TEST: Toyota RAV4 HEV, czyli zderzenie z fenomenem. Sprawdziłem japońskiego SUV-a
Testowanie takich samochodów jak Toyota RAV4 nie jest proste. Na ulicach są ich już setki, a poprzednie generacje to fenomen. Ale, co za nim stoi, i czy faktycznie warto się nią zainteresować?
Toyota RAV4 jest jednym z tych samochodów, których nie trzeba przedstawiać. To prawdziwy hit Toyoty, przez kilka lat również najpopularniejszy samochód na świecie. Każda zmiana więc nosi na sobie brzemię odpowiedzialności. Ma być tak samo dobrze, a nawet jeszcze lepiej. Bo choć klienci się zawsze znajdą, to konkurencja nie śpi, traktując takiego SUV-a jako wzór. Do testu bierzemy więc wersję ze zwykłym napędem hybrydowy, napędem AWD oraz w wersji Style, starając się dopasować pod klienta. Jesteśmy pewni, że więcej aut wyjedzie w odmianie FWD, ale w tym przypadku, dla samego auta, nie będzie to robić różnicy.
Czy więc Toyota RAV4 wciąż trzyma poziom? Sprawdziłem to.
Toyota RAV4 robi za wzór, jeśli chodzi o napęd
Nie wszyscy lubią hybrydy Toyoty. Nie wszyscy uważają je za dobre silniki. Ale są proste, trwałe i oszczędne. Dlatego blisko 200-konny układ bez dodatkowego ładowania z gniazdka wydaje się być optymalną jednostką.
W praktyce okazuje się, że na pewno jest oszczędny. Duży przecież SUV potrzebuje w mieście ok. 6 - 7 l/100 km i choć pewnie chciałby zobaczyć niższe wyniki, to jest naprawdę godne pozazdroszczenia zużycie paliwa. W końcu większość tych aut spędzi 3/4 życia turlając się z garażu pod blokiem do pracy, na zakupy i na jakieś krótkie trasy, dwa razy do roku "wyjeżdżając na wakacje". Więc tutaj "Ravka" wypada świetnie.
Dynamika? Jest. Aczkolwiek, powiedzmy to sobie szczerze, konstrukcja Toyoty nie jest dla osób, które lubią sportową jazdę. Silnik sprawia wrażenie, jakby niechętnie nabierał mocy, i brzmi przy tym bardzo źle. Przy mocno wciśniętym gazie Toyota wyje głośno i niezbyt przyjemnie. Przyznam, że zdziwiło mnie to, bo np. w aktualnej Camry są zupełnie inne wrażenia akustyczne. I tam 2,5-litrowa jednostka benzynowa zupełnie nie przeszkadza. Tutaj jest jakiś "opór materii".
Dodatkowo dziwi mnie to o tyle, że RAV4 jest nieźle wyciszona. Zwłaszcza jak na auto tej marki. Jazda z prędkościami autostradowymi nie męczy, bo i auto jest dość wygodne. W środku jest komfortowo, niezbyt głośno, a przy tym samochód jest całkiem stabilny.
Wiadomo, przy ok. 140 km/h zużycie paliwa nie jest już takie świetne, ale też weźmy pod uwagę, że to spory SUV.
| zużycie paliwa | Toyota RAV4 HEV AWD |
| przy 100 km/h: | 5,6 l/100km |
| przy 120 km/h: | 6,3 l/100 km |
| przy 140 km/h: | 8,6 l/100 km |
| w mieście | 6 - 7 l/100 km |
Inżynierska robota po Nomikai
Nomikai to typowo japońskie spotkania "po pracy", gdzie pracownicy jedzą i (głównie) piją z przełożonym w izakayach i innych lokalach. Często do późna, nie zdążając na ostatni pociąg do domu.

I patrząc na nową RAV4, mam wrażenie, że stworzono ją gdzieś pomiędzy takimi spotkaniami. Nie zamierzam krytykować tego, że samochód ma sporo twardych plastików. Takie czasy. Zwłaszcza, że ogólnie nie wygląda to źle. Fotele mają przyjemne materiały, wszystko inne co "pod ręką" również nie jest tandetne. Samochód jest przy tym ergonomiczny i wygodny w obsłudze. Podoba mi się też patent z podłokietnikiem, który można odwrócić i zamienić w stolik.
Na razie jest "po japońsku", czyli bez polotu, ale solidnie, praktycznie i wygodnie. Ale z jakiegoś powodu, tylna roleta jest zrobiona z materiału który rwie się w oczach, a do tego w kasecie jest spasowana tak, że nie wróżę długiego życia. Sami spójrzcie na zdjęcie. Ktoś, kto to stworzył i dopuścił, trzeźwy nie był.

Druga rzecz jest tak źle pomyślana i tak irytująca, że każe mi się zastanowić, czy osoba, która wypiła poprzedniego wieczoru kilka drinków za dużo, wpadłaby na taki pomysł.
Toyota RAV4 piszczy. Piszczy absolutnie głośno i irytująco. I piszczy kamera badająca czujność kierowcy. Hałasuje natychmiast, gdy oderwiemy wzrok od drogi. Spojrzenie w prawe lusterko - hałas. Rzut oka na nawigację - ostrzeżenie. Kalibrację tego wymyślił sadysta. Bo że system rozpoznawania znaków działa jak potłuczony, to będzie wiedział każdy, kto jeździł współczesną Toyotą. Ma ograniczenia "fantomowe", czyta drogi poprzeczne na wiaduktach, albo serwisówki na drogach ekspresowych.
Może to ta słynna japońska konsekwencja.
Konsekwentnie dla kierowców rodzinnych, nie sportowych
Trudno odmówić za to RAV4 przestrzeni w środku. Zarówno na tylnej, wygodnej kanapie, jak i z przodu jest bardzo dużo miejsca i naprawdę można potraktować to auto jako rodzinne. Choć trochę "nie wygląda". Na ulicy sprawia tak naprawdę wrażenie nieco mniejszego (a zwłaszcza niższego) od poprzednika. Ale jest i przyzwoity (choć płaski) kufer, i przestrzeń w kabinie.

Ale jak już się zapakujecie całą brygadą do środka, to nie szalejcie. Nie tylko silnik za tym nie przepada. Podwozie również zaprojektowano tak, aby jeździło się wygodnie, ale niekoniecznie robiąc "czasówki" na trasach. Samochód jest dość podsterowny i prowadzi się leniwie. I napęd AWD wcale mu nie pomaga. W ogóle mam wrażenie, że wersja z dodatkowym wsparciem tylnej osi przyda się tylko tym, którzy często wyjeżdżają zimą. 4x4 działa tylko wtedy kiedy musi i choć będzie pewnie przydatne na śniegu, czy mniej przyczepnych nawierzchniach, nie daje przewagi podczas jazdy po asfalcie.
Cena popularności
No i zbliżamy się do, moim zdaniem, największej wady Toyoty RAV4. Choć samochód z naszego testu to nie jest najdroższa odmiana tego auta, to kosztuje bez promocji ponad 230 tysięcy złotych. Dokładnie 235 900 zł, bo do 226 900 zł dołożono pakiet VIP (wyświetlacz typu HUD oraz system kamer 360 stopni) za 5 500 zł oraz hak holowniczy za 3 500 zł.

No i pytanie brzmi, czy dobrze wyposażona hybryda z napędem 4x4 jest mimo wszystko warta tej kwoty? Wersja FWD jest tańsza o 10 000 zł.
I choć konkurencja czasem nawet bywa droższa (np. Honda CR-V), to za podobne pieniądze Peugeot, czy Volkswagen oferują już hybrydę plug-in. Nie mówiąc o konkurencji z Chin.
Pozostaje więc kwestia finansowania oraz oczywiście opinii.
Toyota RAV4 - opinia oraz podsumowanie testu
Ma ten samochód kilka wad, które powodują, że jeździło mi się nim mniej przyjemnie, niż mogło. Toyota brzmi za głośno, w trasie nie jest już oszczędna, sporo kosztuje i ma wyjątkowo irytujące systemy wsparcia. Do tego miejscami jest po prostu przeciętna jakościowo.
Ale jest przestronna, wygodna i bardzo oszczędna w mieście, ze świetnie pracującą hybrydą. I to może być wystarczający powód, aby zainteresować się Toyotą. Biorąc pod uwagę, ile ich już jeździ na drogach, dokładnie tak jest.
| SILNIK | benzynowy, R4, 16 zaw. + dwa silniki elektryczne |
|---|---|
| TYP ZASILANIA PALIWEM | wtrysk bezpośredni oraz pośredni |
| POJEMNOŚĆ | 2487 cm3 |
| MOC MAKSYMALNA | syst. 142 kW (194 KM) |
| MAKS. MOMENT OBROTOWY | benz.: 221 Nm, elektr. p.: 208 Nm, elektr. t.: 121 Nm |
| SKRZYNIA BIEGÓW | automatyczna, bezstopniowa |
| NAPĘD | AWD |
| ZAWIESZENIE PRZÓD | kolumny MacPhersona |
| ZAWIESZENIE TYŁ | wielowahaczowe |
| HAMULCE | tarczowe went./tarczowe |
| OPONY | 235/50 R20 |
| BAGAŻNIK | 517/1994 l |
| ZBIORNIK PALIWA | 55 l |
| TYP NADWOZIA | SUV |
| LICZBA DRZWI / MIEJSC | 5/5 |
| WYMIARY (DŁ./SZER./WYS.) | 4600/1855/1680 mm |
| ROZSTAW OSI | 2690 mm |
| MASA WŁASNA / ŁADOWNOŚĆ | 1778/479 kg |
| MASA PRZYCZEPY / Z HAMULCEM | 750/2000 kg |
| ZUŻYCIE PALIWA | 5,3-5,7 l/100 km |
| EMISJA CO2 | 121-129 g/km |
| PRZYSPIESZENIE 0-100 km/h | 7,7 s |
| PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA | 180 km/h |
| GWARANCJA MECHANICZNA | 3 lata lub 100 tys. km |
| GW. PERFORACYJNA / NA LAKIER | 12 lat/3 lata |
| CENA WERSJI PODSTAWOWEJ | (Comfort FWD) 195 900 zł |
| CENA WERSJI TESTOWEJ | 226 900 zł |
| CENA EGZ. TESTOWANEGO | 235 900 zł |


