi sensu w podbiciu wyników sprzedaży Volvo poprzez stworzenie prostej gamy "Polestar by Volvo", zamieniając ją w odpowiednik BMW M Performance czy Mercedesa-AMG? Trudno mi to pojąć.

Niemniej Polestar 2, kluczowy produkt, ma powrócić w przyszłym roku. Ponoć zachowa charakterystyczną sylwetkę nadwozia, ale będzie już bardzo nowoczesnym konstrukcyjnie samochodem. Problemem jest kwestia produkcji: ta będzie dalej utrzymana w chińskim zakładzie w Luqiao. Tym samym w Europie może pojawić się dodatkowe cło na ten samochód.

Polestar 2 nowa generacja

Polestar od 2021 roku ma też spółkę w Polsce, ale nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miała ruszyć sprzedaż samochodów tej marki. Nasz kraj ewidentnie jest na końcu listy, co wcale mnie nie dziwi, patrząc na wyniki osiągane tutaj przez elektryki.