Honda zrobiła nowe miejskie auto. Wygląda świetnie, ale musisz siedzieć po prawej stronie, aby je docenić

Honda Super-N wjeżdża na rynek. Jest to przedziwny samochód, który dodatkowo trafi tylko w ręce wąskiego grona klientów.

Honda e ewidentnie nie sparzyła japońskiego producenta. Jej śladem podąża Honda Super-N, czyli nowy elektryczny model tej marki, najmniejszy w jej ofercie. Japończycy uznali, że taki samochód sprzeda się w Europie. Cena kusi, ale jest jeden duży problem...

Honda Super-N nie jest mocna, ale można włączyć "dopalacz"

Pod niewielkim nadwoziem kryje się elektryczny układ napędowy generujący standardowo 64 KM. Taka wartość nie brzmi imponująco, ale trzeba pamiętać, że mówimy o samochodzie ważącym zaledwie 1097 kilogramów.

Waszą uwagę może zwrócić jednak przycisk z wielkim napisem BOOST, który ulokowano na kierownicy. Po jego wciśnięciu moc wzrasta do 95 KM. Efekt?. Sprint od setki skraca się z 14,5 do 10 sekund.

Honda Super-N 2026

Ale to nie wszystko. W Super-N kierowca może korzystać z symulowanej siedmiobiegowej skrzyni oraz sztucznie generowanego dźwięku silnika. Tylko na co to komu w miejskim elektryku, stworzonym głównie do jazdy w korkach?

To kei-car dostosowany do europejskich realiów

Super-N bazuje na japońskim modelu Super-One i czerpie inspiracje z legendarnej Hondy City Turbo II. Jednocześnie nie jest typowym kei-carem, gdyż nadwozie lekko "rozdmuchano" dla europejskich odbiorców. Mała Honda ma 3599 mm długości i 1573 mm szerokości - jest więc malutka z zewnątrz, ale oferuje więcej przestrzeni niż można przypuszczać po samych wymiarach.

Honda przekonuje, że we wnętrzu bez problemu zmieszczą się cztery dorosłe osoby. Pomagają w tym znane z modelu Jazz tylne siedzenia Magic Seats, których siedziska można podnosić i składać na różne sposoby. To jedno z najbardziej praktycznych rozwiązań, jakie marka kiedykolwiek wprowadziła do swoich małych modeli.

Mały akumulator, ale rozsądny zasięg

Producent nie próbował ścigać się z konkurencją na wielkość akumulatora. Zastosowano tutaj konstrukcję o pojemności 29,6 kWh.

Według normy WLTP, Honda Super-N może przejechać do 206 kilometrów. W ruchu miejskim producent deklaruje nawet 320 kilometrów zasięgu. Ładowanie od 10 do 80 procent ma zajmować około 30 minut.

Honda chce walczyć ceną

Największym atutem nowego modelu może okazać się cena. Honda wyceniła Super-N na 18 995 funtów, czyli około 94 tysięcy złotych.

W standardzie znalazł się system audio Bose, a także multimedia obsługujące Apple CarPlay i Android Auto. Honda zapowiada również dodatkowe pakiety stylistyczne, które pozwolą indywidualizować wygląd nadwozia.

Honda Super-N 2026

To najtańszy samochód elektryczny tej marki oferowany w Europie. Jednocześnie jego cena znajduje się bardzo blisko poziomu najtańszych chińskich modeli. Różnica względem podstawowego BYD Dolphin Surf wynosi w Wielkiej Brytanii niecałe 400 funtów.

Honda Super-N jest niestety stworzona... dla wybranych. Chodzi o kierownicę

W całej tej historii jest jednak pewien haczyk. Honda stworzyła samochód, który wydaje się idealnie wpisywać w potrzeby wielu europejskich miast. Jest mały, tani, lekki i praktyczny. Problem polega na tym, że większość Europejczyków nie będzie mogła go kupić.

Super-N powstała wyłącznie z myślą o rynku brytyjskim. Konstrukcja wywodząca się bezpośrednio z japońskiego kei-cara nie pozwala na przygotowanie wersji z kierownicą po lewej stronie bez bardzo kosztownych zmian konstrukcyjnych.

Ciężko jest mi zrozumieć logikę tej marki, ale ostatnio jej działania są bardzo irracjonalne. Przepalili 15 miliardów dolarów na auta, które choć niemal gotowe, nie trafią na rynek. Teraz wyciągają z rękawa hybrydy, ale nie myślą nawet o Europie. Gigant, który jeszcze niedawno chciał przejąć Nissana, lada chwila może być w ogromnych tarpatach.