Nowe BMW M3 wprowadziło się do Le Mans. Lepszego miejsca na debiut nie ma
Nowe BMW M3 jest gotowe do premiery - i tym razem nie zobaczycie w nim rzędowej szóstki. Ale spokojnie, ta nigdzie nie ucieka.
BMW konsekwentnie zbliża się do premiery pierwszego elektrycznego wcielenia modelu z literą M. Wszystko wskazuje na to, że podczas tegorocznego wyścigu 24h Le Mans niemiecka marka pokaże samochód zapowiadający seryjne BMW M3 na prąd.
Choć najprawdopodobniej będzie to jeszcze prototyp, źródła związane z marką sugerują, że konstrukcja znajduje się bardzo blisko wersji produkcyjnej.
Elektryczne M3 ma stać się jednym z najważniejszych samochodów w historii działu BMW M. Producent zapowiada bowiem nie tylko wysokie osiągi, ale także rozwiązania techniczne, których wcześniej nie stosowano w seryjnych modelach tej marki.
Le Mans miejscem premiery nowego BMW M3. To dobry wybór
W padoku wyścigu pojawiła się specjalna strefa BMW, przygotowana dla kibiców. W jej centralnym punkcie ustawiono dużą przeszkloną konstrukcję skrywającą nieujawniony jeszcze samochód. Zdjęcia, które trafiły do internetu, potwierdzają, że za szybami znajduje się właśnie elektryczne M3.
Sylwetka samochodu przypomina wcześniejsze prototypy oraz nowe modele z rodziny Neue Klasse. Jednocześnie uwagę przyciąga poszerzone nadwozie, bardziej agresywne proporcje oraz elementy niespotykane w obecnych modelach produkcyjnych.
Szczególną uwagę zwracają lusterka boczne. Ich forma przypomina rozwiązania stosowane w samochodach wyścigowych, dlatego część obserwatorów uważa, że BMW pokaże w Le Mans koncept zapowiadający wersję seryjną. Jednocześnie wiele wskazuje na to, że zakres zmian między prototypem a gotowym samochodem będzie niewielki.

Elektryczne BMW M3 będzie miało aż cztery silniki
Największą nowością pozostaje układ napędowy. BMW potwierdziło już, że elektryczne M3 otrzyma cztery silniki elektryczne, po jednym przy każdym kole.
To rozwiązanie pozwoli na całkowicie niezależne sterowanie momentem obrotowym. Każde koło będzie mogło otrzymywać dokładnie tyle mocy, ile wymaga sytuacja na drodze. Dodatkowo każdy silnik ma współpracować z własną przekładnią.
W praktyce oznacza to znacznie większą precyzję działania niż w klasycznych układach z mechanicznymi dyferencjałami. Komputer będzie nieustannie analizował przyczepność i natychmiast rozdzielał moment obrotowy pomiędzy poszczególne koła.
BMW chce wyeliminować podsterowność i nadsterowność
Niemiecka marka przekonuje, że nowy system pozwoli przesunąć granice możliwości samochodu sportowego. Według inżynierów kierowca będzie mógł znacznie wcześniej rozpocząć przyspieszanie podczas wyjścia z zakrętu.
BMW tłumaczy, że elektroniczne zarządzanie napędem umożliwia kierowanie większej mocy dokładnie tam, gdzie koła dysponują największą przyczepnością. Dzięki temu samochód ma zachowywać neutralną charakterystykę prowadzenia nawet podczas bardzo dynamicznej jazdy.
Producent twierdzi również, że nowe rozwiązanie ograniczy zarówno podsterowność, jak i nadsterowność. Zamiast walczyć z utratą przyczepności kierowca ma otrzymać samochód, który precyzyjnie reaguje na polecenia i maksymalnie wykorzystuje potencjał każdego koła.
Intensywne testy na Nurburgringu
BMW równolegle kontynuuje program testowy nowego modelu. W najnowszym materiale dokumentującym rozwój samochodu marka ujawniła, że prototypy pokonały już ponad 8000 kilometrów na Nurburgringu.
To właśnie tam inżynierowie dopracowują działanie nowego układu napędowego oraz systemów odpowiedzialnych za kontrolę trakcji i rozdział momentu obrotowego.
Le Mans będzie więc pierwszą okazją do zobaczenia samochodu, który w kolejnych latach ma wyznaczyć nowy kierunek rozwoju modeli BMW M i jednocześnie stać się najbardziej zaawansowaną technicznie konstrukcją, jaką kiedykolwiek przygotował ten dział. Zacieracie już ręce?
Ja, absolutnie szczerze, jestem ciekaw możliwości elektrycznego M3 - choć nie ukrywam, że w sercu zawsze będzie rzędowa szóstka i to ona ma u mnie pierwszeństwo.


