Test

MINI John Cooper Works

Doszlifowana frajda

Na dystansie:
440 km

John Cooper Works. Czyli najmocniejsze, najostrzejsze i najszybsze Mini w gamie. W równie „ostrych” zimowych warunkach testujemy wersję z automatem i sprawdzamy ile frajdy potrafi dać szybki Cooper.

Powiedzmy, że nie mieliśmy najlepszej pogody do testowania ponaddwustukonnego MINI z przednim napędem. Z drugiej strony, to właśnie w takich warunkach, na trasach rajdu Monte Carlo, Mini po przeróbkach Johna Coopera dorobiły się swojego legendarnego statusu. A więc w drogę.

Zmiany na plus

John Cooper Works to nie tylko podniesione do 231 KM i 320 Nm parametry. To również nowy wydech, hamulce Brembo, zmienione zawieszenie i poprawiona praca elektroniki. Tak, aby jazda była jeszcze przyjemniejsza, a samochód pozwalał na więcej.

I to się konstruktorom niemiecko-brytyjskiego malucha udało. Mini jest fantastyczne na pierwszy „rzut oka”, czyli pierwszych kilka (set) kilometrów. W taki zwyczajny „ludzki” sposób, bez szukania jakichś wad, bez patrzenia na pierwowzór, wersję, cenę i zużycie paliwa. Jest dopracowanym do granic możliwości małym pudełkiem, które zapewnia mnóstwo frajdy. Dlaczego?

mini_cooper_jcw_37

Przede wszystkim, jest bardzo szybki i przy tym stabilny. 6,1 sekundy do 100 km/h to wystarczająco dobry wynik, ale nawet w połowie nie oddaje tego, jak szybkie jest MINI. Zaledwie chwilę po puszczeniu hamulca, niezbyt czytelny prędkościomierz wbija się w rewiry, które poddają w wątpliwość jakąkolwiek litość stróżów prawa w przypadku złapania. Skrzynia biegi przełącza bardzo płynnie i szybko, a silnik nie ma żadnej zadyszki ani „turbodziury”. Dwulitrowa jednostka ze sprężarką Twinscroll pracuje „jednym ciągiem” w całej skali obrotomierza. 231 KM i 320 Nm to może nie są wartości, które stawiają Mini na czele „wyścigu mocy”, ale ich zakres jest niesamowity (maksymalny moment obrotowy dostarczany jest na przednie koła już od 1250 obr./min.).

Także podczas wyprzedzania Mini nie będzie marudzić. Redukcja jest wystarczająco sprawna, a zmiana prędkości nawet na autostradzie jest bardzo szybka. Jednak skoro już jesteśmy przy skrzyni – sześciobiegowa przekładnia automatyczna ma łopatki do zmiany biegów – są one jednak za krótkie i mało poręczne.

Mini jest również niesamowicie dobre w innych aspektach jazdy sportowej. Niezależnie od tego, czy jeździliśmy po suchym, zmrożonym asfalcie, czy po śniegu (a temperatura w czasie testu spadała poniżej -17 stopni), zachowywało się świetnie. Przede wszystkim to zasługa bardzo dobrego „czucia” samochodu przez kierowcę. Układ kierowniczy to fantastyczny kompromis między komfortem, a chirurgiczną precyzją prowadzenia. Minimalne ruchy wystarczają, żeby wóz zmieniał kierunek na dokładnie taki, jaki mu zadaliśmy. W konkurencjach „typu slalom” prowadzi się fantastycznie. Sztywne zawieszenie nie pozwala mu się za bardzo wychylać, a kierowca cały czas czuje co dzieje się z Cooperem.

mini_cooper_jcw_41

Nie znaczy to, że jest idealnie neutralny podczas pokonywania zakrętów. Choć bardzo długo pozostaje zupełnie niewzruszony na działające na niego siły, w pewnym momencie zaczyna lekko wyjeżdżać przodem poza zakręt. Wtedy albo zdajemy się na ESP, albo ujmujemy lekko gazu. Podsterowność Worksa zamienia się w delikatną i łatwą do kontrolowania nadsterowność. Każdy zakręt zdaje się zachęcać do prób coraz szybszego go pokonywania. Jeśli „bawimy się” na śliskiej nawierzchni, pokochamy wyważenie samochodu i pracę hamulca ręcznego. Kierowca może „wydrzucić” tył samochodu dokładnie tak głęboko, jak chce. Mini jest fantastyczną, szybką i łatwą do opanowania zabawką, która pozwala na niemal telepatyczne przekazywanie kierunku jazdy.

O dziwo nie traci przy tym komfortu. Nasz egzemplarz stał co prawda na felgach „zaledwie” siedemnastocalowych (z Mini Coopera S), a więc niski profil opony nie zdominował samochodu aż tak bardzo, jednak trudno powiedzieć, że Works jest niekomfortowy. Owszem, jest sztywny i krótkie nierówności wybiera dość nerwowo, ale w ogólnym rozrachunku da się nim kompletnie bezstresowo i bez wyrzeczeń jeździć na co dzień.

Mimo niewielkiego nadwozia i małej masy, jest również bardzo stabilny podczas jazdy na wprost przy wysokich prędkościach. Można bez najmniejszych kompleksów „cisnąć” po autostradzie bez zmęczenia. Nawet brzmienie nie będzie przeszkadzać, choć John Cooper Works jest głośny.

mini_cooper_jcw_35

W tej wersji pracuje zmodyfikowany wydech, który burczy, buczy, strzela, „robi popcorn” i wydaje mnóstwo miłych dla ucha dźwięków. Owszem, nie jest cicho, ale nawet niski ton obecny cały czas w kabinie nie jest irytujący. Może na dłuższą metę (np. trasę kilkusetkilometrową) byłby, ale w ciągu tych kilku dni nie narzekaliśmy.

(Zmiany) na minus

W ogólnym rozrachunku, po kilku dniach z MINI JCW, mogę stwierdzić, że to genialny hothatch, który robi mnóstwo zamieszania i jest bardzo dopracowany. Czy w związku z tym nie ma wad (poza zbyt małymi łopatkami zmiany biegów i niezbyt czytelnymi zegarami)? Ależ owszem, ma. Niektóre są trochę „niewymierne”, ale inne da się całkiem sensownie przełożyć na jakieś wartości. Mówię tu na przykład o spalaniu. Choć producent zakłada, że sportowe Mini ma palić między 4,9 a 7,2 l/100 km, wyniki testowe są niemal dwukrotnie wyższe. W mieście nie udało nam się zejść poniżej 12 litrów na „setkę”, w trasie – między 7 a 11,5. O dziwo na autostradzie różnica 20 km/h to zaledwie 0,5 l/100 km więcej. Za to zejść do niskich wartości jest już trudno. I to nie tylko dlatego, że Mini chce się cały czas jeździć ostro. W zestawieniu z bakiem o pojemności 45 litrów daje to niewielką użyteczność Mini na co dzień – średnie spalanie na poziomie 11 l/100 km i musimy co chwila jeździć na stację benzynową.

mini_cooper_jcw_08

Kolejną wadą, którą da się przełożyć na realne wartości, jest cena wersji JCW. Minimalnie trzeba za nią zapłacić nieco poniżej 130 tys. zł. Zabawa „naszym” egzemplarzem to już koszt … 185 544 zł. A za te pieniądze można już kupić solidnie wyposażonego Focusa RS, Mustanga, czy Civica Type R i jeszcze zostanie na kilka tankowań.

Jednak to, co najbardziej mi przeszkadzało w MINI JCW jest jego… charakter. Tak, wszystko robi idealnie, szybko, daje mnóstwo frajdy. Ale… dla mnie Works to wersja hardkorowa. A tego „hardkoru” zupełnie nie czułem w MINI. W poprzednim Mini Cooperze, nawet „tylko” w wersji S, słyszałem świst turbiny, zawór upustowy, silnik wkręcający się na obroty. Może i moc przyrastała mniej jedwabiście, ale czuć było wigor. Tutaj tak naprawdę, gdyby nie świetnie zestrojony wydech, słyszałbym tyle samo co w dobrze wyciszonym BMW 328i – czterocylindrowy silnik rzędowy z turbiną. Jak się stanie z przodu MINI, dokładnie tyle (nie) słychać. Na zakrętach nie ma żadnej „walki” z samochodem, MINI niczym nie zaskoczy. Nawet przejście z pod- w nadsterowność jest łagodne i cały czas kierowca kontroluje co się dzieje z samochodem. Komfort jest stosunkowo wysoki, układ kierowniczy nie powoduje „walki z samochodem”. To z jednej strony bardzo duża zaleta, z drugiej… Abarth 500, zwłaszcza w wersji Competizione, zdaje się być dużo bardziej „chuligańskim” i nastawionym na ostrą jazdę samochodem.

Po prostu Mini

Oryginalny design, niezłe materiały wykończeniowe, mnóstwo smaczków i niewielka ilość miejsca. To „typowe nowe Mini”. Wersja Works również się w tym względzie nie wyróżnia. Choć trzeba przyznać, że przynajmniej w kwestii szerokości – jest dużo lepiej niż w poprzedniej generacji. Z tyłu i w bagażniku – tradycyjna ciasnota.

mini_cooper_jcw_25

Za to kierowca ma naprawdę dobrze. Miejsca jest odpowiednia ilość, widoczność mimo wąskich szybek jest bardzo dobra, a pozycja za kierownicą znakomita. Przydałby się ciut bardziej „kubełkowy” i większy fotel, ale próba znalezienia sobie bardzo dobrego ustawienia zakończyła się niemal od razu sukcesem. Za wieńcem kierownicy w nowym modelu znalazło się miejsce na prędkościomierz – zamiast tradycyjnie – obrotomierza, który powędrował na boczny wskaźnik. Wskazania dotyczące pokonywanych kilometrów w ciągu godziny dzięki temu są choć trochę bardziej czytelne, a na olbrzymim „talerzu” na środku jest miejsce tylko na wskazania komputera pokładowego, nawigacji, internetu czy… radości z jazdy. Wskaźnik został otoczony diodowym podświetleniem, które zmienia kolor i wypełnia się w zależności od tego, jak ostro jedziemy „miniakiem”. Urocze, razem z czerwonymi przeszyciami na kierownicy, szachownicy na desce rozdzielczej, przełącznikami konsoli środkowej czy wszędobylskimi oznaczeniami „John Cooper Works”. Mini jest tradycyjnie napakowane stylowymi dodatkami, a lista wyposażenia obejmująca akcesoria do indywidualizacji zarówno w środku, jak i na zewnątrz, jest niezmiernie długa i przyjemna do „zabawy”.

Zalety:
  • świetne osiągi
  • rewelacyjny układ kierowniczy
  • fantastycznie zestrojone zawieszenie
  • możliwość totalnego kontrolowania samochodu
  • dobrze brzmiący wydech
  • mnóstwo stylu

Wady:
  • wysokie spalanie
  • kosmiczna cena po doposażeniu
  • zbyt łagodny charakter
  • ciasnota z tyłu

Podsumowanie

Mam z Mini w tej wersji pewien problem. Na początku mi się nie spodobała. Po pierwszych kilku kilometrach uznałem, że jest dość nudna. Z każdym kolejnym okazywała się być coraz lepsza, aż do bycia fantastyczną. Jest dopracowana do maksimum i nie zdziwiłbym się, jakby na torze była lepsza od wielu mocniejszych samochodów. W teście dawała frajdę zarówno na suchym, jak i na śnieżnym podłożu. Ale wciąż brak jej „tego czegoś” – tej odrobiny szaleństwa, którą w starszych generacjach dało się znaleźć nawet w modelu One. No i ta cena. O ile podstawowy John Cooper Works jest drogi, ale akceptowalny, tak za doposażony egzemplarz trzeba zapłacić zupełnie „odlotowe” pieniądze.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMINI John Cooper Works
Silnikt. benz., R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1998 cm³
Moc maksymalna170 kW (231 KM) przy 5200 - 6000 obr./min.
Maks. moment obrotowy320 Nm przy 1250 - 4800 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, sześciobiegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny McPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe went.
Opony205/45R17
Bagażnik / po złożeniu siedzeń211/731 l
Zbiornik paliwa44 l
Typ nadwoziahatchback
Liczba drzwi / miejsc3/4
Wymiary (dł./szer./wys.)3874/1727/1414 mm
Rozstaw osi2495 mm
Masa własna /ładowność1280/480 kg
Masa przyczepy / z hamulcem-/- kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie7,2/4,9/5,7
Emisja CO2147 g/km
Prędkość maksymalna246 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h6,1 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 tys. lub co rok
Cena wersji podstawowej(One 1.2) 77 200 zł
Cena wersji testowej129 700 zł
Cena egz. testowego185 544 zł