Toyota Crown Signia GT-S idzie drogą japońskich tunerów. SUV staje się kombi

Na targach SEMA Toyota pokazała koncepcję, którą już widziałem wcześniej. Ale Toyota Crown Signia GT-S udowadnia, że SUV nie musi być nudny.

A może nawet to, że SUV nie musi być SUV-em? Bo Toyota Crown Signia GT-S Concept, przygotowana z okazji targów tuningowych w Las Vegas, stała się lekko kontrowersyjna, ale trudno nazwać ją nawet crossoverem.

Zanim przyjrzymy się jej bliżej, zwróćmy uwagę na hasło, które przyświecało jej twórcom. To miał być uniwersalny samochód, którym można zawieźć dzieci do szkoły, a potem pośmigać sobie po zakrętach w kanionach.

Toyota Crown Signia GT-S Concept stała się szalonym kombi

Od dawna mówiłem, że Crown Signia to tak naprawdę mocno podniesione kombi. Proporcje też ma raczej typowe dla tego rodzaju nadwozia. A gdy na Tokyo Auto Salon zobaczyłem, jak Japończycy obniżają te auta, to już wiedziałem, że ta droga jest słuszna. Robi się z tego fajne kombi.

Ale Toyota poszła o krok dalej. Nawet nie wiem, czy nie za daleko.

Toyota Crown Signia GT-S

Zacznijmy od obniżenia. Pojawiło się tutaj zawieszenie gwintowane MCS, które opuściło auto o blisko 13 centymetrów (5 cali). Ale to nie koniec. Toyota Motorsport Garage postawiło na ekstremalne zmiany, w postaci potężnych poszerzeń. I tu jest jeszcze nieźle, choć odważnie. Uzupełniono to lekko zmienionym przednim zderzakiem z dokładką. Ale czerwone wstawki w lampach oraz wyloty powietrza inspirowane chyba 911 GT3 RS to lekka przesada.

Podobnie jak tylny zderzak z dyfuzorem. Tutaj dzieje się zdecydowanie za dużo. I dużo czerni, i kwadratowe końcówki wydechu, i te mocno wystające "płetwy" dyfuzora wyglądają jak z innego auta.

Za to, moim zdaniem, dobrze pasują dwuczęściowe, 21-calowe felgi HRE. Są też zmiany we wnętrzu, ale obszycie foteli, przyznaję, wygląda jakby komuś budżetu zabrakło i zrobił to po taniości.

Oczywiście Toyota Crown Signia GT-S Concept pozostanie jedynie próbką możliwości i ozdobą stoiska na SEMA. Ale pokazuje poza Japonią kierunek, który wielu tunerów na pewno wykorzysta. Bo to wdzięczny samochód. Choć pod maską i tak znajdziemy tylko 2,5-litrową hybrydę, o mocy nieco ponad 240 KM, albo PHEV-a znanego z RAV4.