Nissan Qashqai miał dostać całkowicie nową twarz. Ta pozostanie jednak w sferze marzeń marki
Nissan Qashqai miał stać się elektrykiem. Japończycy zmienili jednak zdanie - i zdaje się to być dobrym ruchem.
Japończycy wciskają hamulec i gruntownie zmieniają plany. Nissan Qashqai to wciąż ich najważniejszy produkt w Europie, a następna generacja miała stać się elektrykiem. Już teraz wiemy jednak, że tak nie będzie - być może na szczęście.
Elektryczny Nissan Qashqai był częścią dużego planu
W 2023 roku Nissan ogłosił inwestycję o wartości 3 miliardów funtów w zakład w Sunderland. Jednym z filarów tego programu miał być elektryczny Qashqai, który dołączyłby do nowej generacji modelu Leaf oraz elektrycznego Juke'a.
Plan był logiczny z perspektywy ówczesnej sytuacji na rynku. Qashqai pozostaje najważniejszym europejskim modelem marki i od lat należy do najpopularniejszych SUV-ów na Starym Kontynencie.
Wprowadzenie wariantu elektrycznego miało pozwolić Nissanowi utrzymać silną pozycję w segmencie, który bardzo szybko przechodzi transformację napędową. Produkcja miała odbywać się w Wielkiej Brytanii, a samochód miał stanowić zwieńczenie nowej rodziny aut elektrycznych budowanych w Sunderland.
Jak dobrze wiemy Nissan ma duże problemy. Trzeba więc postawić na najmocniejsze konie
Od momentu przedstawienia tych planów sytuacja Nissana znacząco się zmieniła. Producent rozpoczął globalny program naprawczy Re:Nissan, którego głównym celem stała się poprawa rentowności i ograniczenie wydatków.
Program zakłada między innymi redukcję około 20 tysięcy miejsc pracy na świecie. Jednocześnie firma analizuje wszystkie projekty pod kątem kosztów i potencjalnego zwrotu z inwestycji.
Jak donosi Reuters, właśnie w tym okresie podjęto decyzję o zatrzymaniu prac nad elektrycznym Qashqaiem. Według źródeł, na które się powołują, projekt zamrożono już na początku 2025 roku. Nie był to zresztą jedyny taki przypadek. W bieżącym roku Nissan anulował również dwa projekty elektrycznych SUV-ów przeznaczonych dla rynku amerykańskiego.
Rozwój modelu zatrzymano na tyle wcześnie, że ewentualny powrót do projektu wymagałby ponownego uruchomienia wielu procesów inżynieryjnych i inwestycyjnych.

Według źródeł oznacza to, że elektryczny Qashqai mógłby pojawić się najwcześniej na początku następnej dekady. W praktyce Nissan straciłby kilka lat w jednym z najważniejszych segmentów rynku. Z drugiej strony Japończycy stawiają teraz na inny kierunek - i może to być dobry pomysł.
Nissan da tutaj priorytet hybrydzie
Choć producent nie potwierdził informacji o anulowaniu projektu, to także im nie zaprzeczył. W oficjalnym komunikacie Nissan przypomniał o swojej obecnej i przyszłej ofercie samochodów elektrycznych.
Marka podkreśla znaczenie elektrycznej Micry, Leafa oraz Ariyi. Na początku przyszłego roku zadebiutuje produkowany w Sunderland elektryczny Juke. Czasami wspomina się także o tym, że Nissan Sakura mógłby trafić na Stary Kontynent, choć to traktujemy raczej jako plotkę.
W nowej strategii firmy kluczową rolę odgrywa technologia e-Power. Nissan podobnie jak wielu innych producentów zauważył wyraźne spowolnienie wzrostu rynku samochodów elektrycznych i obecnie mocniej inwestuje w rozwój napędów hybrydowych.
Europa może stworzyć kolejny problem
Na sytuację wpływają także czynniki polityczne i regulacyjne. W Unii Europejskiej trwają prace nad Industrial Accelerator Act, czyli pakietem przepisów mających wspierać lokalną produkcję samochodów.
W obecnym kształcie projekt zakłada preferencje dla pojazdów produkowanych na terenie państw członkowskich. Samochody powstające w Wielkiej Brytanii mogłyby zostać wyłączone z części zachęt i ulg podatkowych dostępnych dla aut produkowanych na kontynencie.
To szczególnie ważne dla zakładu w Sunderland. Około 60 procent samochodów opuszczających tę fabrykę trafia na rynki Unii Europejskiej. Każde pogorszenie konkurencyjności eksportu mogłoby więc bezpośrednio wpłynąć na opłacalność nowych inwestycji.
Ale spokojnie, Nissan ma potencjalnie chętnego na puste hale
Japończycy prowadzą rozmowy z chińskim koncernem Chery. Według Reutersa obie firmy analizują możliwość uruchomienia produkcji samochodów marek Omoda, Jaecoo i Lepas w Sunderland już w przyszłym roku.
Taki scenariusz pozwoliłby lepiej wykorzystać moce produkcyjne zakładu, zwłaszcza jeśli część projektów rozwijanych przez Nissana rzeczywiście została ograniczona. Jednocześnie byłby to kolejny sygnał pokazujący, jak bardzo zmieniły się priorytety firmy w ciągu zaledwie kilku lat.


