Tak robi się okazjonalne malowania bolidów. Zespół Audi F1 zrobił to dobrze
Mam wrażenie, że sztuka tworzenia unikalnych malowań na wybrane wyścigi stała się jakąś wiedzą tajemną. Naprawdę rzadko możemy być czymś zaskoczeni - i tutaj zespół Audi F1 zrobił nam miłą niespodzianką.
Marzeniem ściętej głowy jest żółte malowanie bolidu Ferrari (dostaliśmy tylko kombinezony), o niebieskich barwach, nawiązujących do historii motorsportu w tej marce nawet nie wspominając. Mercedes czasami doda kilka odcieni do swoich aut, a Red Bull w ostatnich latach miło zaskoczył tylko raz, w Japonii. Doskonale wiem, że zobowiązania wobec sponsorów są pewnym utrudnieniem, niemniej czasami warto "odpiąć wrotki" i zrobić coś ciekawego. I jak widać da się: zespół Audi F1 pokaże to w Sao Paulo.
Na torze Interlagos dwa bolidy niemieckiej ekipy wyjadą w nowych, zielono-złotych barwach. Do tego wzór na aucie jest nawiązaniem do samego miasta, w którym odbywa się wyścig. Wystarczy spojrzeć... pod nogi.
Audi pomalowało swoje bolidy F1 w zieleń i złoto. A wzór zaczerpnęli z chodnika
Być może nieco Was to zaskoczy, ale nowe malowanie nawiązuje do wzoru Piso Paulista, czyli do sposobu układania kafelków na chodnikach w tym mieście. Jest to też hołd dla Gabiego Bortoleto, kierowcy Audi, który pochodzi właśnie z Sao Paulo. Wyścig na torze Interlagos ma więc dla niego szczególne znaczenie.

I tak oto pojedzie go w samochodzie, który całkowicie zerwał ze standardowymi barwami zespołu. Da się? Oczywiście - trzeba tylko chcieć eksperymentować i od czasu do czasu zrobić coś odważniejszego.
Swoją drogą, Audi to dla mnie duże zaskoczenie w świecie Formuły 1
Wiadomo, Niemcy nie zaczęli od zera - w końcu wchłonęli Saubera, który miał już duże know-how i solidne zaplecze. Nie zmienia to jednak faktu, że szwajcarska ekipa była raczej w ogonie i poza małymi wyjątkami nie pokazywała się z najlepszej strony.
Tymczasem w tym roku zespół Audi F1 regularnie ociera się o punkty, lub ląduje na ostatnich punktowanych miejscach. Po cichu liczyłem nawet na to, że raz w tym roku uda im się otrzeć o TOP 5. Niemniej raczej się na to nie zapowiada. Za to za rok, kiedy ich autorski silnik zyska poprawki (spójrzcie, jest dość dobry, jak na całkowitego nowicjusza), szanse na zaciętą rywalizację będą znacznie większe.
I dla odmiany popatrzmy na Williamsa. Obiecywali wiele, a dają nam chyba największe rozczarowanie tego sezonu. Aż żal ściska, gdy widzi się Carlosa Sainza i Alexa Albona, walczących z tym przeciętnym bolidem, rywalizujących od czasu do czasu tylko z... Cadillakiem i Astonem Martinem.


