Tylne światło przeciwmgłowe nie jest konieczne. Zmieńcie moje zdanie [FELIETON]

Czasem mam wrażenie, że to jeden z najważniejszych elementów samochodu. Ale moim zdaniem, tylne światło przeciwmgłowe nie jest konieczne, a jego wpływ na nasze bezpieczeństwo jest ograniczony.

To w pierwszej chwili może brzmieć jak herezja, bo przecież "to nic nie szkodzi" taki element wyposażenia, a może nam czasem uratować życie. I zgadzam się z tym. Natomiast będąc ostatnio bliżej tematów przeglądów okresowych, wyposażenia samochodu z innego rynku i dziwnych pytań diagnostów, zacząłem się zastanawiać, czemu tylne światło przeciwmgłowe jest traktowane z równą nabożnością jak światła mijania. Czasem znacznie większe uchybienia auta "przechodzą" podczas różnych kontroli, niż brak tego światła. 

Ale nie dlatego uważam, że jest ono niepotrzebne, a co najmniej powinno pozostać opcjonalne.

Tylne światło przeciwmgłowe jest mało użyteczne

Co roku przypominamy Wam i połowie internetu o tym, kiedy tylnych świateł przecimgłowych można użyć.

Zrobię to i teraz. Znajdziemy to w art. 30 i 51 Ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.), cyt.:

3. Kierujący pojazdem może używaćtylnych świateł przeciwmgłowych, jeżeli zmniejszona przejrzystość powietrza ogranicza widoczność na odległość mniejszą niż 50 m. W razie poprawy widoczności kierujący pojazdem jest obowiązany niezwłocznie wyłączyć te światła.  

Nie w deszczu, nie o zmroku, nie podczas przeciętnej mgły. Tylko przy naprawdę gęstym "mleku" (50 metrów widoczności to naprawdę solidna mgła) i musimy koniecznie je wyłączyć przy poprawie widoczności.

Jeżdżę samochodami codziennie. Wydaje mi się, że całkiem sporo. Mgłę, w której mogłem użyć takiego światła zgodnie z przepisami, pamiętam raz w ciągu ostatnich 10 lat. I było to w górach, na Tajwanie.

Tylne światło przeciwmgłowe

W Polsce naprawdę niemal nigdy nie ma takich warunków, aby to światło miało znaczenie.

Druga sprawa, to... współczesne auta. Choć światło przeciwmgłowe powinno mieć odpowiednią moc, to większość aut oferowanych w salonach jest wyposażonych w tylne lampy LED. A te świecą czasem nawet upiornie mocno i nawet w warunkach ograniczonej przejrzystości je doskonale widać.

Faktem jest, że takiego światła wymaga większość krajów. Ich użycie jest różnie regulowane. W niektórych miejscach widoczność musi być taka jak w Polsce, w innych może być nieco lepsza (na 100 metrów).

Wśród mocno zmotoryzowanych krajów znam trzy, w których takie światło nie jest wymaganiem homologacyjnym samochodu. To USA, Kanada oraz Japonia.

Ten pierwszy kraj akurat ma dość luźne podejście do wielu rzeczy i przepisów. Ale taka wiecznie mokra, albo ośnieżona Kanada powinna wymagać. A jednak nie. Podobnie z Japonią. Kraj jest górzysty, sporo w nim pada, widoczność często bywa kiepska, a mgły w górach zdarzają się często. Mimo to nie zdecydowano się na wprowadzenie obowiązku posiadania takiego.

I da się z tym żyć. U nas ten obowiązek powoduje co najwyżej nadużywanie tego oświetlenia, co realnie obniża, a nie poprawia bezpieczeństwo.