Volkswagen ID. Tiguan 2027. To dwa modele w jednym i rekompensata za wszystkie złe decyzje
Pożegnajcie modele ID.4 i ID.5, ich miejsce zajmuje Volkswagen ID. Tiguan 2027. I choć bazuje na znanej architekturze, to jest zmianą, na którą czekaliśmy.
O Volkswagenie ID.4 i ID.5 nie można mówić jak o wtopie. Do tej pory sprzedano 950 000 takich samochodów, a Niemcy uznają te modele za sukces. Krytyki jednak nie brakowało, a w Wolfsburgu wzięto ją sobie do serca. Uznano, że faktycznie wiele decyzji było niesłusznych, a klient zawsze ma rację. Z tego powodu Volkswagen ID Tiguan 2027 jest w praktyce nowym samochodem, choć cały czas bazuje na tej samej architekturze.
To ona, razem z częścią struktury nadwozia, jest jednak jedynym wspólnym mianownikiem pomiędzy tymi modelami. ID. Tiguan dostał nowa nazwę, całkowicie nowy design, zupełnie inne wnętrze i skorzysta z wydajniejszego napędu.
Co więcej, dwa modele stają się jednym. ID.5 nie cieszyło się aż tak dużym uznaniem, więc uznano, że jest zbędnym dodatkiem w gamie. Tym samym Volkswagen skupia się na jednym kluczowym graczu, który ma być jednym z najważniejszych samochodów w ofercie koncernu.
Volkswagen ID Tiguan 2027, czyli odkupienie win. Zmieniło się tutaj... wszystko
To w zasadzie nie jest nawet lifting. W przypadku Volkswagena ID.3 NEO może i dostaliśmy nowe wnętrze, ale nadwozie, z wyjątkiem pasa przedniego, pozostało w zasadzie identyczne. Inaczej jest w tym przypadku - tutaj Volkswagen narysował wszystko od zera.

Jedynie linia szyb częściowo zdradza to, że pod spodem jest daleki kuzyn modelu ID.4. Zespół kierowany przez Andreasa Mindta na nowo zaprojektował pas przedni i tylny, stawiając na neutralny, ale i przyjazny design. Co więcej, zrezygnowano też z ukrytych w linii nadwozia klamek, wracając do klasycznych rozwiązań.
Pas przedni teoretycznie mocniej nawiązuje do spalinowych modeli, w tym do Tiguana, z którym teraz ten elektryk dzieli nazwę. W praktyce jednak wygląda dużo lepiej od większości samochodów ze spalinowymi silnikami pod maską. Jest prosty, minimalistyczny i bardzo estetyczny.
To samo tyczy się tyłu: masywniejszy, prostszy, bardziej "volkswagenowski" - dokładnie taki, jakiego oczekiwali klienci. Tutaj więc wyraźnie wsłuchano się w głos krytyki, płynący także ze strony dziennikarzy.
Jeszcze więcej zmian zaszło we wnętrzu. Volkswagen ID Tiguan 2027 ma całkowicie nowe wnętrze
Największymi zarzutami stawianymi pod adresem kokpitu modelu ID.4 była kwestia wykończenia i obsługi. Wszechobecne dotykowe przełączniki irytowały, a mały zestaw zegarów nie przypadł do gustu wielu osobom. Tutaj też przyjęto prostą strategię: powrotu do korzeni.
ID. Tiguan zyskał prostszą deskę rozdzielczą, która nawiązuje do spalinowego modelu. Jest tu też wyczekiwany fizyczny panel klimatyzacji, nowy ekran multimediów i większe zegary. Te skrywają też świetną niespodziankę, ale o tym za chwilę.

Ciekawostkę i raczej gadżet stanowi nowy ekran, który ulokowano po stronie pasażera. Jest na szczęście opcją, więc nie będziecie musieli szukać dla niego zastosowania. Szkoda tylko, że przy jego nieobecności jest tam wielkie połacie czarnego błyszczącego plastiku...
Volkswagen pokochał niespodzianki. ID. Polo ma zegary z pierwszej generacji tego modelu, ID. Tiguan dostał wskaźniki z czasów... Golfa IV i Passata B5!
Tak, to nie jest żart. Możecie tutaj włączyć cyfrowe zegary, które wyglądają niczym wyjęte z legend polskich dróg. Niebieskie podświetlenie wraca, jest czerwony ekran komputera pokładowego. Nostalgia pełną gębą!
Swoją drogą: byłem wielkim fanem tej kolorystyki. Serio, zupełnie mnie nie męczyła, wyglądała kapitalnie i miała swój urok. Szkoda, że takich wnętrz już nie ma...

A co kryje się tutaj pod nadwoziem?
Volkswagen ID. Tiguan wykorzystuje zmodernizowaną architekturę MEB+, która pozwala na zastosowanie trzech konfiguracji napędu. Podstawowa wersja oferuje 190 KM i napęd na tylną oś. Współpracuje z akumulatorem o pojemności 58 kWh.
Powyżej niej znajduje się wariant o mocy 286 KM, również z napędem na tylne koła, ale wyposażony w większy akumulator o pojemności 77 kWh. Ofertę zamyka odmiana 4MOTION, w której dwa silniki elektryczne napędzają obie osie. Łączna moc układu wynosi 299 KM, a energię dostarcza akumulator o pojemności 77 kWh.
W zależności od wybranego napędu, ID. Tiguan ma oferować do 600 kilometrów zasięgu. Producent nie przedstawił jednak dokładnych wartości dla każdej konfiguracji. Spodziewajcie się, że maksymalna moc ładowania to ok. 185 kW w topowej wersji - nie rzuca więc na kolana.
Nowy Volkswagen ma też dobrze radzić sobie z holowaniem przyczep
Tu ciekawostka: już podstawowa wersja z akumulatorem 58 kWh może ciągnąć przyczepę z hamulcem o masie do 1800 kg. W przypadku wariantów z większym akumulatorem dopuszczalna masa przyczepy wzrasta do 2000 kg. To wartości, które pozwalają myśleć o wykorzystaniu tego samochodu do holowania większej przyczepy kempingowej.
Pod względem praktyczności ID. Tiguan również wprowadza kilka nowości. Bagażnik ma pojemność sięgającą 534 litrów, a pod przednią maską wygospodarowano dodatkowy schowek o pojemności 32 litrów. Można w nim przewozić między innymi przewody do ładowania, bez konieczności zajmowania miejsca w głównej przestrzeni bagażowej. Kabina oferuje pięć miejsc, a gama wyposażenia obejmuje cztery wersje: Trend, Life, Style i R-Line.
Standardowym elementem wyposażenia będzie funkcja one-pedal driving. Pozwala ona sterować przyspieszaniem i wytracaniem prędkości przede wszystkim za pomocą gazu
Volkswagen wprowadza też nowy system Connected Travel Assist, który wspomaga zmianę pasa ruchu na autostradzie i rozpoznaje sygnalizację świetlną. Samochód może automatycznie zatrzymać się przed czerwonym światłem.
Przydatnym rozwiązaniem jest również funkcja Vehicle-to-Load. Dzięki specjalnemu adapterowi PowerSocket, podłączanemu do gniazda ładowania, ID. Tiguan może zasilać zewnętrzne urządzenia elektryczne. Energia zgromadzona w akumulatorze trakcyjnym posłuży więc między innymi do ładowania rowerów elektrycznych czy zasilania sprzętu podczas wyjazdów.

Volkswagen ID Tiguan 2027. Ile kosztuje ten samochód?
Przedsprzedaż Volkswagena ID. Tiguana rozpocznie się 13 października w Niemczech i na wielu innych europejskich rynkach. Niemiecki cennik otwiera kwota 42 695 euro, czyli mówimy tutaj o około 188 000 złotych. Co ciekawe produkcja odbywa się w Emden, a pierwsze egzemplarze trafią do klientów na początku 2027 roku.


