Rząd rezygnuje z podatków, paliwo jest tańsze. Nie, nie w Polsce. Hiszpania chce pomóc rynkowi
Rząd Hiszpanii postanowił zrezygnować z części wpływów z podatków. Cel jest prosty - chodzi o obniżenie cen oleju napędowego. Nie chodzi wyłącznie o pomoc kierowcom, a o zmniejszenie kosztów transportu, które przekładają się na cały rynek.
Ekonomia jest brutalna. Są tacy co powiedzą, że droga ropa naftowa to dobra rzecz, gdyż ludzie przesiądą się do elektryków. Jest jednak mały problem, a tyczy się on transportu ciężkiego. Ceny paliw przekładają się oczywiście na koszty transportu. Wszystkie towary i usługi drożeją, a pensje magicznie nie idą w górę. To samo tyczy się zresztą paliw lotniczych, które także będą coraz droższe - a przez to w górę pójdą ceny biletów lotniczych.
W Polsce dwukrotnie wdrożono program CPN. Przy dystrybutorach mogliśmy się uśmiechnąć nieco szerzej, ale koszty tego programu były ogromne. Uszczupliły one budżet o 4,7 miliarda złotych w okresie od marca do końca czerwca, oraz o ponad 500 milionów złotych w sierpniu. Tym samym nasz rząd nie planuje w najbliższym czasie powrotu do tego programu.
Hiszpanie za to decydują się na podobne działania. Celem jest jednak opanowanie cen paliw, aby miało to przełożenie na koszty innych towarów.
Rząd Hiszpanii rezygnuje z części podatku. Paliwo ma być tańsze o 20 centów na litrze
Ceny paliw w Hiszpanii zbliżają się do granicy 2 euro za litr, a na części stacji już ją przekraczają. Można więc śmiało powiedzieć, że ten kraj i tak jest w dobrej sytuacji - w Niemczech diesel potrafi już przekraczać granicę 3 euro. Od 1 października rząd kraju na Półwyspie Iberyjskim zrezygnuje z części wpływów podatkowych - decydując się na podobny ruch, jak Polska z programem CPN. W przypadku benzyny i oleju napędowego efekt ma odpowiadać około 20 centom na każdym litrze paliwa.
Zdecydowano się tutaj jednak na dość specyficzne działanie. Hiszpania obniża podatek od węglowodorów, który jest jednym ze składników ceny paliwa. Tym samym państwo bierze część podwyżki na siebie, zmniejszając swoje wpływy zamiast dopłacać bezpośrednio do każdego tankowania.

Największą zmianę odczują kierowcy samochodów benzynowych. We wrześniu obowiązująca w ich przypadku ulga odpowiadała 5 centom na litrze, podczas gdy dla oleju napędowego było to już 20 centów. Od października oba paliwa zostają objęte redukcją odpowiadającą 20 centom na litrze.
Rząd oHiszpanii d początku zakłada stopniowe wycofywanie tego rozwiązania. W listopadzie ulga ma spaść do 13 centów na litrze, a w grudniu do 6 centów. Wszystko zależy jednak od tego, co wydarzy się z cenami paliw w kolejnych tygodniach.
A pokoju na Bliskim Wschodzie nic raczej nie zapowiada. Bez tego pozostaniemy w tej trudnej sytuacji
Baryłka ropy Brent kosztuje obecnie nieco poniżej 100 dolarów. Problemem jest jednak jej dostępność, gdyż utrudniona żegluga przez Ormuz, a także zajęcie przez Huti cieśniny Bab al-Mandab przekłada się na mocno okrojoną podaż ropy naftowej.
Niektóre kraje blokują też eksport - USA rozważa wprowadzenie takiego zakazu. Tym samym może dojść do sytuacji, w której popyt będzie znacznie większy niż podaż. Co gorsza zbliżamy się do sezonu grzewczego, a zima w tym roku może znowu być mało przyjazna.


