Range Rover Sport Electric cichutko wjeżdża na rynek. Ma 542 KM i 600 kilometrów zasięgu
Range Rover Sport Electric dołącza do gamy brytyjskiej marki. Ma duży akumulator i architekturę 800V. Co oferuje?
Range Rover konsekwentnie elektryfikuje swoje najważniejsze modele. Niespełna miesiąc po premierze dużego Range Rovera Electric przyszła kolej na jego minimalnie skromniejszego. Tutaj również nie ma rewolucji w stylistyce, gdyż tego nie chcieliby klienci. Największe zmiany Range Rover Sport Electric skrywa pod nadwoziem.
Podobnie jak jego większy brat, Sport Electric korzysta ze zmodyfikowanej platformy MLA-Flex i z architektury 800V. Z zewnątrz trudno jednak pomylić go z jakimkolwiek innym modelem. Zachowano proporcje i wygląd spalinowych wersji, a różnice to zmodyfikowany grill, inne felgi i brak końcówek układu wydechowego.
Range Rover Sport Electric ma 542 KM i akumulator 118,5 kWh. Wydajność ma być tutaj na pierwszym miejscu
Za napęd odpowiadają dwa silniki elektryczne. Łącznie oferują 542 KM i 850 Nm, a moc trafia oczywiście na cztery koła. Z funkcją Dynamic Launch Control Range Rover Sport Electric rozpędza się do 100 km/h w 4,5 sekundy. Pod względem przyspieszenia dorównuje więc wersji z doładowanym silnikiem V8.
Akumulator ma solidne 118,5 kWh pojemności. To spora liczba, ale dla porównania nowe BMW iX5 oferuje ponad 140 kWh. Tu jednak pojawia się kwestia relacji masy i wydajności. A tutaj Range Rover ma ambitne cele - deklaruje maksymalnie 600 kilometrów zasięgu.

Architektura 800V pozwala wykorzystać ładowarki DC o mocy do 350 kW. W optymalnych warunkach ładowanie w zakresie od 10 do 80 procent zajmuje 22 minuty. Dziesięć minut przy ładowarce ma zapewnić energię potrzebną do przejechania maksymalnie 220 kilometrów.
Zmiany objęły również konstrukcję samochodu. Nadwozie jest o 61 procent sztywniejsze niż w obecnym Range Roverze Sport PHEV, a środek ciężkości znajduje się 73 mm niżej. Na pokładzie znalazło się pneumatyczne zawieszenie, system Active Roll Control, adaptacyjne amortyzatory i skrętna tylna oś. Układ sterowania zawieszeniem analizuje 100 parametrów 500 razy na sekundę.
Range Rover nie zamierza przy tym rezygnować z terenowych możliwości Sporta
Elektryczny wariant może brodzić w wodzie o głębokości do 900 mm i pokonywać wzniesienia o nachyleniu 45 stopni. Producent sprawdzał jego możliwości między innymi w kamieniołomach marmuru Carrara we Włoszech.
Elektryczny Sport dostał też własne syntetyczne brzmienie, które ma zmieniać się wraz z pracą układu napędowego. To jeden z nielicznych elementów, który ma wyraźniej odróżniać wrażenia z jazdy od tych znanych z pozostałych wersji.

Range Rover Sport Electric trafi do oferty w wersjach Dynamic HSE i Autobiography. W drugim przypadku dostępny będzie również program indywidualizacji Bespoke. Pierwsze samochody trafią do klientów na wybranych rynkach w pierwszym kwartale 2027 roku. Ceny jeszcze nie są znane.
Moim zdaniem, wbrew obiegowej opinii, elektryk jako uzupełnienie oferty takiego samochodu ma sens. Spójrzcie - klienci mają wybór, a wybór zawsze jest najważniejszy. Wariant na prąd może przemówić do wąskiego grona odbiorców. Mamy tutaj dobrą architekturę, która nie powinna rozczarowywać.
Raczej nie będzie to "długodystansowiec", niemniej brytyjski SUV z taką specyfikacją może być pozytywnym zaskoczeniem. Poczekajmy na pierwsze testy.


