Bugatti Mistral rozkwitło na wiosnę. Dział Sur Mesure przedstawia Wam "Caroline"

Zdecydowanie przyszła wiosna. Bugatti Mistral "Caroline" to najnowszy projekt działu Sur Mesure i jedno z wcieleń ściśle limitowanego cabrio z Molsheim.

Choć za naszymi oknami jeszcze się nie zazieleniło, to w Bugatti wiosna już w pełnym rozkwicie. Oficjalnie "zakończony" model Mistral właśnie pokazał się w jednym z wcieleń. Bardzo kwiatowym i wiosennym. To Bugatti Mistral "Caroline", przygotowane przez dział Sur Mesure.

Bugatti Mistral "Caroline" nazwano od córki zamawiającego

To jeden z najbardziej lojalnych klientów marki Bugatti. Nie dziwne więc, że załapał się na model W16 Mistral, kończący erę jednostek W16 w Bugatti. I że oddał go od razu do działu Sur Mesure, czyli tego zajmującego się projektami na specjalne zamówienie. Pełna personalizacja samochodu, który dopiero trafi do klienta to coś, co w Bugatti jest niemalże normą.

Czym wyróżnia się "Caroline"?

Kolory nadwozia inspirowane są lawendowymi polami Prowansji, stąd charakterystyczny, bladofioletowy kolor. Również widoczne elementy z włókna węglowego mają fioletowy odcień, a na nadwoziu znalazło się sporo motywów kwiatowych. Uzupełnieniem tego jest tylne, regulowane skrzydło. Na jego wewnętrznej części znajdziemy kolejne ręcznie malowane kwiaty oraz imię "Caroline" na środku.

Bugatti Mistral

W środku również znajdziemy połączenie bieli i fioletu. Do tego ręcznie wyszywane kwiaty na elementach deski rozdzielczej oraz fotelach, a także nawet na "poduszkach" przy kolanach na tunelu środkowym. Z kolei w selektorze automatycznej przekładni znajdziemy zatopioną figurkę tańczącego słonia. Tego zwierzaka zaprojektował przed laty przez Rembrandt Bugatti dla swojego brata Ettore i wielokrotnie zdobił atrapy aut z Molsheim.

 

Trzeba przyznać, że Bugatti Mistral "Caroline" jest unikalne. Jak na 1600-konne sportowe GT o powalających osiągach, teraz ma bardzo delikatny wygląd, z zupełnie innym charakterem. Ale to było prawdziwe wyzwanie dla działu Sur Mesure. I dlatego właśnie samochód został pokazany, aby pokazać, ile może zdziałać taka personalizacja wykonana przez odpowiednich rzemieślników. Do tej pory tak zaawansowane projekty widzieliśmy głównie u Rolls-Royce'a. Jak widać, Bugatti też może. Mamy tylko, jak zwykle, nadzieję, że właściciel będzie chciał z tego auta korzystać częściej i będzie można zobaczyć je na ulicach.