Już po Halloween, ale dyniowy CAVËN Hommage 26 trochę straszy. Zaprojektował go Giugiaro
Hommage 26 od CAVËN Atelier to Gallardo zaprojektowane na nowo przez Fabrizio Giugiaro. Tego, który zaprojektował oryginalną wersję Lamborghini. Wyszło jednak dziwnie.
Zaprojektowane w 1998 roku Lamborghini Giugiaro to moim zdaniem wciąż jeden z najlepiej starzejących się supersamochodów. Fabrizio Giugiaro w 1998 stworzył coś naprawdę niezwykłego. Pamiętam, że był to w tamtym okresie prawdziwy "samochód z plakatów", mimo że to niższy model w gamie. Nowy Hommage 26 zaprojektowany przez studio GFG dla CAVËN Atelier jest ponownym podejściem do tego projektu, tylko bez ograniczeń epoki.
Auto pokazano podczas Concours w hotelu Wynn w Las Vegas.
Opuszczane lampy i nowe oświetlenie. To wyróżnia Hommage 26
Co Fabrizio Giugiaro zmienił w swoim projekcie? Wbrew pozorom, i bardzo słusznie, niewiele. Auto zachowało charakterystyczne, kanciaste linie. Nie ma tu żadnego unowocześniania, bo nie było ono potrzebne. Co ciekawe, nie znaczy to, że samochód nie przeszedł modyfikacji. Tak naprawdę z oryginalnego Gallardo pozostały lusterka, dach, przednia oraz boczne szyby. Cała reszta została zmodyfikowana i wykonana z włókna węglowego.

To, co rzuca się w oczy, to nowa tylna klapa z przeszklonym widokiem na silnik.
A najbardziej charakterystyczne są nowe światła. Modnym ostatnio zwyczajem, auto ma "podnoszone" lampy. A w zasadzie opuszczane, tak jak po raz pierwszy pokazano w Diablo od Eccentrica. Z tyłu proste lampy zastąpiono LED-ami, ale przyznam, że wygląda to jak tani tuning. Nawet w poliftowym Gallardo wyglądało to lepiej i bardziej elegancko.
Auto dostało też aktywne elementy aerodynamiki, które nie były tak popularne w momencie debiutu auta.
Silnik pozostał teoretycznie bez zmian. To wciąż charakterystyczne, pięciolitrowe V10, wolnossące i wysokoobrotowe. Popracowała nad nim Italtecnica i dostępny będzie w dwóch wariantach mocy. Słabszy ma 540 KM, mocniejszy 560 KM. Auto ma przekładnię manualną, sześciobiegową, tzw. "gated", czyli otwartą. Hommage 26 przeszedł też całkowicie wykończone na nowo wnętrze.

Auto ma kosztować 900 000 Euro, nie licząc Lamborghini Gallardo.
I muszę przyznać, że choć stoją za nim naprawdę duże nazwiska, a niektórym modyfikacjom trudno odmówić jakości i sensu, to całość wygląda dość dziwnie. Oryginalne lampy, moim zdaniem, psują spójność całego modelu. Ale taka była wizja artysty. GFG zrobiło kilka innych, fajniejszych projektów.


