Xpeng G9L ma łączyć zasięg i komfort. Jest wielki, tanio nie będzie
Xpeng G9L oficjalnie ujrzał światło dzienne podczas targów w Paryżu. Chińczycy chcą, aby przekonał do siebie zasięgiem, ceną i praktycznością. Co oferuje i jak wypada na żywo?
Xpengowi jest mało. Myśleliście, że ich duży SUV G9 to szczyt możliwości? Nic bardziej mylnego. W Paryżu oficjalnie zadebiutował Xpeng G9L 2026, który będzie najdroższym i największym autem tego typu w gamie chińskiego producenta. Wbrew pozorom nie jest to też przedłużona wersja znanej już G9-ki. Xpeng postawił na montaż w Austrii, a ceny w Niemczech startują od 74 600 euro, czyli od około 326 750 złotych.
Chińczycy chcą tym samochodem zainteresować klientów, którzy do tej pory rozważali zakup BMW X7, Mercedesa GLS czy Volvo EX90. Nie będzie to łatwym zadaniem, aczkolwiek w tym modelu jest kilka ciekawych patentów, które mogą przyciągnąć uwagę.
Xpeng G9L jest wielki, ale ma być zaskakująco zwrotny
Tak, to jest naprawdę gigantyczny samochód. Spójrzcie na rozmiar: G9L ma aż 5120 mm długości, 1999 mm szerokości i 1788 mm wysokości. Rozstaw osi to z kolei aż 3100 mm. W porównaniu ze standardowym G9 nadwozie wydłużono o 22,9 cm, a odległość pomiędzy osiami zwiększono o 10,2 cm. Różnicę widać więc gołym okiem.
Aby nieco umilić korzystanie z tego samochodu, Xpeng zastosował skrętną tylną oś. Dzięki niej średnica zawracania wynosi zaledwie 11 metrów. To bardzo dobry wynik jak na samochód tej wielkości.

Ciekawostką jest to, że ta skrętna tylna oś nie wymaga dopłaty. Podobnie jest z dwukomorowym zawieszeniem pneumatycznym i adaptacyjnymi amortyzatorami. Pneumatyka pozwala regulować wysokość nadwozia w zakresie 70 mm. Samochód można obniżyć o 30 mm lub podnieść o 40 mm względem standardowego ustawienia.
Maksymalny prześwit wynosi 216 mm, a deklarowana głębokość brodzenia sięga 700 mm. G9L nie jest oczywiście klasyczną terenówką, ale może poradzić sobie poza utwardzonymi drogami. Standardem jest też elektrycznie wysuwany hak holowniczy. Maksymalna masa przyczepy z hamulcem wynosi 2000 kg.
Chińczycy zadbali również o kilka efektownych dodatków. Reflektory DLP mogą wyświetlać informacje i grafiki na nawierzchni. Drzwi otwierają się elektrycznie, a wysuwane stopnie ułatwiają zajmowanie miejsc w kabinie. Jest też oświetlenie powitalne, które wyświetla wzór na podłożu obok samochodu.
Sześć lub siedem miejsc, do wyboru. Wnętrze G9L przypomina luksusowy salon
Najważniejszą różnicą pomiędzy G9 i G9L jest przestrzeń dla pasażerów. Nowy model ma trzy rzędy siedzeń, a klienci mogą wybrać konfigurację sześcio- lub siedmioosobową. W pierwszej z nich drugi rząd tworzą dwa niezależne fotele z własnymi podłokietnikami.

To właśnie na komforcie podróżowania skupiono najwięcej uwagi. Fotele pierwszego i drugiego rzędu pokryto skórą nappa. Oferują ogrzewanie, wentylację i masaż. Przedni fotel pasażera ma funkcję zero gravity, a fotel kierowcy wykorzystuje czujniki, które pozwalają automatycznie dostosowywać podparcie do sylwetki.
Pasażerowie drugiego rzędu mogą korzystać z dużego, 21,4-calowego ekranu o rozdzielczości 3K. Na pokładzie znalazły się również system audio z 23 głośnikami oraz dwustrefowa lodówka o pojemności 12,5 litra. Za ograniczanie hałasu odpowiadają szyby akustyczne, specjalne ogumienie Michelin i system aktywnej redukcji hałasu.
Deska rozdzielcza ma nieco inny układ niż w G9. Centralne miejsce zajmuje 17,3-calowy ekran multimediów, a przed kierowcą znajduje się 8,8-calowy zestaw wskaźników. Uzupełnia go wyświetlacz przezierny z rozszerzoną rzeczywistością.
System multimedialny XOS 6.0 korzysta z procesora Qualcomm Snapdragon 8295. Obsługuje zintegrowane Mapy Google oraz asystenta głosowego Hey Xpeng, który rozpoznaje polecenia wydawane z sześciu różnych stref kabiny.
Przy komplecie pasażerów bagażnik oferuje 259 litrów przestrzeni, a po uwzględnieniu schowka pod podłogą pojemność rośnie do 367 litrów. Po złożeniu trzeciego rzędu siedzeń do dyspozycji jest 1330 litrów. Pod przednią maską wygospodarowano dodatkowy bagażnik o pojemności 65 litrów.
Xpeng G9L ma 585 KM, ale to ładowanie robi największe wrażenie
Europejska gama obejmuje dwa warianty napędowe. Podstawowy Xpeng G9L RWD Long Range Ultra ma silnik elektryczny o mocy 367 KM, który napędza tylne koła. Maksymalny moment obrotowy wynosi 465 Nm, a przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 7 sekund.
Mocniejszy wariant AWD Performance Ultra korzysta z dwóch silników elektrycznych, po jednym przy każdej osi. Łącznie generują 585 KM i 695 Nm. Taka konfiguracja pozwala rozpędzić ważącego ponad 2,7 tony SUV-a do setki w 4,9 sekundy. Prędkość maksymalną obu odmian ograniczono do 200 km/h.

Obydwie wersje wykorzystują akumulator NCM o pojemności 110 kWh. Odmiana z napędem na tylną oś oferuje do 591 kilometrów zasięgu, a wariant AWD do 553 kilometrów. Deklarowane zużycie energii wynosi odpowiednio 21,1 oraz 22,5 kWh/100 km.
Największym atutem G9L może być jednak szybkość ładowania. Samochód wykorzystuje architekturę 800V, a maksymalna moc ładowania prądem stałym sięga 540 kW. Producent deklaruje, że uzupełnienie energii od 10 do 80 procent zajmuje niecałe 12 minut. To brzmi naprawdę dobrze. Oczywiście osiągnięcie takiego wyniku wymaga odpowiednio wydajnej ładowarki i właściwych warunków.
G9L obsługuje również ładowanie prądem przemiennym z mocą do 22 kW. Dodatkowo funkcja V2L pozwala zasilać urządzenia zewnętrzne mocą do 6 kW. To rozwiązanie przydatne między innymi podczas wyjazdów poza miasto.
Sztuczna inteligencja ma pomagać kierowcy, ale nie od razu
Xpeng mocno rozwija systemy wspomagania jazdy. W G9L pojawia się nowa architektura VLA 2.0, która ma lepiej interpretować otoczenie samochodu, w tym zachowanie innych uczestników ruchu i oznakowanie drogowe.
Chińczycy zapowiadają też wprowadzenie systemu NGP w europejskich samochodach poprzez aktualizację oprogramowania w 2027 roku. Funkcja ma umożliwiać bardziej zaawansowane wspomaganie kierowcy podczas jazdy, ale jej dostępność będzie zależała od homologacji i przepisów obowiązujących w poszczególnych krajach.
Cena Xpenga G9L wystartują od około 327 000 złotych
W Niemczech podstawowa wersja RWD Long Range Ultra z siedmioma miejscami kosztuje 74 600 euro. Przy kursie 4,38 zł za euro oznacza to około 326 750 złotych.
Mocniejsze wydanie AWD Performance Ultra w konfiguracji siedmioosobowej kosztuje 79 600 euro - około 348 650 złotych. Najdroższa odmiana, z sześcioma fotelami i napędem AWD, została wyceniona na 85 600 euro. To równowartość około 374 930 złotych.

Są to ceny przeliczone bezpośrednio z niemieckiego cennika - niestety polski importer nie opublikował jeszcze cennika G9L. Dla porównania standardowy G9 kosztuje obecnie od 252 900 złotych.
Xpeng przyjmuje już zamówienia na G9L w Europie, a pierwsze dostawy na wybranych rynkach zaplanowano na grudzień. Docelowo samochód będzie oferowany w 64 krajach i regionach
I tutaj ciekawostka: europejskie egzemplarze będą powstawały w zakładach Magna Steyr w austriackim Grazu. To czwarty model Xpenga montowany w tej fabryce, po G6, G9 i P7+. Pierwsze próby produkcyjne G9L już zakończono, a pierwsze samochody zjechały z linii produkcyjnej.


