Ford wraca do gry w Europie. Nowe kluczowe modele to dopiero rozgrzewka
Ford był przez lata potęgą w Europie - teraz jednak wyraźnie przegrywa z konkurencją. Amerykanie chcą wrócić na szczyt i mają starannie przygotowany plan, a także cały szereg nowych modeli.
Ford Escort, Fiesta, Focus, Mondeo - te nazwy przez dekady rządziły w Europie. Amerykańska marka świetnie radziła sobie na Starym Kontynencie i była jednym z liderów sprzedaży. Ich samochody miały dobre ceny, ciekawy wygląd i przede wszystkim dobrze się prowadziły. To właśnie ten zestaw cech sprawiał, że Ford mógł spokojnie rozpychać się w czołówce na rynku.
Te czasy są już jednak za nami. Zła strategia, cięcia w gamie i rezygnacja z kluczowych produktów sprawiły, że Ford zaczął przegrywać z coraz silniejsza konkurencją. W segmencie samochodów osobowych jest daleko w tyle, przynajmniej na tę chwilę. Najbliższe lata mają przynieść wiele zmian.
Ford chce być widoczny w Europie. Błękitny owal stawia na kluczowe segmenty
Nowa strategia, którą poznaliśmy kilkanaście dni temu, skupia się na segmentach B i C. To właśnie takie auta odpowiadają obecnie za około 80 procent sprzedaży samochodów osobowych w Europie. Ford chce ponownie walczyć o klientów, którzy przez lata wybierali jego najpopularniejsze modele.
Nowe samochody mają mieć od 4000 do 4650 mm długości. Mówimy więc tutaj o autach, które otwierają segment miejskich pojazdów, a te największe będą stały na pograniczu pojazdów kompaktowych i klasy średniej. Niszowe konstrukcje nie wchodzą tutaj w grę. Celem są wysokie wolumeny sprzedaży i odzyskanie dobrej pozycji w Europie.
Jednym z najważniejszych projektów jest nowy SUV - Bronco Sport
Ten model ma pojawić się w 2028 roku i będzie produkowany w hiszpańskiej Walencji obok obecnej Kugi. Ford chce wykorzystać rozpoznawalność nazwy Bronco oraz przenieść część amerykańskiego charakteru tego modelu do Europy. Producent podkreśla jednak, że będzie to samochód zaprojektowany z myślą o europejskich klientach i dostosowany do lokalnych oczekiwań.

Punktem wyjścia, co nie jest zaskoczeniem, będzie Ford Bronco Sport. Najprawdopodobniej do Europy trafi nowa generacja tego samochodu, albo zmodyfikowane wcielenie obecnego wariantu, dopasowane do oczekiwań klientów ze Starego Kontynentu.
Ford Bronco Sport może być strzałem w dziesiątkę w Europie. Moim zdaniem to jest samochód, który od dawna powinien być w gamie tej marki. Ma ciekawy wygląd, korzysta ze sprawdzonych rozwiązań z Kugi i nie należy do drogich konstrukcji.
Patrząc na to, że SUV-y w takim stylu cieszą się dużą popularnością, Ford może idealnie wpasować się w oczekiwania szeregu klientów.
Nie zabraknie też następcy Fiesty, opracowanego na platformie... Renault
Drugim kluczowym projektem ma być miejski hatchback. Ford nie potwierdza jeszcze nazwy, ale nie ukrywa też, że te sprawdzone "imiona" zdają się być idealnym wyborem. W praktyce oznacza to, że powrót Fiesty jest niemal pewny.
Nowy model powstanie we współpracy z Renault. Bazą będzie platforma AmpR Small wykorzystywana już przez Renault 5 E-TECH i nowego Nissana Micrę.
Ford przekonuje jednak, że nie zamierza sprzedawać samochodu będącego kopią francuskiego modelu. Amerykanie od podstaw opracują stylistykę, a także dostroją charakterystykę prowadzenia oraz zestrojenie podwozia.
Obok klasycznego hatchbacka pojawi się też elektryczny crossover, również zbudowany na tej samej platformie. Nie spodziewałbym się tutaj współdzielenia paneli nadwozia z Renault 4 E-TECH. Zakładam więc, że Ford opracuje całkowicie inną bryłę dla tego modelu.
Ford w Europie chce nawiązywać do... rajdowych korzeni. Design mocno się zmieni
W nowej strategii nie zabrakło też miejsca dla samochodów spalinowych. Kluczowe tuta będą dwa nowe crossovery z napędem plug-in hybrid. Ich debiut odbędzie się do końca 2029 roku. Według branżowych informacji Ford może opracować je wspólnie z Geely, właścicielem marek Volvo i Polestar.
Niezależnie od partnera technicznego producent stawia jeden warunek. Każdy nowy Ford ma prowadzić się lepiej od konkurentów. Firma chce wrócić do filozofii, która przez lata wyróżniała Fiestę i Focusa. Kluczowe znaczenie mają mieć zawieszenie, układ kierowniczy oraz sposób, w jaki samochód reaguje na polecenia kierowcy.
Ford otwarcie przyznaje, że nie zamierza rywalizować wyłącznie ceną czy wielkością ekranów w kabinie. Amerykanie twierdzą, że kierowcy nadal zwracają uwagę na przyjemność z jazdy. To właśnie ten element ma stać się jednym z fundamentów nowej europejskiej gamy - jak przed laty w Focusie.
Cieszę się, że Ford wreszcie przejrzał na oczy
Amerykanie licytowali się z konkurentami na to, kto pierwszy w pełni zelektryfikuje swoją gamę modelową. Wszyscy bili na alarm, ale regulatorzy byli nieugięci i z batem stali nad producentami. Ci, nieco nadgorliwie, zbyt szybko podeszli do elektryfikacji. Efekty widać gołym okiem.
Ford postawił teraz na dobrą strategię. Pozostaje liczyć na to, że zadba o jej właściwą realizację, bez poślizgów i kosztownych wpadek.


