- autoGALERIA
- NOWOŚCI
- Ciekawostki
- Chińczycy mają nowy rekord na Nurburgringu. Tylko chyba tak średnio kogoś interesuje
Chińczycy mają nowy rekord na Nurburgringu. Tylko chyba tak średnio kogoś interesuje
Xiaomi YU7 GT zgarnęło kolejny rekord na Nurburgringu. I jeśli zastanawiacie się czemu wynik przekraczający 10 minut jest uznawany za wyjątkowy, to spójrzcie na okoliczności, w jakich go ustanowiono.
Xiaomi YU7 GT ponownie pojawiło się na Nurburgringu i znowu "zrobiło rekord". Tylko problem w tym, że z czasem przekraczającym 10 minut ciężko mówić o czymś wybitnym. Skąd więc tyle zamieszania wokół tego przejazdu?
Chiński producent postanowił pokazać możliwości technologii autonomicznej i wysłał swój najmocniejszy SUV na Nordschleife bez kierowcy za kierownicą. Efektem jest pierwszy w historii oficjalnie zmierzony przejazd pełnego okrążenia słynnego toru wykonany przez samochód bez udziału człowieka.

Xiaomi YU7 GT ma 990 KM. Autonomiczny kierowca niespecjalnie umie ją wykorzystać
Na Nurburgringu pojawiło się Xiaomi YU7 GT, czyli najmocniejsza odmiana elektrycznego SUV-a chińskiej marki. Układ napędowy rozwija 990 KM, a osiągi, według danych technicznych, są naprawdę imponujące. Tu jednak ich nie uświadczycie
Podczas przejazdu po Nurburgringu samochód korzystał z natychmiastowo dostępnego momentu obrotowego charakterystycznego dla napędów elektrycznych. Szczególnie dobrze było to widać podczas wyjść z zakrętów, gdzie YU7 GT bardzo szybko nabierało prędkości i sprawnie rozpędzało się na kolejnych prostych.
Xiaomi zainstalowało tutaj elektroniczny ogranicznik prędkości ustawiony na 210 km/h. Na długiej prostej Dottinger Hohe SUV osiągał tę wartość stosunkowo szybko, po czym utrzymywał ją aż do końca odcinka.
No ale Xiaomi zapisało się w historii: to pełne okrążenie Nordschleife bez kierowcy
Autonomiczny egzemplarz YU7 GT pokonał ponad 20-kilometrową pętlę w czasie 10:29,483 min. Tym samym został pierwszym samochodem, który ukończył pełne, oficjalnie mierzone okrążenie Nurburgringu bez człowieka za kierownicą.
Nagranie z przejazdu pokazuje, że autonomiczny system jazdy, delikatnie mówiąć, jest bardzo zachowawczy. Samochód hamował przed zakrętami z dużym wyprzedzeniem, zachowywał duży margines bezpieczeństwa i ostrożnie pokonywał najbardziej wymagające fragmenty toru.
Człowiek nadal jest szybszy. Zresztą... na co komu autonomiczna jazda po torze?
Dla porównania: miesiąc wcześniej Xiaomi YU7 GT z kierowcą wyścigowym za kierownicą pokonało Nordschleife w czasie 7:22,76 min.
Tamten wynik pozwolił ustanowić nowy rekord wśród SUV-ów. Różnica przekraczająca trzy minuty pokazuje, jak duża pozostaje przewaga doświadczonego kierowcy nad obecnymi systemami autonomicznymi podczas jazdy na limicie.
Oczywiście, Nordschleife należy do najbardziej wymagających torów wyścigowych na świecie. Ponad 70 zakrętów, liczne ślepe wzniesienia oraz zmieniające się profile nawierzchni sprawiają, że nawet ukończenie okrążenia bez błędów stanowi duże wyzwanie.
Rekord Xiaomi YU7 GT to demonstracja możliwości technologii Chińczyków. Ale ich pomysły idą w dziwnym kierynku
Xiaomi twierdzi, że taki pokaz to dowód na to, że samochód będzie w stanie samoczynnie pokonać nawet trudne odcinki. I wszystko fajnie, ale znając Chińczyków, to taka opcja pojawi się w standardzie. Zresztą Denza wprowadziła na przykład system autonomicznego driftu.
Nazwijcie mnie starym boomerem (którym nie jestem), ale jaki jest sens takich rozwiązań? Jeśli auto ma być autonomiczne, to niech będzie zwyczajną mydelniczką do pokonywania kilometrów. Jeśli zaś ma dawać frajdę z jazdy, to niech ma wszystko, czego oczekuje dobry kierowca. A Chińczycy z układami jezdnymi wciąż radzą sobie dość słabo.
Wielki fan dziwnych samochodów, których nikt nie lubi i pasjonat kina klasy B. Po godzinach oddaje się majsterkowaniu i dłubaniu w elektronice. W redakcji portalu autoGALERIA.pl odpowiada za codzienne newsy, porady i ciekawostki


